Rosja podjęła istotną decyzję. Zamyka polski konsulat
Moskwa ogłasza: polski konsulat generalny w Irkucku kończy działalność 30 grudnia. To odpowiedź na decyzję Warszawy o zamknięciu ostatniego rosyjskiego konsulatu w Polsce po wątku sabotażu kolejowego. MSZ zapewnia, że pomoc dla Polaków przejmie od nowego roku wydział konsularny w Moskwie. I tak eskalacja, która zaczęła się na torach, wjechała prosto do dyplomacji.
Co dokładnie zamyka Rosja – i dlaczego teraz
Rosyjskie MSZ wezwało ambasadora RP i wręczyło notę cofającą zgodę na działalność placówki. Termin? 30 grudnia, czyli symbolicznie „po świętach, przed Nowym Rokiem”. Kreml nawet nie udaje, że to przypadek: decyzja ma być lustrzanym odbiciem polskiego ruchu wobec konsulatu w Gdańsku, zamykanego po serii działań, które w Warszawie określono jako sabotaż inspirowany przez rosyjskie służby.
Z perspektywy Moskwy – normalna odpowiedź „za cios – cios”; z perspektywy Warszawy – konieczna reakcja na realne zagrożenia bezpieczeństwa. Różnica narracji jest tu większa niż odległość z Irkucka do Sejmu.
Skutki dla obywateli i kulisy gry
Ile osób straci dostęp do usług konsularnych na miejscu? Według polskiego MSZ w Irkucku pracowała mała, kilkuosobowa obsada, a jej zadania – od paszportów po interwencje kryzysowe – przejmie od 1 stycznia wydział konsularny ambasady RP w Moskwie. To nie jest koniec świata, ale utrudnienia będą: większe odległości, dłuższe terminy, droższe podróże. Jednocześnie Rosja wymaga, by personel placówki opuścił kraj do końca roku.
Co dalej: konsulat zamknięty, emocje otwarte
Zamknięcie Irkucka to kolejny klocek wyjęty z już chwiejącej się wieży kontaktów polsko-rosyjskich. Na poziomie praktycznym Polacy na Syberii będą bardziej zależni od zdalnych procedur i weekendowych kursów do stolicy. Na poziomie politycznym – po obu stronach łatwiej będzie o gesty symboliczne niż o telefon dyplomaty. Jeśli Moskwa liczy na „bolesny efekt” dla Warszawy, może się przeliczyć: polska administracja od miesięcy trenuje funkcjonowanie z minimalnym kontaktem z rosyjskimi placówkami.
Jak podaje w rozmowie z PAP Tomasz Siemoniak, minister spraw wewnętrznych i administracji, spodziewano się takiej reakcji ze strony Rosji, podkreślając jednocześnie, że tamtejszy konsulat “pełnił ważną funkcję związaną z Polakami, którzy tam żyją”.