Zdobył medal dla Polski i został hitem internetu. Takich scen nikt się nie spodziewał
Srebrny medal igrzysk olimpijskich i wielkie sportowe emocje? Dla niego to za mało! Władimir Semirunnij najpierw pojechał kapitalny wyścig na królewskim dystansie, a potem… skradł show podczas ceremonii medalowej. To, co zrobił ze swoim srebrnym krążkiem, w kilka chwil obiegło media społecznościowe. Tak rodzą się legendy – nie tylko sportowe!
Wszedł na podium i zrobił z medalu… piracką przepaskę! Co za show
Od początku był wymieniany w gronie głównych faworytów do medalu na najdłuższym, najbardziej prestiżowym dystansie. Presja? Ogromna. Oczekiwania kibiców? Jeszcze większe. Ale gdy przyszedł moment próby, Semirunnij nie zawiódł.
W piątkowym wyścigu musiał uznać wyższość jedynie reprezentanta Czech – Metodej Jilek. Polak finiszował tuż za nim, sięgając po upragnione olimpijskie srebro. Na trzecim miejscu uplasował się doświadczony Holender, Jorrit Bergsma.
To był bieg pełen napięcia, walki do ostatnich metrów i ogromnej determinacji. Gdy na tablicy wyników pojawiło się potwierdzenie drugiego miejsca, stało się jasne – Polska ma kolejnego wicemistrza olimpijskiego. A on sam spełnił jedno ze swoich największych marzeń.
Eksplozja radości po finiszu
Tuż po zakończeniu rywalizacji widać było, jak wielkie emocje buzują w naszym zawodniku. Skakał z radości, śmiał się i nie przestawał się uśmiechać. Rozdawał gesty w stronę trybun i kamery. Trudno było nie odnieść wrażenia, że przeżywa każdą sekundę tej chwili.
Dla sportowca takie momenty są bezcenne. Lata treningów, wyrzeczeń i bólu nagle znajdują swoje zwieńczenie w jednym błyszczącym medalu zawieszonym na szyi. Choć tym razem nie mógł usłyszeć „Mazurka Dąbrowskiego”, jak sam przyznaje – zna wszystkie zwrotki i był gotów śpiewać z całych sił.
Podczas ceremonii medalowej panowała podniosła atmosfera. Najpierw odegrano hymn Czech na cześć zwycięzcy. Potem przyszedł czas na gratulacje, uściski dłoni i wspólne zdjęcia. I właśnie wtedy zaczęło się prawdziwe show.
Pirat z olimpijskiego podium – internet oszalał
Kiedy medalista z Holandii wyciągnął telefon, by zrobić pamiątkowe selfie, nikt nie spodziewał się, że za chwilę zobaczymy scenę, która rozbawi pół internetu. Semirunnij, z szerokim uśmiechem na twarzy, uniósł swój srebrny medal i… przyłożył go do oka jak piracką przepaskę!
Gest był szybki, spontaniczny i całkowicie w jego stylu. Olimpijski pirat na podium? Dlaczego nie! W jednej chwili poważna ceremonia zamieniła się w lekką, radosną scenę, która pokazała, że sport to nie tylko rywalizacja, ale też emocje i zabawa.
Kibice natychmiast pokochali ten moment. W sieci zaroiło się od komentarzy: „Król dystansu i król humoru!”, „Takiego wicemistrza chcemy!”, „Chłopak na medal – dosłownie i w przenośni!”.
Semirunnij udowodnił, że można być twardym jak stal na lodzie, a jednocześnie zachować luz i dystans do siebie. W czasach, gdy sport bywa śmiertelnie poważny, taka naturalność i spontaniczność są na wagę złota.
Jedno jest pewne – tego srebra nikt mu nie odbierze. A obrazek z medalem przy oku przejdzie do historii jako jeden z najbardziej uroczych momentów tych igrzysk. Władimir Semirunnij pokazał, że jest mistrzem nie tylko w panczenach, ale i w rozbrajaniu kibiców jednym gestem. I za to też należą mu się brawa.