Wstrząsające doniesienia ws. pożaru Biedronki. Do sieci trafiło potworne nagranie
Dramatyczny pożar ogromnego sklepu sieci Biedronka w jednym z miasteczek na Dolnym Śląsku przerodził się w prawdziwy dramat dla strażaków i okolicznych mieszkańców. Gigantyczne płomienie i kłęby czarnego dymu widoczne były z daleka, a akcja gaśnicza trwała wiele godzin. Sytuacja stanowiła poważne wyzwanie dla służb ratowniczych, a w jej trakcie poszkodowanych zostało kilku ratowników.
- Okoliczności zdarzenia
- Dramatyczna akcja ratunkowa
- Pierwsze informacje o rannych
- Wstrząsające nagranie z miejsca zdarzenia
Okoliczności zdarzenia
Pożar wybuchł w popularnym sklepie sieci Biedronka w niedzielę przed południem, gdy zgłoszenie o ogniu dotarło do straży pożarnej około godziny 10:30. Pierwsze zastępy dotarły na miejsce już kilka minut później, jednak wówczas ogień był już w pełni rozwinięty i obejmował znaczną część dachu budynku.
Strażacy szybko zorientowali się, że sytuacja jest poważna – ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie, a konstrukcja dachu nie wytrzymała intensywności ognia. Jak poinformował mł. kpt. Adrian Ziemiański, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej, dach zawalił się zaledwie około dziesięciu minut po rozpoczęciu działań ratowniczych. Płomienie objęły cały budynek, co znacznie utrudniło dalsze gaszenie.
Pożar wciąż nie jest zlokalizowany, wciąż się rozprzestrzenia. Podajemy wodę z czterech działek i do tego trzy prądy. Zawalił się dach, zawalają się też ściany
Na miejscu pracowało kilkadziesiąt jednostek straży pożarnej z całego powiatu, w tym zarówno zastępy Państwowej Straży Pożarnej, jak i Ochotniczych Straży Pożarnych. Ratownicy korzystali z wielu prądów wody i drabin mechanicznych, jednak wysoka temperatura i rozległość pożaru sprawiały, że ogień nadal mógł się rozprzestrzeniać. Ogromne zadymienie, intensywne płomienie i ryzyko dalszego zawalenia się konstrukcji budynku powodowały, że akcja gaśnicza była prowadzona z najwyższym ryzykiem.
Służby ratunkowe nie podały jeszcze oficjalnej przyczyny pożaru – dochodzenie w tej sprawie ma zostać wszczęte po opanowaniu ognia. Policja oraz straż pożarna zapowiedziały, że szczegółowa analiza okoliczności zdarzenia zostanie przeprowadzona w najbliższych dniach.
Dramatyczna akcja ratunkowa
Akcja gaśnicza była niezwykle trudna i skomplikowana już od samego początku. Na miejscu pojawiło się łącznie 22 zastępy straży pożarnej, które stawiły czoła gwałtownie rozprzestrzeniającym się płomieniom. W działaniach uczestniczyły również jednostki operujące drabinami mechanicznymi, które pomagały prowadzić natarcie na ogień z zewnątrz.
Strażacy wielokrotnie musieli dostosowywać taktykę działań do zmieniającej się sytuacji – intensywne płomienie, ogromna ilość dymu i ryzyko dalszego zawalenia dachu sprawiały, że była to jedna z bardziej niebezpiecznych akcji w ostatnich latach. Według relacji służb, ogień wciąż nie został w pełni opanowany, a strażacy podejmowali kolejne próby zabezpieczania strefy zagrożenia i dogaszania najbardziej agresywnych ognisk pożaru.
Woda używana do gaszenia pożaru zamarzała na ziemi w wyniku niskiej temperatury powietrza, co stwarzało dodatkowe zagrożenie dla ratowników. Osłabiało to też ich stabilność podczas poruszania się wokół ognia, zwłaszcza na zewnątrz budynku przy potężnych źródłach wody. Takie warunki utrudniały utrzymanie bezpiecznych pozycji i zwiększały ryzyko wypadków podczas akcji.
Strażacy nie tylko gasili ogień, ale także patrolowali teren wokół marketu, by zabezpieczyć pobliskie obiekty i zapobiec rozprzestrzenieniu się ognia na sąsiednie budynki. Pomimo wysiłków ratowników sytuacja była nadal trudna, a pełne opanowanie pożaru mogło potrwać jeszcze wiele godzin.
Pierwsze informacje o rannych
W trakcie akcji ratunkowej pojawiły się pierwsze informacje o poszkodowanych strażakach. Jak poinformował mł. kpt. Adrian Ziemiański, dwoje ratowników odniosło obrażenia w wyniku trudnych warunków panujących na miejscu działań. Jeden z nich poślizgnął się na zamarzniętej wodzie, co doprowadziło do urazu kostki, a drugi doznał rozcięcia ręki podczas prowadzonych działań.
Poszkodowany został jeden strażak, który podczas działań poślizgnął się na lodzie i ma skręconą kostkę, drugi strażak ma rozciętą rękę - przekazał mł. kpt. Ziemiański.
Poszkodowani strażacy otrzymali pomoc medyczną na miejscu. Nie podano na razie szczegółowych informacji o ich stanie zdrowia po pierwszej pomocy. Służby podkreśliły, że obrażenia te są związane bezpośrednio z ekstremalnymi warunkami, jakie panowały podczas gaszenia pożaru – w tym niskimi temperaturami i dużym zagrożeniem ze strony zamarzającej wody.
Jak dotąd nie ma informacji o osobach postronnych, które ucierpiałyby w wyniku pożaru – zarówno klienci, jak i pracownicy sklepu nie przebywali w budynku w momencie wybuchu ognia. Służby zapewniają, że bezpieczeństwo mieszkańców okolicy jest priorytetem, a wszelkie działania podejmowane są z myślą o minimalizacji ryzyka dalszych obrażeń.
Wstrząsające nagranie z miejsca zdarzenia
W mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się pierwsze nagrania z miejsca pożaru – internautom udało się zarejestrować dramatyczne sceny, gdy strażacy walczą z ogniem, a wokół unoszą się gęste kłęby dymu. Nagrania z miejsca zdarzenia natychmiast stały się viralem!
Choć źródła nie udostępniają oficjalnego wideo z samego początku pożaru, użytkownicy na Facebooku publikują relacje, które ilustrują rozmiary pożaru i działania strażaków. Na nagraniach widać płomienie wydobywające się z dachu budynku, intensywny dym i liczne wozy strażackie kierujące strumienie wody na ogień.
Nagrania te obiegają sieć i są szeroko komentowane przez internautów, wzbudzając ogromne emocje – wielu użytkowników określa je jako „potworne” i „wstrząsające”, ze względu na ogrom ognia oraz dramatyczną walkę ratowników z żywiołem.