Skandal na porodówce. Matka umiera dzień po porodzie, lekarze umywają ręce
To miała być najpiękniejsza chwila w życiu – a stała się tragedią bez odpowiedzi. Pojawiły się pytania, na które lekarze nie chcą odpowiedzieć, a rodzina została z żałobą i wieloma niewiadomymi.
- To miał być poród jak każdy inny
- Komplikacje po porodzie
- Nie żyje 40-latka. Interweniuje prokuratura
To miał być poród jak każdy inny
Dla 40-letniej kobiety trzeci poród miał przebiegać podobnie jak setki innych w polskich szpitalach. Pacjentka zgłosiła się do Beskidzkiego Centrum Onkologii-Szpitala Miejskiego w Bielsku-Białej, by urodzić dziecko siłami naturalnymi – w placówce, która na co dzień prowadzi porody i pomaga rodzącym kobietom. Wszystko wskazywało na rutynowy zabieg medyczny, który powinien zakończyć się szczęśliwie dla matki i nowo narodzonego dziecka.
Według informacji portalu bielsko.biala.pl, początkowe stadium porodu nie różniło się od typowych przypadków. Kobieta była pod opieką personelu medycznego przy ul. Wyspiańskiego w Bielsku-Białej, a akcja porodowa przebiegała naturalnie. To miał być kolejny normalny poród – bez powikłań czy niespodziewanych komplikacji medycznych.
Pacjentka była przygotowana na narodziny dziecka w atmosferze spokoju i profesjonalnej opieki. Dla jej najbliższych to mógł być dzień radości – powitanie kolejnego członka rodziny, chwila, na którą czeka się miesiącami. Nikt nie spodziewał się, że ta historia zakończy się w tak tragiczny sposób.
Komplikacje po porodzie
Dramat zaczął się tuż po porodzie. Personel medyczny – według przekazów medialnych – podczas porodu wspomagał się próżnociągiem, co wskazuje, że akcja porodowa nie przebiegała gładko i wymagała użycia dodatkowych narzędzi medycznych.
Po wydaniu dziecka na świat pojawiły się poważne komplikacje. U 40-latki doszło do atonii macicy – stanu, w którym macica nie kurczy się prawidłowo po porodzie. Konsekwencją tego były bardzo rozległe krwotoki, które lekarze próbowali opanować. W takich sytuacjach liczy się każda minuta, ponieważ krwotok poporodowy jest jednym z najpoważniejszych stanów bezpośredniego zagrożenia życia kobiety.
Poród siłami naturalnymi w placówce przy ul. Wyspiańskiego w Bielsku-Białej miał bardzo ciężki przebieg. Według naszych informacji, w trakcie akcji porodowej personel medyczny miał wspomagać się próżnociągiem. W następstwie porodu u 40-letniej kobiety doszło do komplikacji i atonii macicy, której konsekwencją był bardzo rozległy krwotok - przekazano.
Sytuacja wymusiła pilną operację, a następnie pacjentkę przewieziono na oddział intensywnej terapii. Mimo szybkiej reakcji medyków, jej stan był na tyle poważny, że podejmowane działania nie zakończyły się sukcesem. Kobieta zmarła ponad dobę po porodzie.
Redakcja lokalna ustaliła, że był to trzeci poród kobiety. Według przekazów, pacjentka spędziła kilka dni na oddziale przed porodem, a termin rozwiązania minął już wcześniej. Wszystko to składa się na obraz dramatycznej walki o jej życie w ostatnich godzinach.
Nie żyje 40-latka. Szpital i prokuratura zabierają głos
Informacja o śmierci kobiety wywołała falę pytań i natychmiastową reakcję mediów oraz organów ścigania. Dyrektor Beskidzkiego Centrum Onkologii-Szpitala Miejskiego w Bielsku-Białej, Krzysztof Bestwina, odniósł się do tragedii w rozmowie z dziennikarzami. Podkreślił, że placówka powołała wewnętrzny zespół, który ma wyjaśnić przyczyny i okoliczności całego zdarzenia.
Na oddziale spędziła kilka dni, termin porodu minął (…) Powołaliśmy wewnętrzny zespół, który ma wyjaśnić przyczyny i okoliczności tego tragicznego zdarzenia. Zespół składa się z kilku medyków, w tym m.in. ginekologa, który nie brał udziału w porodzie oraz zastępcy dyrektora BCO-SM ds. medycznych. Zapewniamy wsparcie psychologiczne rodzinie zmarłej i deklarujemy pełną współpracę z prokuraturą w zakresie wyjaśnienia okoliczności - poinformował.
W komunikacie przekazanym mediom zaznaczono, że zespół składa się z kilku medyków, w tym m.in. ginekologa, który nie brał udziału w porodzie, oraz zastępcy dyrektora ds. medycznych. Dyrekcja szpitala zapewniła też o wsparciu psychologicznym dla rodziny zmarłej oraz deklaruje pełną współpracę z prokuraturą. Najprawdopodobniej zabieg odbył się według procedur. Co więc spowodowało tragedię? Lekarze biorący udział w operacji nie zabrali dotychczas głosu.
Jak poinformowano, wyjaśnianiem okoliczności tragedii zajmuje się Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała. Zabezpieczono już dokumentację medyczną związaną z hospitalizacją pacjentki, co stanowi podstawę do dalszych ustaleń i ewentualnych zarzutów. Ponadto na poniedziałek 2 lutego zaplanowano sekcję zwłok zmarłej kobiety, która ma rzucić więcej światła na medyczne przyczyny śmierci.
Rodzina pozostaje w szoku, a opinię publiczną poruszyła informacja, że po godzinie dramatycznej walki o życie pacjentki, lekarze i szpital – jak wskazują niektóre komentarze – mogą stanąć w obliczu poważnych pytań o standardy opieki i odpowiedzialność medyczną.