Wydarzenia Gwiazdy Dieta Finanse Zdrowie
Obserwuj nas na:
GorąceTematy.pl > Wydarzenia > Tak żyją „pięcioraczki z Horyńca” w Tajlandii. Internauci nie zostawili suchej nitki na Dominice Clarke. Zarzucają jej jedno
Agata Piszczek
Agata Piszczek 11.02.2026 13:43

Tak żyją „pięcioraczki z Horyńca” w Tajlandii. Internauci nie zostawili suchej nitki na Dominice Clarke. Zarzucają jej jedno

Tak żyją „pięcioraczki z Horyńca” w Tajlandii. Internauci nie zostawili suchej nitki na Dominice Clarke. Zarzucają jej jedno
fot. Canva

Życie bez filtrów, bez marmurów i bez „instagramowej perfekcji”. Dominika Clarke pokazuje codzienność z tajskiej wioski – a w sieci wybucha burza. Internauci zarzucają rodzinie brak odpowiednich warunków dla dzieci. Co tak naprawdę kryje się za zdjęciami, które wywołały falę komentarzy?

  • Od narodzin pięcioraczków do przeprowadzki na drugi koniec świata
  • Nagrania z Tajlandii wywołały burzę. „To nie są warunki dla dzieci?”
  • Dominika Clarke odpowiada krytykom. „To życie jest inne, nie gorsze”

Od narodzin pięcioraczków do przeprowadzki na drugi koniec świata

Rodzina Clarke’ów od trzech lat nie schodzi z medialnych nagłówków. Dominika i Vincent wychowują jedenaścioro dzieci i stali się jedną z najbardziej rozpoznawalnych rodzin wielodzietnych w Polsce. Prawdziwy rozgłos przyniósł im luty 2023 roku, gdy na świat przyszły pięcioraczki: Elizabeth May, Evangeline Rose, Arianna Daisy, Charles Patrick i Henry James.

Radość mieszała się ze strachem, a euforia nie trwała długo. Niedługo po narodzinach zmarł Henry James. Ta tragedia wstrząsnęła rodziną i opinią publiczną. Wkrótce potem Clarke’owie ogłosili decyzję, która zaskoczyła wielu – przeprowadzają się do Tajlandii, na wyspę Koh Lanta.

Dla jednych była to ucieczka. Dla innych – próba rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Sami zainteresowani mówili o potrzebie spokoju, słońca i życia bliżej natury. Od tamtej pory Dominika regularnie pokazuje w mediach społecznościowych, jak wygląda ich codzienność w azjatyckiej wiosce.

Nie ma tam jednak kadrów jak z katalogu. Zamiast idealnie wystylizowanych dzieci i perfekcyjnie czystych wnętrz – widać zmęczenie, chaos i logistyczne wyzwania, jakie niesie wychowanie jedenaściorga dzieci.

Nagrania z Tajlandii wywołały burzę. „To nie są warunki dla dzieci?”

Wystarczył jeden film i kilka zdjęć, by w sieci zawrzało. Internauci zaczęli masowo komentować warunki, w jakich – ich zdaniem – wychowują się dzieci Clarke’ów.

Najwięcej emocji wzbudziła prowizoryczna, zewnętrzna umywalka oraz ujęcie, na którym jedno z dzieci stoi w skarpetkach na mokrym piachu. Dla części odbiorców był to dowód na to, że rodzina nie zapewnia dzieciom „odpowiednich, europejskich standardów”.

„Gdzie sanepid?”, „To nie są warunki dla maluchów”, „Dzieci powinny mieć normalną łazienkę” – to tylko część komentarzy, które pojawiły się pod publikacjami.

Krytycy wskazują na różnice w infrastrukturze, brak typowych dla Polski rozwiązań sanitarnych czy standardów budowlanych. Problem w tym, że wielu z nich patrzy na tajską rzeczywistość przez pryzmat europejskich norm – nie biorąc pod uwagę lokalnych realiów.

W małych tajskich miejscowościach zewnętrzne umywalki czy proste rozwiązania sanitarne nie są niczym niezwykłym. Klimat, kultura i styl życia znacząco różnią się od tych znanych z Polski. To, co dla jednych jest „szokujące”, dla innych stanowi codzienność.

Mimo to fala krytyki szybko przerodziła się w hejt. W komentarzach pojawiły się oskarżenia o brak odpowiedzialności, a nawet sugestie, że dzieciom dzieje się krzywda.

Dominika Clarke odpowiada krytykom. „To życie jest inne, nie gorsze”

Dominika Clarke postanowiła nie milczeć. W jednym z wpisów odniosła się wprost do zarzutów.

– Rozumiem, że taki widok może budzić zdziwienie – zwłaszcza jeśli patrzymy na niego przez typowo europejskie oczekiwania. Ja pokazuję po prostu, jak wygląda codzienność w małej tajskiej wiosce. Bez upiększania, bez filtrów. To życie jest inne – nie lepsze i nie gorsze, tylko inne – wyjaśniła.

Podkreśliła też, że sama dorastała w skromnych warunkach. Wspominała dom babci bez łazienki, kąpiele w misce i wodę grzaną na piecu. – To nie oznaczało braku bezpieczeństwa czy miłości – zaznaczyła.

Na koniec odniosła się do kwestii, która najczęściej powracała w komentarzach – warunków sanitarnych w przedszkolu. Jak zapewniła, placówka ma toaletę „na poziomie europejskim”, a zewnętrzna umywalka jest po prostu bliżej i wygodniejsza w codziennym użytkowaniu.

Spór wokół rodziny Clarke’ów pokazuje coś więcej niż tylko różnice kulturowe. To zderzenie dwóch wizji rodzicielstwa – tej instagramowej, wygładzonej i perfekcyjnej, oraz tej prawdziwej, czasem chaotycznej, nieidealnej.

Czy życie w tajskiej wiosce jest dla dzieci zagrożeniem? A może to my przywykliśmy do myślenia, że tylko jeden model wychowania jest właściwy?

Jedno jest pewne – Dominika Clarke nie zamierza przestać pokazywać swojej codzienności. A internet, jak to internet, jeszcze nieraz o niej usłyszy.

 

Wybór Redakcji
GorąceTematy.pl
Obserwuj nas na: