Szokujące słowa po tragedii w Jeleniej Górze. TikToker wskazał „winnych”, teraz wkroczą służby
Zanim policja zdążyła przekazać pierwsze oficjalne informacje, internet już „wiedział swoje”. Po tragicznej śmierci 11-letniej Danusi z Jeleniej Góry w sieci ruszyła fala dezinformacji i nienawiści. Jeden z TikTokerów otwarcie sugerował, że za zbrodnią stoi Ukrainka. Teraz jego działalnością zainteresowały się służby, a sprawa trafiła pod nadzór prokuratury.
- Tragedia w Jeleniej Górze i internetowy „wyrok”
- TikToker „Hugo” i fala nienawiści
- Reakcja MSWiA i możliwe konsekwencje karne
Tragedia w Jeleniej Górze i internetowy „wyrok”
15 grudnia Jelenia Góra została wstrząśnięta dramatyczną informacją o śmierci 11-letniej Danusi. Dziewczynka zginęła w wyniku brutalnego zdarzenia, a podejrzenia szybko padły na jej 12-letnią koleżankę. Sprawa od samego początku była niezwykle delikatna — zarówno ze względu na wiek dzieci, jak i skalę tragedii, która dotknęła lokalną społeczność.
Zanim jednak policja i prokuratura zdążyły oficjalnie odnieść się do okoliczności zdarzenia, w mediach społecznościowych pojawiły się setki komentarzy, spekulacji i oskarżeń. Na TikToku oraz platformie X zaczęto rozpowszechniać nieprawdziwe informacje, według których sprawczynią miała być „młoda Ukrainka”. Tezy te nie miały żadnego potwierdzenia w faktach, ale rozprzestrzeniały się błyskawicznie.
Eksperci od lat ostrzegają, że w takich momentach internet bywa bezlitosny — emocje biorą górę nad odpowiedzialnością, a fałszywe narracje potrafią urosnąć do rangi „prawdy”, zanim zostaną zdementowane.
TikToker „Hugo” i fala nienawiści
Jedną z osób, która szczególnie przyczyniła się do eskalacji dezinformacji, był TikToker działający pod pseudonimem „Hugo”. W krótkim nagraniu, pełnym wulgaryzmów i agresywnego tonu, sugerował on, że podejrzana 12-latka jest Ukrainką. W swoim wystąpieniu nie tylko przypisywał jej narodowość, ale także oskarżał Polaków o bierność wobec rzekomego „zagrożenia”.
Materiał szybko zdobył popularność i był masowo udostępniany. W komentarzach pojawiły się kolejne obraźliwe wpisy, nawołujące do wrogości wobec Ukraińców. To klasyczny przykład mechanizmu, w którym jedno kłamstwo, wzmocnione emocjonalnym przekazem, napędza spiralę nienawiści.
Co istotne, w momencie publikacji nagrania nie istniały żadne oficjalne informacje potwierdzające narodowość podejrzanej. Mimo to przekaz TikTokera trafił do tysięcy odbiorców, podsycając społeczne napięcia.
Reakcja MSWiA i możliwe konsekwencje karne
Skala dezinformacji była na tyle duża, że do sprawy musiało odnieść się Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Karolina Gałecka, rzeczniczka MSWiA, opublikowała wpis w mediach społecznościowych, w którym stanowczo zdementowała krążące w sieci plotki i zaapelowała o odpowiedzialność w komentowaniu tragedii.
Jak udało się ustalić, działalnością TikTokera „Hugo” zajęły się już służby. Sprawę prowadzi Komenda Wojewódzka Policji we Wrocławiu. Postępowanie przygotowawcze dotyczy podejrzenia popełnienia przestępstwa z art. 256 Kodeksu karnego, czyli publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych.
Zgodnie z obowiązującym prawem za tego typu czyn grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Rejonowa Wrocław–Stare Miasto.
Ta sprawa pokazuje, jak niebezpieczne mogą być fałszywe informacje rozpowszechniane w sieci — zwłaszcza gdy dotyczą dramatów z udziałem dzieci. Jedno nieodpowiedzialne nagranie wystarczy, by wywołać falę nienawiści, z którą później muszą mierzyć się nie tylko służby, ale całe społeczeństwo.