Znana bizneswoman, Irena Rupińska, oraz jej wnuk nie żyją. Zginęli w pożarze domu
Szumowo wciąż nie może otrząsnąć się po tragedii, w której zginęli babcia i jej 2-letni wnuczek. Teraz ujawniono szczegóły dramatu i przygotowania do wyjątkowego pożegnania.
Dramat w Szumowie. Tak doszło do tragedii, która wstrząsnęła całą okolicą
W sobotę 22 listopada, po południu, w domu jednorodzinnym w Szumowie doszło do tragicznego pożaru. W środku była 54-letnia Irena Rupińska i jej 2-letni wnuczek Boguś. Oboje przebywali na piętrze, w sypialni, w której odpoczywali po obiedzie.
Około godziny 17 domownicy zauważyli ogień. W rogu pokoju, w którym leżała babcia z wnuczkiem, stało urządzenie elektryczne, najprawdopodobniej nawilżacz powietrza. Pożar wybuchł nagle, a płomienie bardzo szybko objęły pomieszczenie. Mąż pani Ireny i jej syn wbiegli na górę, wynieśli nieprzytomną kobietę i chłopca na dół i od razu zaczęli udzielać im pierwszej pomocy, zanim na miejsce dotarły służby.
Na miejscu pojawiła się straż pożarna, policja i pogotowie. Ratownicy kontynuowali reanimację. Mimo wysiłków lekarzy życia 54-latki nie udało się uratować, zmarła na miejscu. 2-letni Boguś został przetransportowany do szpitala, gdzie lekarze walczyli o jego życie. Niestety, chłopiec zmarł niedługo później.
Prokuratura Rejonowa w Zambrowie przekazała, że w spalonym pokoju znaleziono całkowicie zniszczone urządzenie elektryczne. Wszystko wskazuje na to, że to ono było źródłem ognia. Śledztwo ma ostatecznie potwierdzić przyczynę pożaru, ale już teraz wiadomo, że domownicy zrobili wszystko, co mogli, żeby uratować babcię i dziecko.
Tragiczna informacja w krótkim czasie obiegła nie tylko Szumowo, ale i cały region. W centrum uwagi jest jednak przede wszystkim rodzina, która w jednej chwili straciła dwie bliskie osoby i przygotowuje się do ich wspólnego pożegnania.

Kim była Irena Rupińska? Jedna z najbogatszych Polek, a dla wnuka po prostu ukochana babcia
Irena Rupińska nie była przypadkową osobą w lokalnej społeczności. To jedna z najbardziej znanych przedsiębiorczyń z Podlasia i współwłaścicielka firmy ZPK Rupińscy oraz powiązanej spółki Natrix, działających w branży wydobycia i produkcji kruszyw. Od około trzydziestu lat prowadziła biznes razem z mężem, rozwijając rodzinne przedsiębiorstwo od lokalnej firmy do podmiotu o zasięgu ponadregionalnym.
Majątek małżeństwa był na tyle duży, że dwukrotnie znaleźli się na liście 100 najbogatszych Polaków magazynu „Forbes” – w 2016 i 2017 roku, gdy ich majątek oszacowano na ponad pół miliarda złotych. Firma ZPK Rupińscy pojawiała się także w rankingach najcenniejszych firm rodzinnych i największych przedsiębiorstw w województwie podlaskim, osiągających przychody powyżej 100 mln zł rocznie.
Znajomi Ireny Rupińskiej podkreślają jednak przede wszystkim nie liczby, ale to, jaka była jako człowiek. W komentarzach po jej śmierci opisują ją jako kobietę o „niesamowitym sercu”, filantropkę, która „dzieliła się, czym tylko miała”. Piszą, że była „kobietą światłem” i „człowiekiem duszą”, a pomoc innym traktowała jak coś naturalnego, niewymuszonego.
Dla rodziny i najbliższych to nie „milionerka z listy”, tylko żona, mama i babcia. To właśnie w roli babci, zawsze blisko małego Bogusia, widywali ją sąsiedzi i współpracownicy. Chłopiec był oczkiem w głowie całej rodziny. Po śmierci obojga wiele osób pisało, że to, co się stało, jest niewyobrażalne nawet dla ludzi, którzy na co dzień mają do czynienia z ludzkimi dramatami.
I właśnie w tym kontekście, pamiętając o jej charakterze i działaniach charytatywnych, bliscy postanowili, że pogrzeb Ireny Rupińskiej i jej wnuka będzie miał bardzo konkretny, pomocowy wymiar.
Pogrzeb w Szumowie. Data, miejsce i wyjątkowa prośba rodziny
Rodzina poinformowała, że wspólny pogrzeb Ireny Rupińskiej i jej wnuka odbędzie się w piątek 28 listopada o godzinie 11.30 w kościele parafialnym w Szumowie. Po mszy żałobnej trumny babci i dziecka zostaną odprowadzone na miejscowy cmentarz parafialny. Informacja o terminie i miejscu uroczystości została podana w nekrologu opublikowanym m.in. przez firmę ZPK Rupińscy.
W tym samym nekrologu znalazła się poruszająca prośba bliskich. Zamiast tradycyjnych kwiatów rodzina poprosiła, aby żałobnicy przekazali datki na leczenie Antosia Krupienika, 2-letniego chłopca z Sidry, który choruje na bardzo rzadką wadę genetyczną – zespół Aperta. U Antosia występuje m.in. zrośnięcie szwów czaszkowych oraz palcozrost dłoni i stóp. Maluch ma za sobą już kilka operacji i kolejne przed sobą, a jego rodzice zbierają środki na dalsze leczenie i rehabilitację w serwisie Siepomaga.
Rodzina Ireny Rupińskiej zapowiedziała, że zbiórka na Antosia będzie prowadzona podczas wystawienia trumien. Dodatkowo bliscy poprosili, aby zamiast kwiatów przynosić na pogrzeb balony wypełnione helem. Ten detal ma nadać pożegnaniu bardziej osobisty i symboliczny charakter, szczególnie w kontekście śmierci małego Bogusia.
Znajomi zmarłej podkreślają, że ta prośba jest dokładnie tym, czego można by się po niej spodziewać. Zamiast kwiatów, które po ceremonii zwiędną, wsparcie dziecka, które wciąż walczy o zdrowie i przyszłość. W ten sposób ostatnie pożegnanie jednej z najbogatszych Polek i jej wnuka ma stać się jednocześnie gestem pomocy dla innego chorego malucha.
To sprawia, że piątkowy pogrzeb w Szumowie będzie nie tylko chwilą ogromnego żalu, lecz także wyraźnym znakiem, że pamięć o Irenie Rupińskiej i jej wnuku może przerodzić się w coś dobrego dla kogoś, kto bardzo tej pomocy potrzebuje.
