Sprzedawca ujawnił, co najbardziej denerwuje go w klientach. Internauci nie wytrzymali
Jedno nagranie wystarczyło, by w sieci zawrzało. Widzowie nie kryli emocji, a pod filmem pojawiły się setki komentarzy. Niektórzy przyznali mu rację, inni byli oburzeni.
- „Po 17 latach w handlu mam swoją listę”
- Spór o resztę i… kaszel nad kasą
- Klienci odpowiadają: „Teraz nasza kolej”
„Po 17 latach w handlu mam swoją listę”
Temat relacji między klientami a pracownikami sklepów od lat budzi ogromne emocje. Każda ze stron ma swoje doświadczenia, swoje racje i, jak się okazuje, także swoje żale. W mediach społecznościowych coraz częściej pojawiają się nagrania pokazujące codzienność pracy w handlu. Jedno z nich w ostatnich dniach szczególnie przyciągnęło uwagę internautów.
Autor nagrania, znany w sieci sprzedawca działający pod pseudonimem Majkel_bo, postanowił w żartobliwy, ale bardzo bezpośredni sposób opowiedzieć o tym, co najbardziej irytuje go w zachowaniach klientów.
Top pięciu zachowań, które mnie denerwują po siedemnastu latach w handlu - zapowiedział na wstępie.
Film miał być humorystyczny, jednak szybko przerodził się w poważną dyskusję o kulturze zakupów, obowiązkach klientów i sprzedawców oraz o tym, jak naprawdę wygląda codzienność pracy za kasą. Szczególnie jeden z punktów listy wywołał prawdziwą lawinę komentarzy.
Spór o resztę i… kaszel nad kasą
Największe kontrowersje wzbudził punkt dotyczący płatności wysokimi banknotami za bardzo małe zakupy.
Płacenie z samego rana dwusetką za produkt za złotówkę czy dwa złote, bo my nie mamy zapasu pieniędzy - wyliczał sprzedawca.
Dodał też, że w jego opinii to klient powinien dysponować odliczoną kwotą, a nie sklep obowiązkowo wydawać resztę.
W komentarzach natychmiast pojawiły się głosy sprzeciwu. Wielu internautów twierdziło, że to kasjer ma obowiązek wydać resztę. W odpowiedzi przywołano interpretacje prawne. Internetowy prawnik Marcin Kruszewski wyjaśniał w jednym ze swoich nagrań, że przepisy nie nakładają na sprzedawcę bezwzględnego obowiązku wydania reszty w każdej sytuacji - jeśli nie ma możliwości rozmiany, klient może zrezygnować z zakupu lub zgodzić się na brak drobnej kwoty.
Na liście znalazły się też inne zachowania: odkładanie produktów, szczególnie chłodzonych i mrożonych, w przypadkowe miejsca, wywożenie małych plastikowych wózków na parking, brak podstawowej kultury przy zadawaniu pytań oraz kaszlenie bez zasłaniania ust.
Najgorsze jest kaszlenie na kasjerki z góry - mówił ironicznie autor nagrania.
Klienci odpowiadają: „Teraz nasza kolej”
Pod filmem pojawiło się około tysiąca komentarzy. Wielu użytkowników postanowiło odpowiedzieć własną listą irytujących sytuacji, z jakimi spotykają się w sklepach. Wśród najczęściej wymienianych problemów znalazły się zastawione alejki paletami, zbyt mała liczba otwartych kas, produkty po terminie przydatności czy kasy samoobsługowe wymagające ciągłej interwencji pracownika.
Dyskusja szybko pokazała, że frustracja istnieje po obu stronach. Klienci czują się czasem ignorowani lub zmuszeni do długiego oczekiwania, pracownicy z kolei podkreślają presję czasu, braki kadrowe i trudne zachowania kupujących.
Choć nagranie miało humorystyczny charakter, poruszyło ważny temat kultury zakupów i wzajemnego szacunku. Wiele osób zauważyło, że poprawa relacji wymaga zaangażowania obu stron. Jedno jest pewne - film sprzedawcy wywołał debatę, która pokazuje, że codzienne zakupy to nie tylko wymiana towaru za pieniądze, ale także spotkanie ludzi z różnymi oczekiwaniami i doświadczeniami.