Wydarzenia Gwiazdy Dieta Finanse Zdrowie
Obserwuj nas na:
GorąceTematy.pl > Wydarzenia > Tragedia w Walentynki. Dom stanął w płomieniach, służby były bezradne
Kamil  Świętek
Kamil Świętek 14.02.2026 11:10

Tragedia w Walentynki. Dom stanął w płomieniach, służby były bezradne

Tragedia w Walentynki. Dom stanął w płomieniach, służby były bezradne
Fot. KP PSP Hajnówka/X, zdjęcie poglądowe

W sobotę rano spokój Walentynek przerodził się w dramat, gdy w jednym z domów doszło do potężnego zadymienia, które doprowadziło do tragedii — w ogniu życie straciła jedna osoba. Służby ratunkowe, które przybyły na miejsce, mimo wysiłków nie zdołały uratować poszkodowanego.

  • Okoliczności zdarzenia
  • Pierwsze ustalenia służb
  • Tragedia w Walentynki

Okoliczności zdarzenia

Wczesnym rankiem tego dnia służby ratunkowe otrzymały dramatyczne zgłoszenie — z jednego z domów zaczęło się unosić gęste, duszące dymy, które szybko zaczęły wypełniać pomieszczenia i drogę do wyjścia dla mieszkańców. Jak wynika z informacji przekazanych przez lokalną policję, zgłoszenie o zdarzeniu wpłynęło około godziny 7:40. Zaniepokojeni sąsiedzi zauważyli niezwykłe zadymienie i natychmiast powiadomili odpowiednie służby, obawiając się o bezpieczeństwo osób znajdujących się w środku.

Po przybyciu na miejsce (do Marek pod Warszawą) policjanci oraz strażacy zastali sytuację pełną chaosu — dom był wypełniony dymem, a powietrze było tak ciężkie, że normalne oddychanie było praktycznie niemożliwe. Pierwsi ratownicy, którzy weszli do środka, musieli zmagać się z ograniczoną widocznością i ryzykiem zawalenia się elementów budynku wskutek wysokiej temperatury. Pomimo szybkiej reakcji, warunki w środku były skrajnie trudne: zadymienie znacznie utrudniało dotarcie do wszystkich pomieszczeń, a ryzyko zatrucia tlenkiem węgla czy innych produktów spalania było ogromne.

Działania ratownicze natychmiast zostały podjęte przez straż pożarną, policję oraz pogotowie ratunkowe, które wspólnie próbowały opanować sytuację i wyprowadzić wszystkich zagrożonych mieszkańców. Wśród prowadzonych czynności były między innymi przeszukiwanie pomieszczeń, udzielanie pierwszej pomocy oraz wentylacja dymu — jednak intensywność zadymienia i stan budynku nie ułatwiały działań.

Pierwsze ustalenia służb

Już na miejscu służby ratunkowe zaczęły zbierać pierwsze informacje dotyczące możliwej przyczyny tragedii. Policjanci oraz strażacy, po wstępnym rozeznaniu sytuacji, wskazali na fakt, że w domu znajdował się piec starego typu — urządzenie, które mogło być źródłem problemów. Jak podkreślono, piec ten najprawdopodobniej nie działał prawidłowo, co mogło doprowadzić do nadmiernego zadymienia pomieszczeń, a w konsekwencji do tragedii, która się wydarzyła.

O godzinie 7.40 otrzymaliśmy zgłoszenie o dużym zadymieniu w jednym z domów w Markach. Po przyjeździe na miejsce policjanci zastali w budynku dwie osoby pokrzywdzone (…) 84-letni mężczyzna był nieprzytomny, mimo podjętej przez policjantów reanimacji, nie udało się go uratować. Druga z osób przytomna została przewieziona do szpitala - mówi TVN24 Paweł Chmura z Komendy Stołecznej Policji.

Funkcjonariusze pod nadzorem prokuratora prowadzili działania mające na celu ustalenie dokładnych okoliczności zdarzenia. Zabezpieczono teren, przesłuchano świadków oraz rozpoczęto analizę techniczną miejsca zdarzenia. W toku wstępnych ustaleń zwrócono uwagę, że stare instalacje oraz używany piec mógł emitować toksyczne gazy, co w połączeniu z natężonym zadymieniem mogło szybko doprowadzić do zatrucia mieszkańców.

Śledczy oraz ratownicy analizowali także procedury bezpieczeństwa obowiązujące w takim rodzaju budynku, by określić czy mogły mieć wpływ na skutki zdarzenia. W świetle pierwszych ustaleń pojawiły się także pytania o to, czy dom wyposażony był w odpowiednie systemy alarmowe czy czujniki dymu, które mogłyby wcześniej zaalarmować mieszkańców o niebezpieczeństwie.

Pomimo intensywnych działań służb ratunkowych, które obejmowały m.in. próbę reanimacji jednej z osób na miejscu, nie udało się zapobiec najtragiczniejszemu z możliwych scenariuszy. Dochodzenie pod nadzorem prokuratora ma na celu pełne wyjaśnienie, co doprowadziło do wybuchu zadymienia i czy w grę wchodziły dodatkowe czynniki niezwiązane bezpośrednio z piecem.

Tragedia w Walentynki

Niestety, mimo szybkiej reakcji służb ratunkowych i podjętej na miejscu reanimacji, jedna z osób przebywających w domu zmarła. Jak przekazali funkcjonariusze policji, 84-letni mężczyzna z Marek pod Warszawą był nieprzytomny, gdy ratownicy znaleźli go w środku budynku. Po podjętej próbie reanimacji przez policjantów jego życia nie udało się uratować.

Druga osoba, która znajdowała się w budynku, została wyprowadzona przez strażaków i natychmiast przewieziona do szpitala. Jej stan nie został jeszcze szczegółowo podany do publicznej wiadomości, jednak ratownicy liczą na to, że trafna i szybka pomoc medyczna przyczyni się do jej powrotu do zdrowia.

Rodzina oraz bliscy osoby, która straciła życie w wyniku tragedii, zostali powiadomieni przez służby. Okoliczni mieszkańcy są w szoku — nie spodziewali się tak dramatycznego zdarzenia w miejscu, które jeszcze niedawno tętniło zwykłym, codziennym życiem.

Śledztwo dotyczące przyczyn tragedii trwa, a prokuratura wraz z policją analizują wszystkie możliwe wersje wydarzeń. Wstępne informacje wskazują na możliwe zatrucie tlenkiem węgla lub innymi produktami spalania, jednak ostateczne wyniki badań technicznych i ekspertyz będą znane dopiero po ich zakończeniu.

Wybór Redakcji
PILNE!
Ogromny pożar w centrum Warszawy. Ewakuowano 250 osób, akcja służb w sercu stolicy
Pożar, pożar domu, tragedia, straż pożarna, Ludwinów, Wołomin, Warszawa
Potworny pożar domu, budynek stał się słupem ognia. W środku mogli być ludzie
Wybuch
Wybuch w polskim lokalu. Wewnątrz mogli być ludzie. Potworne zniszczenia
Ważne, pilne, Warszawa, awaria
Potężna awaria w Warszawie. Wydano pilny komunikat dla tych dzielnic
Policja, wybuch, eksplozja
Eksplozja w polskim mieście. Padły informacje o ofierze. Tragedia w regionie
Pilne
Wybuch w polskiej miejscowości. W budynku pełno ludzi. Są ranni
Wybór Redakcji
GorąceTematy.pl
Obserwuj nas na: