Wypadek na myjni samochodowej. Nie żyje mężczyzna
W poniedziałek wieczorem myjnia samochodowa przy ulicy Glinczańskiej w Tychach zamieniła się w miejsce tragedii. Jedna osoba straciła życie w wyniku poważnego wypadku, który wstrząsnął lokalną społecznością. O zdarzeniu poinformowały służby, a policja wraz z prokuratorem bada okoliczności tego dramatycznego zdarzenia.
- Tragiczny wypadek na myjni w Tychach
- Śmierć jednej osoby – pierwsze ustalenia
- Śledztwo policji i prokuratury
Nagły wypadek na terenie myjni
W godzinach wieczornych 5 stycznia dyżurny straży pożarnej otrzymał zgłoszenie o mężczyźnie, który znalazł się w niebezpiecznej sytuacji na terenie myjni bezdotykowej. Według ustaleń służb, 65-latek wpadł do kanału technicznego znajdującego się w części technicznej obiektu – miejsca, które zwykle służy pracom podwoziowym lub konserwacyjnym przy pojazdach.
Świadkowie natychmiast zareagowali – wciągnęli mężczyznę z kanału i rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową, zauważając, że jego organizm nie funkcjonuje prawidłowo. Po przybyciu na miejsce strażaków, ratowników medycznych i policji akcja ratunkowa trwała dalej, jednak stan poszkodowanego był poważny – służby stwierdziły zatrzymanie krążenia oraz objawy głębokiej hipotermii, czyli wyziębienia organizmu.
Co działo się później?
Walka o życie i śmierć w szpitalu
Mężczyzna, którego wiek określono na około 65 lat, został przewieziony do szpitala w stanie ciężkim. Mimo intensywnej opieki medycznej i wysiłków lekarzy, nie udało się go uratować – zmarł jeszcze tej samej nocy, przed północą. Policja nie ujawniła, czy ofiara była pracownikiem myjni czy klientem korzystającym z usług obiektu.
Na miejscu trwały działania policji pod nadzorem prokuratury, mające na celu wyjaśnienie pełnych okoliczności zdarzenia. Wstępnie śledczy zakwalifikowali to jako wypadek przy pracy, a oprócz ich działań prowadzona jest także kontrola inspekcji pracy – to standardowa procedura, gdy w zdarzeniu bierze udział osoba wykonująca czynności w miejscu pracy.
Co dalej w tej sprawie?
Reakcje i pytania o bezpieczeństwo
Środowisko lokalne jest poruszone tym, jak doszło do tragedii w miejscu, które kojarzy się zwykle z rutynową obsługą samochodów. Pojawiają się pytania o to, jakie zabezpieczenia techniczne obowiązują w takich obiektach oraz czy możliwe było uniknięcie wypadku, który doprowadził do tak poważnych konsekwencji.
Policja apeluje o ostrożność w miejscach, gdzie znajdują się urządzenia techniczne i nie są one przeznaczone dla klientów, a prokuratura zapowiada, że pełne ustalenia zostaną ujawnione, gdy tylko zakończy się postępowanie. O dalszych wynikach śledztwa będziemy informować, gdy tylko pojawią się nowe, potwierdzone informacje.