Wielkie zmiany w szkołach. Zakaz telefonów to dopiero początek
Rewolucja w szkołach coraz bliżej. Posłowie chcą zakazać smartfonów na lekcjach w podstawówkach i ograniczyć dostęp do mediów społecznościowych do 15. roku życia. Rząd mówi wprost: chodzi o zdrowie psychiczne i bezpieczeństwo najmłodszych. To jednak dopiero początek dużych zmian.
Twardy zakaz telefonów w podstawówkach. „Działamy w obronie dzieci”
W Sejmie zaprezentowano projekt, który może całkowicie zmienić szkolną codzienność. Wśród prezentujących byli m.in. ministra edukacji Barbara Nowacka, a także posłowie Roman Giertych, Kinga Gajewska, Grzegorz Napieralski i Monika Rosa.
Propozycja jest jasna: w szkołach podstawowych telefony komórkowe mają zniknąć z lekcji. Uczeń nie będzie mógł korzystać z urządzenia w trakcie zajęć, chyba że nauczyciel wyrazi na to zgodę — np. ze względów zdrowotnych lub dydaktycznych.
– Widzimy, jak wiele zła sprowadza na dzieci nieograniczony dostęp do mediów społecznościowych i telefonu komórkowego – podkreśliła Nowacka. – Dlatego podjęliśmy decyzję, że należy działać mocno i zdecydowanie, w obronie dzieci, ich zdrowia psychicznego i bezpieczeństwa.
Resort edukacji przyznaje, że dziś nauczycielom brakuje „twardych narzędzi”, by skutecznie egzekwować ograniczenia. Nowa ustawa ma to zmienić.
1,4 mln najmłodszych w social mediach. Dane nie zostawiają złudzeń
Politycy powołują się na raport „Nastolatki 2025” przygotowany przez NASK. Wyniki są alarmujące. Aż 1,4 mln dzieci w wieku 7–12 lat korzysta z mediów społecznościowych, mimo że wiele platform formalnie wymaga ukończenia 13. roku życia.
Średni czas spędzany w sieci przez młodych ludzi to ponad 5,5 godziny dziennie. Przeciętny nastolatek posiada około sześciu kont w różnych serwisach.
Autorzy projektu przekonują, że chodzi nie tylko o ograniczenie „scrollowania”, ale przede wszystkim o walkę z hejtem, przemocą rówieśniczą i presją społeczną, które przeniosły się do świata online. W ich ocenie nadmierne korzystanie z mediów społecznościowych sprzyja alienacji i problemom psychicznym.
Dlatego drugi filar projektu to podniesienie minimalnego wieku korzystania z mediów społecznościowych do 15 lat. To oznaczałoby konieczność realnej weryfikacji wieku użytkowników.
Milionowe kary dla platform? W tle unijny akt DSA
Projekt nie wskazuje konkretnych serwisów z nazwy. Zamiast tego odwołuje się do definicji zawartej w unijnym akcie o usługach cyfrowych – Digital Services Act (DSA).
Nadzór nad przestrzeganiem przepisów miałby sprawować Koordynator Usług Cyfrowych. To rozwiązanie wynikające właśnie z DSA, które umożliwia nakładanie na platformy kar sięgających nawet 6 proc. rocznego obrotu.
– To są ogromne pieniądze – zaznaczyła Rosa.
Największe emocje budzi jednak kwestia weryfikacji wieku. W grę wchodzi m.in. Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej albo narzędzia opracowane przez największe firmy technologiczne. Ministerstwo Cyfryzacji zapowiada, że bezpieczne, zanonimizowane rozwiązania mają być gotowe pod koniec 2026 roku.
Bez rodziców się nie uda. Rząd zapowiada kampanię
Politycy przyznają, że sama ustawa nie wystarczy. – Nie wprowadzimy realnie zmiany w polskim społeczeństwie wśród dzieci, jeżeli nie będziemy mieli do tego przekonanych rodziców – powiedział Giertych.
Zapowiedziano szerokie konsultacje społeczne oraz kampanię informacyjną skierowaną do rodzin. To właśnie dom ma być drugim – obok szkoły – miejscem, gdzie nowe zasady będą konsekwentnie egzekwowane.
Nowe przepisy nie wejdą jednak w życie od razu. Jeśli proces legislacyjny przebiegnie zgodnie z planem, regulacje zaczęłyby obowiązywać dopiero po przygotowaniu narzędzi do weryfikacji wieku, czyli najwcześniej pod koniec 2026 roku.
Jedno jest pewne: jeśli projekt przejdzie, szkolna rzeczywistość zmieni się radykalnie. Dla jednych to konieczna ochrona dzieci. Dla innych – początek ostrej debaty o granicach kontroli w cyfrowym świecie.