Urzędnicy pukają do drzwi! Kontrole w całej Polsce. Za jeden błąd możesz zapłacić nawet 10 tysięcy złotych
Coraz więcej właścicieli domów jednorodzinnych i posesji prywatnych może spodziewać się wizyty kontrolerów. Samorządy w całym kraju intensyfikują działania, które mają wyeliminować nieprawidłowości w systemach odprowadzania wody. Wystarczy jeden błąd w instalacji, by narazić się na poważne konsekwencje finansowe. Wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy, że problem może dotyczyć właśnie ich nieruchomości.
- Kontrole coraz częstsze - właściciele posesji pod lupą
- Zadymianie kanalizacji i konkretne konsekwencje finansowe
- Jak uniknąć kary i zabezpieczyć swoją posesję?
Kontrole coraz częstsze - właściciele posesji pod lupą
W ostatnich miesiącach samorządy wyraźnie zwiększyły liczbę kontroli dotyczących sposobu odprowadzania wód opadowych z prywatnych posesji. Urzędnicy sprawdzają, czy instalacje deszczowe nie zostały nieprawidłowo podłączone do kanalizacji sanitarnej, co stanowi naruszenie obowiązujących przepisów. Dla wielu właścicieli domów to zaskoczenie, ponieważ nie zawsze mają świadomość, że rozwiązania stosowane lata temu dziś mogą być uznawane za nielegalne.
Problem dotyczy szczególnie starszych budynków, gdzie systemy kanalizacyjne były wykonywane bez pełnej dokumentacji lub zgodnie z dawnymi standardami. Samorządy podkreślają, że działania kontrolne mają na celu ochronę infrastruktury komunalnej oraz zapobieganie przeciążeniom sieci ściekowej, które mogą prowadzić do awarii i podtopień.
Właściciele nieruchomości powinni więc sprawdzić, czy ich system odprowadzania deszczówki jest zgodny z obowiązującymi przepisami. Niewiedza nie zwalnia bowiem z odpowiedzialności, a konsekwencje mogą być dotkliwe. Kontrole są zapowiadane w niektórych gminach, ale zdarzają się również wizyty bez wcześniejszej informacji, co budzi dodatkowe emocje wśród mieszkańców.
Zadymianie kanalizacji i konkretne konsekwencje finansowe
Jedną z najczęściej stosowanych metod wykrywania nielegalnych przyłączy jest tzw. zadymianie kanalizacji. Do studzienek wtłaczany jest specjalny, bezwonny i nieszkodliwy dym techniczny. Jeśli pojawi się on w rynnach, kratkach odwodnieniowych lub na terenie posesji, oznacza to, że woda opadowa trafia do kanalizacji sanitarnej.
Takie działania prowadziło m.in. Przedsiębiorstwo Inżynierii Komunalnej w Pszczynie, informując mieszkańców o planowanych kontrolach. W przypadku wykrycia nieprawidłowości właściciel nieruchomości otrzymuje wezwanie do trwałego usunięcia nielegalnego podłączenia. Oznacza to konieczność odcięcia odpływu i znalezienia alternatywnego sposobu zagospodarowania deszczówki, na przykład poprzez wykonanie drenażu, montaż zbiornika retencyjnego do podlewania ogrodu lub podłączenie do kanalizacji deszczowej, jeśli taka istnieje.
Zgodnie z ustawą o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i odprowadzaniu ścieków, odprowadzanie deszczówki do kanalizacji ściekowej jest zabronione, a za naruszenie przepisów grozi grzywna sięgająca nawet 10 tysięcy złotych. To kwota, która dla wielu gospodarstw domowych stanowi poważne obciążenie finansowe.
Jak uniknąć kary i zabezpieczyć swoją posesję?
Eksperci podkreślają, że najlepszym rozwiązaniem jest profilaktyka i sprawdzenie instalacji jeszcze przed ewentualną kontrolą. Właściciele domów powinni przeanalizować dokumentację techniczną budynku lub skonsultować się z hydraulikiem, aby upewnić się, że system odprowadzania wód opadowych działa prawidłowo.
Warto również zwrócić uwagę, czy podczas intensywnych opadów nie dochodzi do cofania wody lub przeciążeń instalacji, co może wskazywać na błędne podłączenia. Samorządy przypominają, że celem kontroli nie jest karanie dla zasady, lecz ochrona środowiska oraz infrastruktury komunalnej przed przeciążeniem. Jednak w przypadku braku reakcji na wezwania lub ignorowania obowiązku usunięcia nielegalnego przyłącza, sankcje finansowe mogą zostać nałożone bez wahania.
Rosnąca liczba kontroli pokazuje, że temat będzie w najbliższym czasie jednym z priorytetów lokalnych władz. Dlatego właściciele posesji powinni zachować czujność i upewnić się, że ich instalacje są zgodne z przepisami, zanim do drzwi zapukają urzędnicy.