Wydarzenia Gwiazdy Dieta Finanse Zdrowie
Obserwuj nas na:
GorąceTematy.pl > Finanse > Tomasiak, Stoch, Wąsek, tyle zarabia skoczek narciarski. Kwoty mogą zszokować. Wcale nie są to miliony
Kamil  Świętek
Kamil Świętek 17.02.2026 11:01

Tomasiak, Stoch, Wąsek, tyle zarabia skoczek narciarski. Kwoty mogą zszokować. Wcale nie są to miliony

Tomasiak, Stoch, Wąsek, tyle zarabia skoczek narciarski. Kwoty mogą zszokować. Wcale nie są to miliony
Fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Wielu kibiców jest przekonanych, że skoro ktoś występuje w reprezentacji kraju i pojawia się w telewizji, to automatycznie zarabia fortunę. W końcu sport kojarzy się dziś z milionowymi kontraktami i bajecznymi premiami, zwłaszcza gdy patrzymy na świat piłki nożnej. Tymczasem w przypadku skoczków narciarskich rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej – a prawdziwe kwoty mogą naprawdę zaskoczyć.

  • Mylne spojrzenie na zarobki sportowców – patrzymy tylko na elity
  • Ile naprawdę zarabiają skoczkowie narciarscy?
  • Najwięcej zarabiają tylko najlepsi – reszta daleko w tyle

Mylne spojrzenie na zarobki sportowców – patrzymy tylko na elity

W społeczeństwie pokutuje przekonanie, że wszyscy sportowcy zarabiają ogromne pieniądze, bo przecież uprawiają sport, reprezentują kraj i pojawiają się w mediach. Ta narracja płynie często z przykładów takich jak piłkarze Premier League czy NBA, u których kontrakty są liczona w milionach rocznie. Jednak takie wynagrodzenia to absolutna elita sportowa globalna – większość sportowców, nawet tych walczących o najwyższe trofea w swoich dyscyplinach, nie ma takich benefitów.

W kontekście skoków narciarskich warto pamiętać, że nagrody finansowe są wypłacane proporcjonalnie do wyników w poszczególnych konkursach. W systemie Pucharu Świata zwycięzca może otrzymać od około 10 000 do 15 000 euro (ok. 63–95 tys. zł), natomiast zawodnik plasujący się poza czołową trzydziestką może wręcz nie otrzymać żadnej premii.

To fundamentalnie różni się od stałych kontraktów, jakie mają zawodnicy sportów klubowych, gdzie niezależnie od wyników klub wypłaca regularne wynagrodzenie. Skoczkowie narciarscy muszą więc składać swoje zarobki z premii za wyniki oraz ewentualnych bonusów sponsorskich, co powoduje znaczną rozpiętość pomiędzy najlepszymi a resztą stawki.

Co więcej, media często nagłaśniają jedynie spektakularne przypadki – np. rekordowe nagrody czy kontrakty największych gwiazd – co tworzy fałszywy obraz sytuacji. Dla większości skoczków sport to przede wszystkim ogromne poświęcenie, a nie gwarancja finansowego bezpieczeństwa.

Ile naprawdę zarabiają skoczkowie narciarscy?

Rzeczywistość finansowa skoczków narciarskich jest dużo bardziej zróżnicowana, niż mogłoby się wydawać. Zarobki składają się z kilku komponentów – nagrody za miejsca w konkursach Pucharu Świata, premii drużynowych, a także kontraktów sponsorskich i reklamowych.

System wypłat w Pucharze Świata jest skonstruowany tak, że najlepsze lokaty przekładają się na realne kwoty. Dla przykładu zwycięzca konkursu indywidualnego może otrzymać nawet 15 000 euro, a premie za miejsca poza podium maleją odpowiednio. W praktyce oznacza to, że zawodnik, który regularnie zajmuje miejsca w czołówce, może zgromadzić w sezonie znaczne środki – jednak są to znacznie mniejsze kwoty niż roczne kontrakty w piłce nożnej.

Patrząc na przykłady z polskiej sceny, 18-letni Kacper Tomasiak, który w sezonie 2025/26 był najwyżej notowanym Polakiem w rankingu Pucharu Świata, zarobił około 19 850 euro (ok. 83 tys. zł) z samych nagród konkursowych. Dla porównania, doświadczeni zawodnicy tacy jak Kamil Stoch czy Piotr Żyła zarobili w tym samym sezonie odpowiednio ok. 55 000 zł i 47 300 zł z nagród za wyniki w Pucharze Świata.

Takie liczby pokazują, że nawet czołowi zawodnicy borykają się z relatywnie niższymi nagrodami za wyniki, które – bez silnych umów sponsorskich lub kolejnych sukcesów – nie przekładają się automatycznie na miliony złotych rocznie.

Najwięcej zarabiają tylko najlepsi – reszta daleko w tyle

Jak w każdej dyscyplinie sportowej, różnice w zarobkach w skokach narciarskich są ogromne. Tylko nieliczni zawodnicy, których nazwiska znają kibice na całym świecie, są w stanie łączyć premie za wyniki z lukratywnymi kontraktami sponsorów i marketingowymi umowami.

W modelu Pucharu Świata najwięksi liderzy rankingu, np. Domen Prevc, potrafią osiągać znacznie wyższe zarobki niż reszta zawodników – w jednym z sezonów jego premie przekroczyły 330 000 euro, czyli znacznie więcej niż większości jego rywali. To pokazuje, że liderzy klasyfikacji generalnej są w stanie osiągać naprawdę solidne wpływy, ale stanowią wyjątek, a nie regułę.

Tymczasem większość skoczków, nawet ci z TOP 30, zarabia znacznie mniej, bo ich premie za konkretne konkursy są rozliczane indywidualnie i zależne od miejsca w zawodach. Dla przykładu, zawodnik z 20. miejscem w klasyfikacji zarobków może mieć znacznie mniejszy dochód niż ten plasujący się w pierwszej dziesiątce, mimo podobnego poziomu sportowego.

Do tego dochodzi fakt, że umowy sponsorskie różnią się znacząco między zawodnikami – najlepsi przyciągają inwestorów, ale reszta walczy o mniejsze wsparcie. Dlatego w skokach narciarskich, mimo dużej pasji i poświęcenia, tylko nieliczni mogą mówić o naprawdę „dużych” pieniądzach, a większość zawodników musi radzić sobie z realiami sportu, który nie zapewnia finansowej stabilności na poziomie topowych dyscyplin globalnych.

Wybór Redakcji
GorąceTematy.pl
Obserwuj nas na: