Ziobro na celowniku prokuratora. Jest pozew i ostre słowa: „Zobaczymy, kto ma rację”
Prokurator krajowy Dariusz Korneluk idzie na wojnę z byłym ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobro. Poszło o słowa, które padły publicznie i – zdaniem śledczego – przekroczyły granice prawa. Sprawa trafi do sądu, a emocje już sięgają zenitu.
Pozew przeciwko Ziobrze. O co chodzi?
W poniedziałek Dariusz Korneluk ogłosił, że zdecydował się na radykalny krok – skierował prywatny akt oskarżenia przeciwko Zbigniew Ziobro. Powód? Wypowiedzi, które – jego zdaniem – stanowią zniesławienie i znieważenie.
Chodzi przede wszystkim o słowa z grudnia ubiegłego roku. Podczas konferencji prasowej polityk PiS określił Korneluka jako „partyjnego działacza”, sugerując jego polityczne zaangażowanie i brak niezależności. Prokurator uznał, że takie stwierdzenia godzą nie tylko w jego dobre imię, ale także w wiarygodność całej prokuratury.
Korneluk podkreśla, że nie miał wątpliwości co do konieczności podjęcia działań prawnych. W jego ocenie wypowiedzi byłego ministra wypełniają znamiona przestępstw z artykułów 212 i 216 Kodeksu karnego.
Ostre słowa i jeszcze ostrzejsza odpowiedź
Na reakcję Zbigniewa Ziobro nie trzeba było długo czekać. Były szef resortu sprawiedliwości odpowiedział w swoim stylu – bez łagodzenia tonu.
Stwierdził, że nazwanie Korneluka „partyjnym działaczem” to… „nadmierna kurtuazja”. Poszedł jeszcze dalej, oskarżając go o bycie częścią „zorganizowanej grupy przestępczej”, która – według niego – przejęła kontrolę nad prokuraturą.
Polityk zasugerował również, że działania prokuratora mają charakter polityczny i są realizowane w interesie rządzących. To pokazuje, że konflikt nie jest jedynie osobisty, ale wpisuje się w szerszy spór polityczny.
„Zobaczymy, kto ma rację” – sprawa trafi do sądu
Prokurator krajowy nie zamierza się wycofywać. Jak zapowiedział, liczy na to, że Zbigniew Ziobro stanie przed sądem i osobiście skonfrontuje się z zarzutami.
– Zobaczymy, kto ma rację – podkreślił Korneluk.
To jednak nie wszystko. Jego pełnomocnik złożył już wniosek do Sejmu o uchylenie immunitetu posłowi PiS. Bez tego proces karny nie będzie mógł ruszyć pełną parą.
Według medialnych doniesień prokurator domaga się:
- publicznych przeprosin,
- wpłaty 30 tys. zł na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy,
- a także kary roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata.
Sprawa nabiera więc bardzo poważnego wymiaru – zarówno prawnego, jak i politycznego.
W tle poważne zarzuty wobec byłego ministra
Konflikt z Kornelukiem to tylko jeden z problemów Zbigniew Ziobro. Były minister sprawiedliwości mierzy się również z poważnymi zarzutami w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości.
Prokuratura podejrzewa go m.in. o:
- kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą,
- nadużywanie stanowiska,
- wpływanie na przyznawanie dotacji wybranym podmiotom.
Łącznie chodzi o 26 przestępstw, które – jeśli się potwierdzą – mogą mieć ogromne konsekwencje.
Obecnie polityk przebywa za granicą. Jego obrońcy twierdzą, że korzysta z ochrony międzynarodowej zapewnionej przez władze Węgier, które uznały, że grożą mu prześladowania polityczne.
Sprawa między Kornelukiem a Ziobrą dopiero się rozkręca, ale już teraz widać, że może stać się jednym z najgłośniejszych sporów polityczno-prawnych ostatnich miesięcy. Wszystko wskazuje na to, że ostateczne rozstrzygnięcie zapadnie w sądzie – i może mieć daleko idące skutki.