Szokujące wyznanie proboszcza! Tyle naprawdę dostaje „na rękę”. Polacy przecierają oczy ze zdumienia
Proboszcz jednej z parafii w Zielonej Górze postanowił odkryć karty. W opublikowanym w mediach społecznościowych sprawozdaniu duszpasterskim i ekonomicznym za 2025 rok ujawnił nie tylko szczegółowe przychody i wydatki parafii, ale także swoje miesięczne wynagrodzenie. Kwota? Dla wielu może być zaskoczeniem.
- Parafia bez wsparcia z kurii i państwa
- Ponad pół miliona przychodów. Na co poszły pieniądze?
- Tyle zarabia proboszcz i wikariusz. Ile zostaje „na rękę”?
Parafia bez wsparcia z kurii i państwa
Sprawozdanie finansowe parafii św. Stanisława Kostki w Zielonej Górze za 2025 rok zostało przygotowane przez Radę Ekonomiczną, która – jak podkreślono – pomaga i doradza proboszczowi w zarządzaniu finansami. Dokument opublikowany przez ks. Roberta Patro szybko przyciągnął uwagę wiernych i internautów.
W parafii mieszka 3528 osób, a średnia liczba uczestników niedzielnych mszy świętych wynosi około 450 wiernych. Jak zaznaczono w komunikacie, wszystkie środki finansowe, którymi dysponuje parafia, pochodzą wyłącznie od parafian i darczyńców.
„Nie otrzymujemy pieniędzy z kurii, od państwa ani z Funduszu Kościelnego. Ekonomiczna Rada Parafialna ma stały wgląd w finanse parafii, które są prowadzone z pełną transparentnością i przejrzystością” – czytamy w opublikowanym sprawozdaniu.
To jasny sygnał, że parafia utrzymuje się wyłącznie z ofiar wiernych. W czasach rosnącej debaty o finansowaniu Kościoła taka deklaracja może budzić zainteresowanie, a nawet zdziwienie.
Ponad pół miliona przychodów. Na co poszły pieniądze?
Z przedstawionych danych wynika, że przychody parafii w 2025 roku z darowizn wyniosły dokładnie 526 686,25 zł. Wydatki były jednak wyższe i sięgnęły 553 892,66 zł. Oznacza to, że parafia zamknęła rok z deficytem.
Największą część kosztów pochłonęły remonty i prace techniczne – łącznie ponad 280 tys. zł. Wśród zrealizowanych inwestycji wymieniono m.in. remont klatki schodowej, wymianę drzwi w kościele, wykonanie zadaszenia, prace elektryczne i okablowanie, a także montaż monitoringu i domofonów.
To pokazuje, że znaczna część środków została przeznaczona na infrastrukturę i poprawę bezpieczeństwa. W sprawozdaniu podkreślono, że wszystkie wydatki były konsultowane i kontrolowane przez Radę Ekonomiczną.
Jawność finansów parafialnych wciąż nie jest standardem w każdej wspólnocie, dlatego publikacja szczegółowych kwot wywołała spore poruszenie.
Tyle zarabia proboszcz i wikariusz. Ile zostaje „na rękę”?
Największe emocje wzbudziła jednak informacja o wynagrodzeniu duchownych. Jak ujawniono, proboszcz parafii otrzymuje średnio około 2820 zł miesięcznie. Dokładnie taką samą kwotę dostaje wikariusz.
To jednak nie jest suma, która w całości trafia do kieszeni księży. Od tej kwoty duchowni muszą zapłacić podatek oraz składki ZUS. W przypadku proboszcza miesięczne obciążenia wynoszą około 800 zł, natomiast wikariusz odprowadza około 600 zł.
Oznacza to, że „na rękę” proboszczowi pozostaje około 2020 zł, a wikariuszowi około 2220 zł miesięcznie.
Środki przeznaczone bezpośrednio dla księży pochodzą z ofiar składanych przy zamawianiu intencji mszalnych. Średnia ofiara za intencję wynosiła od 79 do 85 zł. Jak podano w sprawozdaniu, średnio miesięcznie każdy z kapłanów otrzymywał około 2820 zł.
Dla wielu osób kwoty te mogą być zaskakujące – zwłaszcza w kontekście powszechnych opinii o wysokich zarobkach duchownych. Opublikowane dane pokazują, że w tej konkretnej parafii wynagrodzenie księży jest porównywalne z pensją w wielu świeckich zawodach o średnich dochodach.
Decyzja o ujawnieniu szczegółowych informacji finansowych to krok w stronę większej przejrzystości. Czy inne parafie pójdą tą samą drogą? Czas pokaże. Jedno jest pewne – takie dane zawsze budzą emocje.