Tak "ścigają" Zbigniewa Ziobro! Kontrowersyjne plakaty zalewają Warszawę. „Poszukiwany żywy lub martwy”
Emocje sięgają zenitu. Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości i polityk PiS, od piątku (6 lutego) jest ścigany listem gończym. Decyzja sądu i ruch prokuratury wywołały prawdziwą burzę — nie tylko w polityce, ale też na ulicach stolicy. W centrum Warszawy zawisły plakaty z wizerunkiem Ziobry, które szokują formą i przekazem. Czy to polityczny happening, prowokacja, a może głos ulicy?
- List gończy i decyzja sądu. Co dokładnie zarzuca prokuratura?
- „Jak z westernu”. Kontrowersyjne plakaty w centrum stolicy
- Zarzuty, Pegasus i Węgry. Dlaczego sprawa budzi takie emocje?
List gończy za Ziobrą. Sąd nie miał wątpliwości
W piątek Prokuratura Krajowa oficjalnie poinformowała o wydaniu listu gończego za Zbigniewem Ziobrą. Jak wyjaśniono, postanowienie dotyczy poszukiwania podejrzanego w celu przeprowadzenia z jego udziałem czynności procesowych. Do tej pory — jak podkreśla prokuratura — nie udało się ich zrealizować, bo nie ustalono miejsca pobytu byłego ministra.
Dzień wcześniej Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa uwzględnił wniosek o tymczasowy areszt wobec Ziobry w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Prokurator Piotr Woźniak nie krył, że to dopiero początek. Zapowiadał list gończy, a w kolejnym etapie także wniosek o europejski nakaz aresztowania.
— Sąd podzielił w pełni argumentację prokuratury — mówił Woźniak. Chodzi m.in. o wysokie prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanych czynów, obawę ukrywania się podejrzanego, ryzyko matactwa oraz grożącą surową karę. Tymczasowy areszt zastosowano na trzy miesiące.
„Poszukiwany żywy lub martwy”. Plakaty jak z Dzikiego Zachodu
Gdy informacja o liście gończym obiegła media, błyskawicznie zareagowała warszawska ulica. W centrum miasta pojawiły się plakaty z podobizną Zbigniewa Ziobry, stylizowane na XIX-wieczne afisze rodem z westernów. Obok zdjęcia polityka widnieje hasło: „Poszukiwany żywy lub martwy”.
Ten napis wzbudził największe kontrowersje. W realiach Dzikiego Zachodu oznaczał on możliwość schwytania poszukiwanego lub jego zabicia — nagroda przysługiwała tak czy inaczej. Dziś to oczywiście wyłącznie historyczno-filmowe nawiązanie, niemające żadnego związku ze współczesnym prawem czy procedurami policyjnymi. Mimo to wiele osób uznało formę za skrajnie prowokacyjną.
Autor lub autorzy plakatów dorzucili jeszcze jeden element: „nagrodę” w wysokości 1 mln węgierskich forintów, czyli ok. 11 tys. zł, za informacje prowadzące do ujęcia Ziobry. To czytelna aluzja do doniesień o jego pobycie na Węgrzech i ochronie udzielonej przez tamtejsze władze.

Fundusz Sprawiedliwości, Pegasus i polityczna wojna
Lista zarzutów wobec Zbigniewa Ziobry jest długa i poważna. Prokuratura twierdzi, że były minister miał kierować zorganizowaną grupą przestępczą i wykorzystywać swoje stanowisko do działań sprzecznych z prawem. Łącznie zarzuca mu się 26 przestępstw.
Wśród nich są m.in. polecenia łamania prawa w celu zapewnienia dotacji z Funduszu Sprawiedliwości wybranym podmiotom, ingerowanie w konkursy oraz przyznawanie środków instytucjom, które nie miały do tego uprawnień. Szczególne emocje budzi także sprawa Pegasusa — według prokuratury Ziobro miał zdecydować o nielegalnym przekazaniu 25 mln zł CBA na zakup systemu inwigilacji oraz 14 mln zł na remont Prokuratury Krajowej bez podstaw prawnych.
Obrońcy polityka odpierają zarzuty. Twierdzą, że Ziobro jest ofiarą prześladowań politycznych i dlatego objęto go ochroną międzynarodową na Węgrzech. Mec. Bartosz Lewandowski nazwał list gończy „żartem” i dowodem politycznego zaangażowania prokuratury.
Jedno jest pewne: sprawa Ziobry dawno wyszła poza mury sądów. Teraz toczy się także na ulicach — głośno, ostro i bez taryfy ulgowej.