Tłumy na zamarzniętej rzece. Padł oficjalny komunikat
Zamarznięta Motława stała się jedną z największych zimowych atrakcji Gdańska. Na lodzie pojawiły się tłumy spacerowiczów, dzieci, a nawet osoby z psami. Choć tafla wygląda na solidną, służby biją na alarm: to śmiertelnie niebezpieczne. Jak się okazuje – także nielegalne. Urząd Morski przypomina wprost: wchodzenie na lód w tym miejscu może skończyć się mandatem.
Zamarznięta Motława przyciągnęła tłumy. „Takiej zimy nie było od lat”
Rzeka Motława w Gdańsku zamarzła po raz pierwszy od kilkunastu lat. Widok skutej lodem tafli w samym centrum miasta przyciągnął tłumy mieszkańców i turystów. Ludzie masowo wychodzą na lód, robią zdjęcia, spacerują, a niektórzy pozwalają nawet dzieciom biegać po zamarzniętej rzece.
Problem w tym, że lód – choć wygląda na gruby – wcale nie musi być bezpieczny. Eksperci od lat podkreślają, że na rzekach jego grubość bywa bardzo nierówna. Wystarczy zmiana prądu, cieplejsza woda z kanałów technicznych lub chwilowy wzrost temperatury, by tafla stała się zdradliwa.
– Grubość lodu bywa zmienna i bardzo niebezpieczna. Bezpiecznie jest tylko na brzegu i na zamkniętych lodowiskach – ostrzega podkomisarz Magdalena Ciska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.
To nie tylko ryzyko, ale i złamanie prawa. Urząd Morski mówi wprost
Jak się okazuje, wchodzenie na zamarzniętą Motławę to nie tylko igranie z losem, ale również łamanie przepisów. Urząd Morski w Gdyni przypomniał, że część rzeki znajduje się na terenie portu.
„Obowiązuje zakaz wchodzenia na lód na obszarach portów i przystani morskich, w tym na rzekę Motławę. Zakaz ten wynika z art. 60b ustawy o obszarach morskich RP i administracji morskiej” – czytamy w oficjalnym komunikacie.
– Są to morskie wody wewnętrzne, leżące w granicach portu. Z ustawy jasno wynika zakaz wchodzenia lub wjeżdżania na lód – tłumaczy Anna Stelmaszyk-Świerczyńska, dyrektorka Urzędu Morskiego w Gdyni.
Jak dodaje, patrole mogą reagować, a w skrajnych przypadkach taka „zimowa atrakcja” może zakończyć się mandatem.
Ratownicy ostrzegają: chwila nieuwagi może skończyć się tragedią
Służby ratunkowe nie mają wątpliwości – obecne temperatury tylko zwiększają zagrożenie. Termometry pokazują wartości bliskie zeru, co sprzyja pękaniu lodu.
– To skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie. W przypadku załamania się lodu może dojść do hipotermii i bardzo poważnych konsekwencji zdrowotnych – mówi ratownik medyczny Jakub Cimaszkiewicz.
Przy Motławie pojawiły się już czerwone tabliczki z napisem „ZAKAZ WEJŚCIA”. Ustawił je Gdański Ośrodek Sportu, choć – jak przyznaje jego rzecznik Krzysztof Piekło – mają one głównie charakter symboliczny.
Realne uprawnienia do egzekwowania zakazu ma jednak Urząd Morski. I choć liczba spacerowiczów na lodzie ostatnio spadła, służby nie wykluczają kar.
Jedno jest pewne: zamarznięta Motława wygląda efektownie, ale może okazać się śmiertelną pułapką. W tym przypadku lepiej podziwiać widoki z brzegu – zanim zimowy spacer zamieni się w dramat.
