Tego dnia trzeba pościć. Polacy masowo popełniają ten błąd
Wielka Sobota to czas, kiedy w naszych domach pachnie już wędliną i ciastem, a my szykujemy się do poświęcenia pokarmów. Wiele osób zastanawia się jednak, czy po powrocie z kościoła można już skubnąć kawałek kiełbasy, czy trzeba z tym czekać aż do wielkanocnego śniadania w niedzielę.
Czy w Wielką Sobotę trzeba pościć tak jak w piątek?
Wiele osób myśli, że Wielka Sobota to dzień obowiązkowego postu, ale przepisy kościelne mówią coś innego. Tak naprawdę post ścisły (czyli jedzenie mniej i bez mięsa) obowiązuje tylko dwa razy w roku: w Środę Popielcową i w Wielki Piątek. Dotyczy on dorosłych do 60. roku życia, a sama rezygnacja z mięsa - wszystkich powyżej 14 lat.
Wielka Sobota jest natomiast dniem tzw. postu paschalnego. Oznacza to, że Kościół bardzo zachęca, żebyśmy wstrzymali się od jedzenia mięsa aż do niedzieli, ale nie jest to nasz twardy obowiązek. Robimy to dobrowolnie, żeby lepiej przygotować się duchowo do nadchodzącej Wielkanocy i uszanować czas, w którym Jezus leżał w grobie.
Jeśli więc ktoś czuje taką potrzebę, może zrezygnować z szynki czy schabu, ale jeśli tego nie zrobi, nie musi się martwić, że złamał kościelny zakaz. Wyjątkiem są oczywiście osoby chore, starsze czy kobiety w ciąży, które w ogóle nie muszą przejmować się tymi ograniczeniami i powinny jeść tak, jak wymaga tego ich zdrowie.
Kiełbasa ze święconki – czy wolno ją zjeść przed niedzielą?
Kosz wielkanocny wypełniony jest symbolami: jajka oznaczają życie, chleb to nasz codzienny pokarm, a baranek symbolizuje zwycięstwo nad śmiercią. W koszyczku zawsze ląduje też pyszna kiełbasa lub kawałek wędliny, które mają nam zapewnić dostatek. Często pojawia się pytanie: czy jeśli zjem kawałek tej poświęconej kiełbaski jeszcze w sobotę, to zgrzeszę?
Głos w tej sprawie zabrał znany z TikToka ks. Sebastian Picur, który postawił sprawę jasno: zjedzenie mięsa ze święconki w Wielką Sobotę nie jest grzechem. Ponieważ nie ma oficjalnego zakazu jedzenia mięsa w ten dzień, nikt nie powinien mieć wyrzutów sumienia, jeśli skusi się na plasterek szynki.
Mimo to w wielu polskich domach wciąż żyje tradycja, by z jedzeniem tych smakołyków poczekać do uroczystego śniadania w niedzielny poranek. Dzięki temu ten pierwszy posiłek po rezurekcji smakuje jeszcze lepiej, a my czujemy wyraźną różnicę między czasem przygotowań a wielkim świętowaniem w gronie rodziny.
Jak tradycja postu zmieniała się przez lata?
Kiedyś podejście do jedzenia w Wielkim Tygodniu było o wiele surowsze niż dzisiaj. Nasi dziadkowie często pościli bardzo rygorystycznie już od Wielkiego Czwartku, a mięso pojawiało się na stole dopiero po powrocie z porannej mszy w niedzielę. Dziś Kościół daje nam znacznie więcej wolności. Najważniejsze stało się to, co mamy w sercu i jak przeżywamy te dni duchowo, a nie to, czy idealnie trzymamy się zakazów kulinarnych.
Chodzi o to, żeby Wielka Sobota nie była tylko dniem sprzątania, gotowania i biegania z koszyczkiem, ale chwilą wyciszenia. Rezygnacja z mięsa w sobotę to dzisiaj raczej rodzaj „prezentu” od nas dla Pana Boga niż przykry obowiązek.
Coraz więcej osób wybiera taką formę postu świadomie, żeby podkreślić wyjątkowość nadchodzących świąt. Pamiętajmy więc, że choć kawałek wędliny w sobotę nam nie zaszkodzi, to zachowanie umiaru w jedzeniu pomoże nam lepiej poczuć radosną atmosferę niedzieli, kiedy w końcu będziemy mogli bez żadnych ograniczeń cieszyć się wszystkimi pysznościami przygotowanymi na święta.