Szymon Hołownia przeżył rodzinną tragedię. Nikt o tym nie wiedział
Znany polityk i marszałek Sejmu, Szymon Hołownia, uchodzi za osobę publiczną, która mimo ogromnego zainteresowania życiem zawodowym bardzo chroni swoją prywatność. Jednak mało kto wie, że lider ruchu Polska 2050 skrywa w swojej rodzinnej historii dramat, o którym opowiedział dopiero niedawno. To bolesne doświadczenie dotknęło jego najbliższych jeszcze zanim on sam zaczął świadomie przeżywać świat — i do tej pory pozostawało tajemnicą znaną jedynie najbliższej rodzinie.
- Kim jest Szymon Hołownia?
- Jaką tragedię przeżył Szymon Hołownia?
- Jak Hołownia mówi o tej tragedii?
Kim jest Szymon Hołownia?
Szymon Hołownia to polski dziennikarz, publicysta i polityk, urodzony w 1976 roku w Białymstoku. Swoją karierę rozpoczynał w mediach – był znany przede wszystkim jako prowadzący programów telewizyjnych, m.in. popularnej edycji „Mam talent!”, co przyniosło mu rozpoznawalność w całym kraju. Przez wiele lat łączył działalność publicystyczną z zaangażowaniem w sprawy społeczne, zwłaszcza poprzez wolontariat medyczny i edukację w zakresie pierwszej pomocy.
W ostatnich latach Hołownia wkroczył na scenę polityczną, założył ruch obywatelski Polska 2050 i startował w wyborach prezydenckich, zdobywając szerokie poparcie wyborców poszukujących alternatywy dla głównych partii politycznych. Jego zaangażowanie doprowadziło go do najważniejszych stanowisk w państwie – obecnie pełni funkcję Marszałka Sejmu, gdzie wyróżnia się jako moderator obrad i osoba dążąca do pokojowego dialogu między posłami.
Prywatnie Hołownia jest mężem Urszuli Brzezińskiej i ojcem dwóch córek – Marii i Elżbiety, a rodzinę często opisuje jako fundament swojego życia. Choć słynie z otwartości w kwestii wartości rodzinnych, o największym dramatycznym wydarzeniu z przeszłości mówił dotąd wyjątkowo rzadko.
Jaką tragedię przeżył Szymon Hołownia?
Choć obecnie Hołownia jest postacią publiczną, trudno było przez lata poznać dramat, który położył się cieniem na jego rodzinie, zanim on sam stał się aktywnym uczestnikiem życia społecznego. Jak sam ujawnił w jednym z nielicznych wywiadów, w rodzinie polityka wydarzyło się coś niezwykle bolesnego – coś, o czym przez lata nie mówił publicznie.
Chodzi o śmierć jego starszego brata Andrzeja, która nastąpiła w czasie, gdy Hołownia był jeszcze noworodkiem. Choć sam nie pamięta tego wydarzenia, odcisnęło ono głębokie piętno na jego rodzinie. Była to sytuacja trudna dla jego rodziców, którzy stracili jedno z dzieci i musieli odnaleźć sposób na to, jak żyć dalej – a jednocześnie jak wspierać drugiego syna, który przyszedł na świat już po tej tragedii.
Jest to bardzo duże wyzwanie. I logistyczne, i emocjonalne. Moja żona wykonuje bardzo trudną pracę, jest oficerem Sił Powietrznych w czynnej służbie. Często pełni dyżury, broniąc naszego kraju. Przez długi czas pracowała na lotnisku w Malborku, choć lotnisko w Mińsku jest jej macierzystym. W tej chwili znowu jest w bliższym nam Mińsku. Ma bardzo nieprzewidywalny czas służby. To są czasami wyjazdy, okresy dyżurów, które się ze sobą kumulują – przyznał w rozmowie z "Faktem".
Rodzice Hołowni bardzo głęboko przeżyli stratę syna, co znalazło odzwierciedlenie w ich późniejszych relacjach z Szymonem. To właśnie tamto doświadczenie, mimo że polityk nie pamięta go osobiście, kształtowało dynamikę rodziny i sposób, w jaki wychowywano go i troszczono się o niego w dzieciństwie.
Jak Hołownia mówi o tej tragedii?
W wywiadzie udzielonym w programie Monika Jaruzelska zaprasza, Szymon Hołownia zdecydował się po raz pierwszy publicznie opowiedzieć o tym, jak rodzinny dramat wpłynął na życie jego rodziny. Choć nie chciał mówić o tym, że zdarzenie to „wyrządziło jakieś szalone piętno”, przyznał, że miało ono znaczenie dla sposobu, w jaki kształtowały się relacje w ich domu w latach jego najwcześniejszego dzieciństwa.
Mój starszy brat umarł, jak był małym dzieckiem, noworodkiem. I to, nie chcę powiedzieć, że wywarło jakieś szalone piętno na nas wszystkich, ale na pewno w jakiś sposób poukładało nasze relacje na etapie wczesnego dzieciństwa… – mówił polityk, opisując doświadczenie, które nigdy wcześniej nie pojawiało się w jego publicznych wypowiedziach.
Hołownia wspominał także, że wiedza o ogromnej stracie rodziców sprawiła, iż same relacje rodzinne i sposób opieki, jakiej później doświadczał, miały specyficzny charakter. Rodzice starali się nie obciążać go dramatycznymi emocjami, ale jednocześnie ich troska była intensywna. To połączenie miłości i lęku o drugie dziecko stanowiło wyzwanie i miało wpływ na jego własne życie.
I to, nie chcę powiedzieć, że wywarło jakieś szalone piętno na nas wszystkich, ale na pewno w jakiś sposób poukładało nasze relacje na etapie wczesnego dzieciństwa – opowiadał.
To szczere wyznanie pokazuje, jak osobiste traumy potrafią trwale kształtować życie człowieka – nawet gdy sam o nich nie pamięta, a dopiero z perspektywy dorosłości zaczyna je rozumieć.