Tragiczny pożar w Rembertowie! W akcji aż 20 zastępów straży pożarnej
Nocny alarm postawił na nogi służby ratunkowe w jednej z dzielnic Warszawy. Początkowo wszystko wskazywało na pożar opuszczonego budynku, jednak sytuacja szybko zaczęła się komplikować. Ogień nie zatrzymał się tam, gdzie zakładano na początku.
- Nocne zgłoszenie i szybka mobilizacja służb w Rembertowie
- Ogień przeniósł się na drewniany dom przy ulicy Dwóch Mieczy
- Kilkugodzinna akcja i 74 strażaków na miejscu zdarzenia
Nocne zgłoszenie i szybka mobilizacja służb w Rembertowie
Informacja o pożarze wpłynęła do służb ratunkowych w środku nocy, dokładnie o godzinie 1:25. Zgłoszenie dotyczyło pustostanu przy ulicy Dowódców w warszawskim Rembertowie, który znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowy jednorodzinnej. Już na etapie przyjmowania zawiadomienia pojawiły się obawy, że ogień może stanowić zagrożenie dla pobliskiego domu mieszkalnego.
Straż pożarna skierowała na miejsce liczne siły i środki, mając świadomość, że nocna pora oraz bliskość innych budynków mogą znacząco utrudnić działania. Po dotarciu na miejsce strażacy zastali rozwinięty pożar opuszczonego obiektu, a sytuacja wymagała natychmiastowej reakcji, by nie dopuścić do dalszego rozprzestrzeniania się ognia na sąsiednią zabudowę.
Ogień przeniósł się na drewniany dom przy ulicy Dwóch Mieczy
W trakcie akcji potwierdziły się obawy służb – płomienie z pustostanu przy ulicy Dowódców przedostały się na stojący tuż obok drewniany dom parterowy przy ulicy Dwóch Mieczy. Oba budynki były zlokalizowane bardzo blisko siebie, co sprzyjało szybkiemu rozwojowi pożaru i utrudniało jego opanowanie.
Strażacy skoncentrowali swoje działania na obronie budynku mieszkalnego. Na miejscu podawano prądy wody, których celem było ograniczenie ognia oraz zabezpieczenie sąsiedniej zabudowy przed kolejnymi zniszczeniami. Akcja gaśnicza była prowadzona etapami i wymagała stałej kontroli sytuacji, aby zapobiec ponownemu rozgorzeniu ognia w newralgicznych miejscach konstrukcji.
Kilkugodzinna akcja i 74 strażaków na miejscu zdarzenia
Działania straży pożarnej trwały kilka godzin i zakończyły się dopiero rano. W sumie w akcji brało udział 74 strażaków z 20 zastępów, pracujących w dwóch zmianach. Ostatni zastęp zakończył działania i wrócił do koszar około godziny 9.
W zdarzeniu nie odnotowano osób poszkodowanych, co – biorąc pod uwagę skalę pożaru oraz fakt, że ogień objął również budynek mieszkalny – miało kluczowe znaczenie dla oceny całej akcji. Strażacy skupili się nie tylko na ugaszeniu pożaru, ale również na dokładnym dogaszaniu i zabezpieczeniu pogorzeliska, by wyeliminować ryzyko ponownego zapłonu.