Skandal na Igrzyskach Olimpijskich. Doszło do rękoczynów. Interweniowała policja
W sobotni wieczór w Mediolanie, tuż obok wioski olimpijskiej Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026, doszło do dramatycznych starć między demonstrantami a policją. Co zaczęło się jako pokojowa manifestacja, przerodziło się w ostrą konfrontację, którą przerwała interwencja służb porządkowych. W sieci pojawiły się wstrząsające zdjęcia i relacje z miejsca zdarzenia — ludzie krzyczeli i rzucali w stronę funkcjonariuszy, a stróże prawa odpowiadali gazem łzawiącym i armatkami wodnymi.
- Protest i okoliczności zdarzenia
- Interwencja służb
- Informacje o poszkodowanych
Protest i okoliczności zdarzenia
W sobotni wieczór w Mediolanie zorganizowano protest przeciwko Zimowym Igrzyskom Olimpijskim, który zgromadził według szacunków około 10 000 osób. Demonstranci wyszli na ulice, wyrażając sprzeciw wobec wpływu igrzysk na środowisko, rosnących kosztów, a także obecności amerykańskich agentów ICE we Włoszech — lokalnych krytyków niepokoiły także kwestie destabilizacji ekonomicznej i urbanistycznej w mieście gospodarza wydarzenia.
Pierwotnie zgromadzenie przebiegało pokojowo, wiele osób maszerowało z transparentami i skandowało hasła dotyczące ochrony przyrody i sprawiedliwości społecznej. Jednak w pewnym momencie część uczestników zaczęła się oddzielać od głównego tłumu i kierować w stronę wioski olimpijskiej, gdzie miały miejsce najważniejsze wydarzenia sportowe. Z relacji mediów wynika, że mniejsza grupa zaczęła rzucać w stronę funkcjonariuszy raki, kamienie i petardy, co sprowokowało eskalację konfliktu na ulicach.
Podczas protestu dało się usłyszeć okrzyki i slogany skierowane zarówno przeciwko włoskiej polityce miejskiej, jak i międzynarodowym instytucjom zaangażowanym w igrzyska. Manifestujący nieśli transparenty z hasłami, które wskazywały nie tylko na sprzeciw wobec budowy torów i infrastruktury, ale także na głębsze rozczarowanie społeczne wobec sposobu organizacji wydarzenia.
Interwencja służb
Kiedy doszło do ataków na policję ze strony części protestujących, funkcjonariusze podjęli zdecydowaną interwencję. Na miejsce skierowano oddziały porządkowe, które użyły armatek wodnych oraz gazu łzawiącego, aby rozproszyć agresywną część tłumu i zapobiec dalszej eskalacji przemocy.
Według doniesień lokalnych mediów, sytuacja stała się niebezpieczna w momencie, gdy demonstranci zaczęli forsować bariery ochronne i rzucać w kierunku policji przenośne race oraz cięższe przedmioty. Policja próbowała utrzymać linię oraz zabezpieczyć dostęp do obiektu olimpijskiego, co było kluczowe dla kontynuowania zawodów i zapewnienia bezpieczeństwa sportowcom oraz widzom.
Mimo że większość manifestacji miała charakter pokojowy, to właśnie ta agresywna frakcja — według relacji – sprowokowała zdecydowaną reakcję służb. W mediach pojawiły się zdjęcia funkcjonariuszy w pełnym wyposażeniu, próbujących zapobiec przejściu protestujących bliżej wioski. Zachowanie policji spotkało się zarówno z krytyką, jak i obroną — część komentatorów podkreślała konieczność działania przy dużym zgromadzeniu ludzi, inni zaś wskazywali na ryzyko nadmiernego użycia siły.
Informacje o poszkodowanych
Z informacji dostępnych na chwilę obecną wynika, że do medycznych obrażeń uczestników protestu lub policjantów nie podano szczegółowych danych o ciężkich obrażeniach. Niektóre relacje podają, że zatrzymano sześć osób w związku z eskalacją przemocy i naruszeniem porządku podczas demonstracji.
Gaz łzawiący i armata wodna jako środki interwencji mogły spowodować krótkotrwałe dolegliwości u części protestujących — takich jak podrażnienie oczu czy problemy z oddychaniem — jednak brak jest oficjalnych komunikatów o hospitalizacjach lub poważniejszych obrażeniach.
Służby miejskie podkreśliły, że najważniejszym priorytetem było zabezpieczenie krytycznych stref igrzysk i ochrona osób postronnych oraz sportowców. Jak relacjonują lokalne media, mimo gwałtownych scen, transport zawodników oraz bieżące zawody nie zostały zakłócone.