Tragiczny pożar Biedronki. Rannych przybywa, wydano pilny komunikat
Dramatyczne sceny w polskiej miejscowości. Wybuchł potężny pożar sklepu sieci Biedronka, a nad miastem unosiły się gęste kłęby dymu widoczne z wielu kilometrów. W trakcie wielogodzinnej akcji gaśniczej rannych zostało kilku strażaków, a służby wydały pilny komunikat dotyczący ich stanu zdrowia i podziękowały ratownikom za poświęcenie. Sytuacja przez wiele godzin była dynamiczna, a skala zniszczeń okazała się bardzo duża.
- Okoliczności pożaru
- Najnowsze doniesienia o rannych
- Pilny komunikat służb
Okoliczności pożaru
W niedzielę 1 lutego 2026 r. przed południem doszło do dramatycznego pożaru sklepu sieci Biedronka w Polkowicach (woj. dolnośląskie) przy ul. Ogrodowej. Zgłoszenie o ogniu wpłynęło do straży pożarnej około godziny 10:30, a już dwie minuty później pierwsze jednostki ratownicze pojawiły się na miejscu.
Pożar rozwijał się błyskawicznie – ogień objął dach budynku, a gęste kłęby czarnego dymu było widać z dużej odległości nad miastem. Strażacy z powiatu polkowickiego, głogowskiego i okolicznych jednostek podjęli akcję gaśniczą, podając cztery prądy wody jednocześnie. Mimo intensywnych działań i wykorzystania 22 zastępów ratowniczych, konstrukcja budynku uległa poważnym uszkodzeniom.
Już około dziesięciu minut po przybyciu straży, dach sklepu zawalił się, co znacznie utrudniło prowadzenie działań. Ratownicy musieli operować w ekstremalnie trudnych warunkach – intensywne płomienie, ogromne zadymienie oraz osłabiona struktura obiektu stwarzały bezpośrednie zagrożenie dla służb. Akcja gaśnicza trwała wiele godzin, a strażacy podejmowali kolejne próby opanowania ognia i lokalizacji źródeł płomieni.
Według relacji mł. kpt. Adama Ziemiańskiego, rzecznika KP PSP w Polkowicach, pożar nie został od razu całkowicie zlokalizowany, co świadczy o gwałtownym rozwoju zdarzenia. Siła żywiołu i zawalenie konstrukcji budynku spowodowały, że akcja gaszenia była jedną z trudniejszych w ostatnim czasie, a ratownicy musieli zachować najwyższą ostrożność.
Najnowsze doniesienia o rannych
W trakcie akcji gaśniczej pojawiły się pierwsze informacje o poszkodowanych strażakach. Jak przekazały służby, dwóch ratowników doznało obrażeń związanych bezpośrednio z trudnymi warunkami na miejscu. Jeden z nich poślizgnął się na zamarzniętej wodzie używanej do gaszenia pożaru, co doprowadziło do skręcenia kostki, natomiast drugi ma rozciętą rękę.
Do mediów dotarła również informacja, że obrażenia dotyczą wyłącznie strażaków – dotychczas nie potwierdzono rannych wśród osób postronnych ani pracowników sklepu, ponieważ obiekt był zamknięty w chwili wybuchu pożaru. Ratownicy medyczni udzielili pomocy na miejscu poszkodowanym strażakom, jednak szczegóły dotyczące ich dalszego leczenia nie zostały jeszcze oficjalnie przekazane.
Inne źródła wskazują, że liczba poszkodowanych ratowników może być większa – według lokalnej straży pożarnej oprócz dwóch strażaków z urazami barku i kostki, trzeci ratownik zgłosił uraz dłoni w wyniku działań gaśniczych. Warunki zimowe – niskie temperatury i zamarzająca woda – dodatkowo utrudniały działania i zwiększały ryzyko wypadków.
Sytuacja dynamicznie się rozwijała przez wiele godzin, a ratownicy nadal pracowali nad dogaszaniem zgliszczy oraz zabezpieczeniem terenu po zawaleniu się dachu sklepu. Mimo dramatycznej skali pożaru, służby podkreślają, że dzięki szybkiemu zgłoszeniu i natychmiastowej reakcji strażaków, brak jest informacji o ofiarach śmiertelnych pośród personelu lub osób postronnych.
Pilny komunikat służb
Straż Pożarna oraz lokalne władze wydały pilne komunikaty w mediach społecznościowych dotyczące trwającej akcji i stanu poszkodowanych ratowników i podziękowań dla wszystkich służb zaangażowanych w działania ratownicze. W opublikowanych postach podkreślano ogrom trudności, z jakimi mierzyli się strażacy podczas gaszenia pożaru – od intensywnych płomieni po groźne zawalenia strukturalne.
Ostatni ciężki czas sprawia, że stajemy się jednością! Za nami kolejna ciężka akcja gaśnicza. Niestety tym razem poszkodowanych zostało trzech strażaków. Trzymamy kciuki za wasze zdrowie! - czytamy na Facebooku 112 Polkowice.
W komunikatach zaznaczono, że wszystkim jednostkom ratowniczym należy się uznanie za poświęcenie i błyskawiczną reakcję, dzięki której akcja przebiegała tak sprawnie mimo ogromnych wyzwań. Strażacy z różnych jednostek – zarówno ochotniczych, jak i państwowych – działali ramię w ramię, walcząc z żywiołem, często narażając własne zdrowie, o czym świadczą zgłoszone przypadki poszkodowanych ratowników.
Choć szczegóły dotyczące dalszej opieki medycznej dla poszkodowanych strażaków nie zostały w pełni ujawnione, komunikaty podkreślają pełne wsparcie władz i służb ratowniczych dla pracowników PSP i OSP zaangażowanych w akcję. W publikacjach pojawiała się również prośba o cierpliwość i zrozumienie ze strony mieszkańców oraz podziękowania dla lokalnej społeczności za wsparcie i moralne wsparcie dla służb.