Tyle co Kamil Stoch zakończył karierę, a tu takie wieści. Kibice byli w szoku!
Kacper Tomasiak błysnął w niedzielnym konkursie Pucharu Świata w Sapporo, zajmując 12. miejsce i szybko rehabilitując się po sobotnim niepowodzeniu. Po dopiero drugim w tym sezonie występie poza czołową trzydziestką młody Polak pokazał skoki na oczekiwanym poziomie, potwierdzając stabilną formę i ambicje na dalsze etapy sezonu. Przez to coraz częściej wymieniany jest jako następca Stocha. Dla wielu kibiców to szok!
- Koniec kariery Kamila Stocha
- Kacper Tomasiak jako następca Stocha?
- Sobotni wypadek przy pracy
- Wyraźna poprawa w niedziele
Koniec kariery Kamila Stocha
Po ponad dwóch dekadach obecności w światowym pucharze i niezwykłych sukcesach Kamil Stoch oficjalnie kończy swoją karierę sportową. Sezon 2025/2026, w którym brał udział jako jeden z najstarszych zawodników w cyklu, będzie jego ostatnim startem w Pucharze Świata — 38-letni skoczek ogłosił wcześniej, że po tym sezonie przechodzi na sportową emeryturę.
Dla polskich kibiców to moment wyjątkowy i emocjonalny. Trzykrotny mistrz olimpijski, dwukrotny zdobywca Kryształowej Kuli i wielokrotny triumfator Turnieju Czterech Skoczni na stałe zapisał się w historii skoków narciarskich. Jego pożegnanie było związane m.in. z zawodami Pucharu Świata w Zakopanem, gdzie ostatni raz skakał przed własną publicznością i gdzie przygotowano specjalne oprawy, aby uczcić jego dorobek.
Choć Stoch jeszcze startuje w zawodach, jego wyniki w ostatnich sezonach nie były już tak dominujące jak kiedyś, co jest naturalnym efektem upływu czasu i rywalizacji z młodszymi skoczkami. Wiele wskazuje więc na to, że świat skoków narciarskich stoi teraz u progu nowego rozdziału — i choć trudno będzie znaleźć następcę o takiej klasie sportowej jak Stoch, już dziś pojawiają się nazwiska młodych Polaków, którym przyszłość może uśmiechać się szerzej.
Kacper Tomasiak jako następca Stocha?
W momencie, gdy Kamil Stoch oficjalnie kończy swoją imponującą karierę, w polskich skokach narciarskich pojawia się pytanie: kto przejmie pałeczkę lidera i zostanie twarzą reprezentacji w kolejnych latach? Coraz głośniej mówi się o Kacprze Tomasiaku – młodym skoczku, który w sezonie 2025/2026 robi znaczące postępy i imponuje wynikami w rywalizacji z najlepszymi na świecie.
Tomasiak, urodzony w 2007 roku w Bielsku-Białej, to jeden z najbardziej obiecujących talentów młodego pokolenia polskich skoczków. W sezonie swojej debiutanckiej kampanii w Pucharze Świata 2025/2026 szybko zdobył pierwsze punkty i pokazał, że potrafi konkurować z bardziej doświadczonymi zawodnikami. Jego najlepsze rezultaty obejmują m.in. 5. miejsce w Wiśle oraz 8. lokatę w jednym z konkursów Turnieju Czterech Skoczni, co jak na debiutanta jest wynikiem niezwykle obiecującym.
Nie są to jednak pojedyncze sukcesy. Tomasiak regularnie plasuje się w punktowanej trzydziestce i często jest najlepiej punktującym Polakiem w poszczególnych konkursach, wyprzedzając wielokrotnych uczestników Pucharu Świata oraz utytułowanych kolegów z kadry. Na przykład podczas konkursów w Engelbergu zajął 5. miejsce, będąc najlepszym z polskich skoczków tej imprezy.
Ostatnie starty pokazują, że Tomasiak nie tylko zdobywa punkty, ale też stabilnie poprawia swoje osiągnięcia — w Engelbergu po pierwszej serii plasował się nawet na pozycji tuż przy podium, a jego odległości skoków budziły uznanie komentatorów. To właśnie takie występy sprawiają, że wielu ekspertów i kibiców zaczyna traktować go jako naturalnego następcę Kamila Stocha w roli lidera polskiej drużyny.
Oczywiście, droga do pełnego przejęcia roli lidera jest jeszcze długa — zarówno pod względem wyników, jak i doświadczenia — ale już teraz Tomasiak jawi się jako największa nadzieja na przyszłość polskich skoków narciarskich.
Sobotni wypadek przy pracy
Do sobotniego konkursu w Sapporo awansowało czterech Polaków, a wśród nich był także Kacper Tomasiak, z którym wiązano wielkie nadzieję w samym konkursie. W serii próbnej 18-latek pokazał ogromny potencjał, szybując za linię 130. metra. W konkursie głównym rzeczywistość okazała się jednak brutalna. W pierwszej serii Tomasiak uzyskał jedynie 119,5 m, trafiając na wyjątkowo trudne warunki pogodowe. Stało się jasne, że nie zobaczymy go w finale, a tym samym nie zdobędzie cennych punktów. To był dopiero drugi występ Polaka w tym sezonie, w którym znalazł się poza czołową trzydziestką.

Wyraźna poprawa w niedziele
W niedzielę sytuacja prezentowała się już jednak zupełnie inaczej. W finale na skoczni Okurayama oddał jeden ze swoich najlepszych skoków weekendu, co przełożyło się na 12. pozycję i punktowy dorobek Pucharu Świata. W drugiej serii skoków Tomasiak skoczył aż 134,5 m.
W niedzielę może w pierwszej serii nie udało się tak fajnie odlecieć, ale w drugiej skok wyglądał naprawdę dobrze. Dało to też sporo radości, bo w końcu udało się tutaj skoczyć tak, jak chciałem -powiedział skoczek
Dobre występy zawodnika stają się już normą i potwierdzeniem jego wysokiej formy.
Po intensywnym sezonie 18-latek przyznał, że przydałby mu się krótki odpoczynek oraz spokojne treningi, by eliminować drobne błędy techniczne, zwłaszcza w końcowej fazie lotu i na progu. Zaznaczył też, że chciałby spróbować swoich sił na skoczniach mamucich, takich jak Vikersund czy Planica, w kolejnych konkursach sezonu.
Z Bad Mitterndorf może być ciężko, bo to tuż przed mistrzostwami świata juniorów. To nie będzie najlepszy pomysł, ale Vikersund i Planica? Jak najbardziej chciałbym spróbować - przyznał 18-latek.