Tragiczny pożar domu. Nie żyje 11-letnie dziecko, matka walczy o życie
W miejscowości Myjomice pod Kępnem doszło do dramatycznego pożaru domu jednorodzinnego. W wyniku zdarzenia zginął 11-letni chłopiec, a jego 38-letnia matka w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Okoliczności tragedii bada policja pod nadzorem prokuratury.
- Pożar domu w Myjomicach. Akcja ratunkowa służb
- Reanimacja matki i dziecka. Dramatyczna walka o życie
- Śledztwo w sprawie pożaru. Co było przyczyną tragedii?
Pożar domu w Myjomicach. Akcja ratunkowa służb
Do zdarzenia doszło w piątek 16 stycznia po godzinie 14.40. Służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o pożarze domu jednorodzinnego w Myjomicach, niewielkiej miejscowości w powiecie kępińskim. Po dotarciu na miejsce strażacy zastali rozwinięty pożar, który objął poddasze budynku. Ogień i gęsty dym stwarzały poważne zagrożenie dla osób znajdujących się wewnątrz.
Ratownicy zostali poinformowani, że w domu mogą przebywać co najmniej dwie osoby. Natychmiast rozpoczęto działania gaśnicze oraz równoległą akcję poszukiwawczo-ratowniczą. Po wejściu do budynku strażacy odnaleźli nieprzytomną kobietę i dziecko. Oboje zostali ewakuowani na zewnątrz, gdzie rozpoczęła się walka o ich życie. Sytuacja była dramatyczna, a każda minuta miała kluczowe znaczenie. Na miejsce wezwano również zespoły ratownictwa medycznego oraz policję, która zabezpieczyła teren.
Reanimacja matki i dziecka. Dramatyczna walka o życie
Po wyniesieniu poszkodowanych z płonącego domu natychmiast przystąpiono do resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Zarówno 38-letnia kobieta, jak i jej 11-letni syn byli nieprzytomni. Akcja ratunkowa trwała kilkadziesiąt minut i prowadzona była przez strażaków oraz ratowników medycznych.
W przypadku kobiety udało się przywrócić funkcje życiowe. Została ona pilnie przetransportowana do szpitala, gdzie lekarze walczą o jej zdrowie. Niestety, mimo długiej i intensywnej reanimacji, życia dziecka nie udało się uratować. Ofiarą śmiertelną pożaru okazał się 11-letni chłopiec.
Jak wynika z ustaleń policji, jeszcze przed przybyciem służb ojciec rodziny zdołał wynieść z domu dwoje pozostałych dzieci i przekazać je pod opiekę sąsiadów. Według nieoficjalnych informacji mężczyzna miał również próbować wrócić do płonącego budynku, by ratować bliskich, narażając własne życie. Te okoliczności będą szczegółowo analizowane przez śledczych.
Śledztwo w sprawie pożaru. Co było przyczyną tragedii?
Po opanowaniu ognia strażacy przystąpili do dogaszania pogorzeliska i sprawdzania budynku pod kątem ewentualnych zarzewi ognia. Policja rozpoczęła czynności procesowe, a miejsce zdarzenia zostało zabezpieczone do dalszych oględzin. Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem prokuratury i ma na celu ustalenie dokładnej przyczyny pożaru.
Biegli sprawdzą m.in. instalację elektryczną, system ogrzewania oraz to, czy w domu znajdowały się urządzenia, które mogły doprowadzić do zaprószenia ognia. Analizowane będą także relacje świadków i domowników. Na tym etapie służby nie podają oficjalnych informacji dotyczących źródła pożaru.
Tragedia w Myjomicach po raz kolejny pokazuje, jak niebezpieczne mogą być pożary domów jednorodzinnych i jak ważna jest szybka reakcja oraz sprawne działanie służb ratunkowych. Dla lokalnej społeczności to ogromny wstrząs, a dla rodziny - niewyobrażalna strata. Wyniki śledztwa mają odpowiedzieć na pytanie, czy tej tragedii można było zapobiec.