Wiemy, czym zajmuje się Jarosław Kaczyński po wyjściu ze szpitala. W PiS znów wrze
Choć lekarze zalecili mu odpoczynek, Jarosław Kaczyński nie zamierza znikać z politycznej sceny. Po ponad tygodniowym pobycie w szpitalu prezes PiS wrócił do pracy.
- Powrót do domu, ale nie do ciszy
- Zdalne sterowanie i partyjne napięcia
- Prezes wraca do gry, choć na innych zasadach
Powrót do domu, ale nie do ciszy
Piątkowe popołudnie przyniosło ważną informację dla politycznego zaplecza Prawa i Sprawiedliwości. Jarosław Kaczyński, który od kilku dni przebywał w jednym z warszawskich szpitali, opuścił placówkę po leczeniu ostrej infekcji. Jak nieoficjalnie przyznają osoby z jego otoczenia, chorobie towarzyszyły wysoka gorączka i kaszel, a według części źródeł mogło chodzić nawet o zapalenie płuc. Stan prezesa PiS stopniowo się poprawiał, co pozwoliło lekarzom na wypisanie go do domu.
Nie oznaczało to jednak powrotu do prywatnego mieszkania na Żoliborzu. Ze względu na trwający tam remont, lider partii zamieszkał tymczasowo u swojego ciotecznego brata Jana Marii Tomaszewskiego. To właśnie stamtąd, jak słyszymy, Jarosław Kaczyński niemal natychmiast wznowił kontakt z partyjnym zapleczem. Choć lekarze zalecili mu ograniczenie aktywności, prezes nie zerwał więzi z bieżącą polityką.
Z uwagi na zalecenia lekarskie przez najbliższe dni w tym tygodniu prezes pozostanie w domu - przekazał w rozmowie z “Super Expressem” rzecznik PiS Rafał Bochenek.
Nie oznacza to jednak urlopu ani politycznej przerwy. Kaczyński, znany z żelaznej dyscypliny i przywiązania do kontroli nad partią, regularnie konsultuje się telefonicznie ze współpracownikami. Dla wielu działaczy było jasne, że nawet choroba nie wyłączy go z kluczowych decyzji, zwłaszcza w momencie, gdy w ugrupowaniu narasta napięcie.
Zdalne sterowanie i partyjne napięcia
Powrót Jarosława Kaczyńskiego do pracy zbiegł się z wyjątkowo trudnym momentem dla Prawa i Sprawiedliwości. Od miesięcy w partii mówi się o narastających podziałach, jednak pod koniec 2025 roku konflikt wyszedł na jaw z niespotykaną dotąd siłą. Główną osią sporu stała się pozycja byłego premiera Mateusza Morawieckiego oraz jego zaplecza politycznego.
W partyjnych kuluarach mówi się już otwarcie o rywalizujących frakcjach. Zwolennicy Morawieckiego, określani mianem „harcerzy”, coraz wyraźniej dystansują się od grupy nazywanej „maślarzami”, bliższej prezesowi i jego wieloletniemu środowisku, znanemu jako „zakon PC”. Symbolicznym momentem tej rywalizacji były dwa osobne spotkania świąteczne - jedno tradycyjne, w siedzibie PiS przy Nowogrodzkiej, drugie zorganizowane przez byłego premiera w innym miejscu.
Prezes dopiero co wrócił i już musi gasić pożar - przyznaje jeden z posłów PiS rozmawiający z SE.
Rozmowy z Kaczyńskim dotyczą przede wszystkim łagodzenia sporów i utrzymania jedności ugrupowania. Choć odbywają się one na razie zdalnie, to właśnie głos prezesa wciąż pozostaje rozstrzygający. Dla wielu działaczy jest jasne, że bez jego osobistego zaangażowania konflikt mógłby wymknąć się spod kontroli.
Prezes wraca do gry, choć na innych zasadach
Choć Jarosław Kaczyński formalnie pozostaje na rekonwalescencji, jego rola w partii nie uległa zmianie. W PiS panuje przekonanie, że nawet ograniczona aktywność lidera wystarcza, by wyznaczać kierunek działań i ton wewnętrznych dyskusji. Telefoniczne konsultacje, krótkie narady i bieżące raporty stały się teraz podstawowym narzędziem zarządzania ugrupowaniem.
Rzecznik partii nie ukrywa, że zdrowie prezesa jest obecnie priorytetem, ale jednocześnie zapewnia, że Kaczyński pozostaje w pełni zaangażowany w sprawy PiS.
Najbliższe dni pokażą, czy zdalne sterowanie wystarczy, by opanować narastające napięcia. Jedno jest jednak pewne: Jarosław Kaczyński nie zamierza oddawać kontroli nad partią, nawet jeśli musi robić to z domowego gabinetu. Jego szybki powrót do pracy pokazuje, że walka o przyszłość PiS i wewnętrzną jedność ugrupowania jest dla niego ważniejsza niż pełny odpoczynek. W partii nikt nie ma wątpliwości, że gdy tylko lekarze pozwolą, prezes znów pojawi się osobiście w centrum politycznych wydarzeń.