To cichy zab**ca w domu każdego Polaka. Straż pożarna apeluje
Zima 2026 zamieniła się w śmiertelne zagrożenie w wielu polskich domach. Mrozy, drożejące ogrzewanie i nietypowe metody dogrzewania pomieszczeń sprzyjają emisji tlenku węgla, niewidocznego, bezwonnego gazu, który potrafi w ciągu kilku minut odebrać życie. Straż pożarna bije na alarm: liczba zatruć rośnie, a większość tragedii wynika z prostych błędów, których można uniknąć.
- Zimowe oszczędności mogą kosztować życie
- Błędne praktyki grzewcze
- Jak chronić się czadem?
Zimowe oszczędności mogą kosztować życie
W styczniu 2026 r. pogoda postawiła Polaków przed ciężkim wyborem: komfort czy rachunki. Temperatura sięgnęła nawet -20°C, co skłoniło wielu do ekstremalnych działań oszczędnościowych, jak uszczelnianie okien taśmą czy zatkanie kratek wentylacyjnych, by „nie tracić ciepła”.
Niestety takie praktyki znacząco zwiększają ryzyko zatrucia tlenkiem węgla, który zabija niezauważenie. Od rozpoczęcia sezonu grzewczego 1 października 2025 r. straż pożarna odnotowała około 2000 zdarzeń związanych z emisją tlenku węgla w domach jednorodzinnych i mieszkaniach. W wielu z nich fatalne okoliczności zakończyły się śmiercią lub poważnym zatruciem domowników.
W woj. śląskim tylko w styczniu służby interweniowały przy 175 zdarzeniach, w których prawie 60 osób zostało poszkodowanych, a kilka z nich zmarło. Do tragicznych przypadków dochodzi m.in. gdy piecyk gazowy pracuje w pomieszczeniu bez wentylacji.
W Strzyżowicach strażacy zmierzyli stężenie tlenku węgla z aż 1800 ppm, czyli wartość śmiertelną w łazience, w której mężczyzna został znaleziony martwy. Tlenek węgla, zwany często „cichym zabójcą”, blokuje transport tlenu w organizmie, prowadząc do niedotlenienia mózgu i narządów wewnętrznych.
Błędne praktyki grzewcze
Mroźna aura skłoniła wiele osób do improwizowanych metod dogrzewania mieszkań, które często okazywały się wyjątkowo niebezpieczne. Straż pożarna zgłasza przypadki, w których ludzie używali kuchenek gazowych jako źródła ciepła, pozostawiając je włączone na wiele godzin z otwartymi drzwiczkami.
Takie działania prowadziły do przewlekłego zatrucia czadem i utraty przytomności. Innym problemem było palenie w kotłach i piecach materiałami, które nie są przeznaczone do spalania, np. plastykiem, meblami czy odpadami. Niepełne spalanie takich materiałów generuje ogromne ilości tlenku węgla, który gromadzi się w mieszkaniu, szczególnie gdy komin jest zapchany sadzą i wentylacja nie działa prawidłowo.
Strażacy ostrzegają przed takimi praktykami i przypominają, że nieprawidłowe spalanie materiałów to nie tylko zagrożenie dla zdrowia, ale też nielegalne. Każdy piec czy kocioł powinien pracować zgodnie z zaleceniami producenta i w warunkach zapewniających właściwą wentylację.
Jak chronić się czadem?
Specjaliści podkreślają, że najważniejszym elementem ochrony jest odpowiednia wentylacja i działające czujniki tlenku węgla. Gaz ten nie daje żadnych sygnałów zmysłowych, więc jedynym sposobem wykrycia jego obecności jest czujnik lub miernik.
Jeśli czujnik wykryje obecność czadu, trzeba natychmiast otworzyć okna i drzwi, wyłączyć wszystkie urządzenia grzewcze i ewakuować domowników na zewnątrz. Ważne jest też, by wezwać straż pożarną i nie wracać do budynku dopóki służby nie potwierdzą, że jest bezpiecznie.
Ponadto eksperci radzą, by regularnie przeprowadzać przeglądy kominiarskie i czyszczenie przewodów kominowych, ponieważ ich niedrożność jest jedną z głównych przyczyn cofania się spalin do wnętrz domów. Warto również pamiętać, że minimalna wymiana powietrza jest konieczna nawet w szczelnie uszczelnionych mieszkaniach, by wentylacja grawitacyjna mogła działać prawidłowo.