Trump pochwalił Putina. W sieci, aż wrze. Wystarczyło jedno zdanie
Nieoczekiwane słowa padły zza Oceanu – jedno krótkie zdanie prezydenta USA wywołało gwałtowne reakcje na całym świecie. Internet aż wrze, a politycy i komentatorzy nie potrafią dojść do zgody, co właściwie oznacza ta deklaracja.
- Kiedy Trump rozmawiał z Władimirem Putinem?
- Ustalenia ws. zawieszenia broni na Ukrainie
- Trump pochwalił Putina
Kiedy Trump rozmawiał z Władimirem Putinem?
Amerykański prezydent Donald Trump rozmawiał telefonicznie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem w kontekście prób ograniczenia działań wojennych na Ukrainie. Choć rozmowy tego typu między przywódcami USA i Rosji zdarzają się od wybuchu wojny w 2022 roku, ta miała szczególne znaczenie – miała dotyczyć zawieszenia działań zbrojnych lub ograniczonego wstrzymania ataków.
Według dostępnych informacji Putin zgodził się na częściowe zawieszenie działań wojennych, które miało polegać na tymczasowym wstrzymaniu nalotów na infrastrukturę energetyczną i cywilną na Ukrainie przez pewien okres. Rozmowa miała trwać około 1,5 godziny, co sugeruje, że obaj przywódcy przedyskutowali szczegóły planowanych kroków, a nie była to jedynie kurtuazyjna wymiana zdań.
Według ujęć z obu stron, Trump i Putin dyskutowali nie tylko o tymczasowym zawieszeniu, ale także o dalszych perspektywach zakończenia konfliktu, choć kwestie bardziej kompleksowego pokoju pozostawały poza ostatecznym porozumieniem. Nie ma informacji, by podczas tej rozmowy Putin zgodził się na trwałe zaprzestanie walk – dyskusje dotyczyły bardziej ograniczonego rozejmu, koncentrującego się przede wszystkim na energetycznej infrastrukturze cywilnej i wybranych aspektach konfliktu.
Rozmowa ta, choć miała miejsce w kontekście nadziei na obniżenie intensywności walk, została szybko opatrzona gwałtownymi wydarzeniami na froncie, które pokazały, jak kruche są ustalenia między Waszyngtonem a Moskwą.
Ustalenia ws. zawieszenia broni na Ukrainie
Podczas omawianej rozmowy Trump i Putin zgodzili się na tymczasowe wstrzymanie działań wojennych – jednak w bardzo ograniczonym zakresie. Według komunikatów obydwu stron, Rosja zgodziła się na pauzę w atakach na infrastrukturę energetyczną i cywilną na Ukrainie, choć odmówiła rozszerzenia tego planu na pełne zawieszenie ognia.
Plan obejmował okresową przerwę w atakach, o czym mówił później Trump – według jego słów Putin wstrzymał naloty “od niedzieli do niedzieli”. Trump uznał to za dotrzymanie słowa, zwłaszcza w kontekście surowych zimowych warunków panujących na Ukrainie.
Jednak już po ogłoszeniu przerwy w działaniach rosyjskie siły wznowiły naloty i uderzenia rakietowe – które ukraińskie władze określiły jako największe od początku roku. Wykorzystano przy tym setki dronów i rakiet, co doprowadziło do poważnych uszkodzeń infrastruktury energetycznej oraz problemów z dostawami prądu i ogrzewania w największych miastach.
Biały Dom przyznał, że Trump nie był zaskoczony wznowieniem ataków, wskazując, iż pośrednie ustalenia były kruche i oparte na wzajemnym zaufaniu, które szybko się wyczerpało. To z kolei podsyciło debatę na temat realnych możliwości ugody między oboma mocarstwami i skuteczności tego typu rozmów w kontekście trwającej już ponad trzy lata wojny.
Trump pochwalił Putina
To właśnie to jedno zdanie Donalda Trumpa wstrząsnęło opinią publiczną: prezydent USA oświadczył, że Władimir Putin“dotrzymał słowa” w sprawie wstrzymania ataków na Ukrainę. Trump powiedział:
To było od niedzieli do niedzieli i się zakończyło… i… Putin dotrzymał w tej sprawie słowa. To dużo… Jeden tydzień… Weźmiemy wszystko, bo tam (w Ukrainie) jest naprawdę zimno.
Słowa te natychmiast rozgorzały w mediach społecznościowych i w światowej prasie, między innymi dlatego, że rosyjskie siły wznowiły bojowe działania jeszcze zanim zakończył się tydzień, o którym mówił Trump. Dla wielu komentatorów i polityków takie uznanie za „dotrzymanie słowa” było niezrozumiałe lub wręcz kontrowersyjne, szczególnie w sytuacji, w której intensywne ataki spowodowały poważne szkody cywilne.
Krytycy Trumpa argumentują, że jego deklaracja de facto usprawiedliwiała działania Putinowskiej administracji, mimo że ustalenia były krótkotrwałe i szybko złamane. Zwolennicy natomiast wskazują, że nawet chwilowa pauza w atakach mogła dać chwilę wytchnienia tysiącom cywilów dotkniętych skutkami wojny.
W rezultacie jedno krótkie zdanie stało się punktem zapalnym debaty o roli USA w konflikcie, o tym, komu Trump służy swoją retoryką oraz o realnych możliwościach zakończenia wojny na Ukrainie.