Wydarzenia Gwiazdy Finanse Zdrowie
Obserwuj nas na:
GorąceTematy.pl > Wydarzenia > Tłumy na ulicy w Warszawie. Ludzie są oburzeni. "Podrzucono nam kukułcze jajo". Wiemy, co się dzieje
Agata Piszczek
Agata Piszczek 25.02.2026 08:15

Tłumy na ulicy w Warszawie. Ludzie są oburzeni. "Podrzucono nam kukułcze jajo". Wiemy, co się dzieje

Tłumy na ulicy w Warszawie. Ludzie są oburzeni. "Podrzucono nam kukułcze jajo". Wiemy, co się dzieje
fot. KAPiF, zdjęcie poglądowe

Miała być terapia i pomoc uzależnionym, a są strach, policyjne interwencje i oskarżenia o handel metadonem pod blokami. Kilka dni temu przy ul. Czerskiej 18 na warszawskim Mokotowie ruszyła klinika metadonowa Volta-Med. Placówka przeniosła się tu z Pragi-Północ, gdzie przez lata budziła ogromne kontrowersje. Teraz mieszkańcy osiedla Sielce mówią wprost: „Podrzucono nam kukułcze jajo” i zapowiadają walkę o zamknięcie ośrodka.

Ucieczka z Pragi na Mokotów. „Problemy przyszły za kliniką”

Przed warszawską kliniką Volta-Med odbył się protest mieszkańców. Nie zgadzają się na obecność budynku w ich sąsiedztwie. 

Klinika Volta-Med przez osiem lat działała przy ul. Kijowskiej na warszawskiej Pradze-Północ. Jej obecność od dawna budziła sprzeciw mieszkańców tej części miasta. Skarżyli się na osoby zażywające narkotyki w pobliżu przychodni, handel substancjami oraz rosnące poczucie zagrożenia.

Sprawą zajęło się nawet Ministerstwo Zdrowia. Z kontroli zleconej przez resort wynikało, że w placówce stwierdzono szereg nieprawidłowości — m.in. brak rzetelnej dokumentacji, nieuprawnione wydawanie metadonu czy realizowanie programu na skalę przekraczającą możliwości ośrodka. Ostatecznie, pod presją lokalnej społeczności, zarządca lokalu wypowiedział klinice umowę najmu.

Pod koniec ubiegłego roku Volta-Med wyprowadziła się z Pragi-Północ. Na początku lutego 2026 r. wznowiła działalność w nowym miejscu — przy ul. Czerskiej 18 na Mokotowie, w rejonie Sielc, tuż obok apteki i sklepu spożywczego, w pobliżu szkoły i przedszkola.

— Poczytaliśmy, co działo się na Kijowskiej, i padł na nas blady strach — mówi pani Aleksandra, mieszkanka osiedla. — Nikt nas wcześniej nie poinformował, że taka placówka powstanie w naszym sąsiedztwie.

Bójka, gaz pieprzowy i brak ochrony. Mieszkańcy: „Boimy się o dzieci”

Emocje podgrzało zdarzenie z pierwszych dni funkcjonowania ośrodka. Doszło wtedy do policyjnej interwencji.

Pan Karol, jeden z mieszkańców, opowiada o szarpaninie, do której miało dojść podczas próby nielegalnej sprzedaży metadonu.

— Usłyszałem krzyki: „policja, złodziej!”. Zadzwoniłem po patrol. Jeden z mężczyzn był zakrwawiony. Dowiedziałem się, że chodziło o sprzedaż metadonu. Kupujący chciał podejść do bankomatu z buteleczką, a sprzedający użył gazu łzawiącego, żeby go zatrzymać — relacjonuje.

Policja potwierdziła, że w tym czasie interweniowała w rejonie Czerskiej.

Mieszkańcy podkreślają, że incydent to tylko wierzchołek góry lodowej. Zwracają uwagę na brak stałej ochrony w pierwszych dniach działania placówki oraz na osoby, które mają przesiadywać w okolicy osiedla.

— To nie jest problem jednego budynku, ale całej okolicy. Ludzie przechodzą pod szlabanem, kręcą się po osiedlu. Boimy się o dzieci, o starszych mieszkańców — mówi Aleksandra Sęp, członkini jednej ze wspólnot.

W odpowiedzi na sytuację mieszkańcy zorganizowali spotkanie z przedstawicielami kliniki. Do rozmów doszło we wtorek 24 lutego. Emocji nie brakowało.

Klinika odpowiada na zarzuty. „To nagonka”

Kierownictwo Volta-Med odpiera oskarżenia. Jak informuje placówka, obecnie pod jej opieką znajduje się około 450 pacjentów. Terapia metadonowa polega na podawaniu kontrolowanych dawek metadonu — substancji zmniejszającej głód heroinowy — i jest rekomendowana m.in. przez Komisję Europejską oraz Światową Organizację Zdrowia jako skuteczna forma leczenia uzależnienia od opioidów.

Małgorzata Życzkowska, szefowa zespołu terapeutycznego, zapewnia, że ośrodek dba o bezpieczeństwo.

— Zatrudniliśmy pracownika ochrony, który patroluje teren wokół budynku. Większość naszych pacjentów niczym nie różni się od innych mieszkańców. Często są nierozpoznawalni — mówi.

Jej zdaniem klinika stała się ofiarą nagonki, a nie wszystkie incydenty w okolicy można łączyć z jej działalnością.

— Mam poczucie, że cokolwiek się wydarzy, spada to na naszych pacjentów. Trudno mi przyjąć argument, że odpowiadamy za każdą osobę przebywającą w pobliżu — podkreśla.

Mieszkańcy jednak nie zamierzają odpuszczać. Wystosowali apel do Narodowego Funduszu Zdrowia, który wyraził zgodę na przeniesienie placówki na Mokotów.

— Rozumiemy, że takie ośrodki są potrzebne. Ale nie powinny działać w centrum miasta, wśród bloków i szkół. Kupowaliśmy tu mieszkania dla bezpieczeństwa naszych rodzin. Tymczasem ktoś podrzucił nam „gorący kartofel” — mówi Marek Szubiński, przedstawiciel zarządcy wspólnot.

Spór o klinikę przy Czerskiej dopiero się rozkręca. Jedno jest pewne: emocje na Mokotowie sięgają zenitu, a przyszłość placówki stoi pod znakiem zapytania.

Agata Piszczek
O autorze
Agata Piszczek
Redaktor GorąceTematy

Z zawodu dziennikarka i copywriterka. Uwielbiam literaturę, podróże i ludzi, których historie mogę opisać

Zobacz wszystkie artykuły autora >
Wybór Redakcji
kawa grzybowa
Kawa grzybowa podbija Internet. Czy rzeczywiście warto ją pić?
błyskoporek podkorowy
Ten grzyb może leczyć raka. Przełomowe odkrycie polskich naukowców
mężczyzna pod prysznicem
"Przyłapałam męża pod prysznicem. Był sam, ale widok ściął mnie z nóg"
Przesądy związane ze śmiercią
Czy po zgonie w domu trzeba otwierać okna? Znany przesąd może być groźny
Toksyczny napój. Polacy piją go na potęgę
Ten napój penetruje narządy i niszczy odporność. Polacy piją go na potęgę
skórne objawy białaczki
Gdy zaczyna się białaczka, twoje ciało wysyła ostrzeżenia. Widać je na skórze
Wybór Redakcji
GorąceTematy.pl
Obserwuj nas na: