Znany ksiądz zginął podczas kolędy. Wierni wylali potok łez. Okoliczności szokują
Tego, co wydarzyło się w sobotnie południe, nie spodziewał się nikt. Cisza, modlitwa i zwyczajna posługa duszpasterska zamieniły się w tragedię, która w jednej chwili wywróciła do góry nogami życie lokalnej wspólnoty parafialnej.
- Okoliczności tragedii
- Wierni w żałobie
- Jak doszło do śmierci księdza?
Okoliczności tragedii
W sobotę, 7 lutego 2026 roku, na drodze krajowej nr 51 w pobliżu Cerkiewnika (woj. warmińsko-mazurskie) doszło do tragicznego zdarzenia drogowego, w wyniku którego życie stracił długoletni proboszcz tej miejscowości, ks. Mirosław Pękała. Duchowny – mający 67 lat – był w trakcie pełnienia swoich obowiązków duszpasterskich, jadąc do kolejnej rodziny w ramach tradycyjnej wizyty kolędowej.
Policja wstępnie ustaliła, że kierowca samochodu osobowego marki Honda, którym podróżował ksiądz, włączał się do ruchu z drogi podporządkowanej na trasę o charakterze priorytetowym. Nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu prawidłowo jadącemu kierowcy volvo, który jechał drogą krajową. W wyniku tego manewru volvo uderzyło w bok hondy.
Obaj kierowcy zostali przewiezieni do szpitala na badania. W volvo podróżował także pasażer, który nie odniósł obrażeń. Niestety, mimo wysiłków służb medycznych, życia 67-letniego kapłana nie udało się uratować. Policja i prokuratura zapowiedziały dalsze śledztwo, które ma dokładnie wyjaśnić przebieg zdarzenia oraz określić, w jakim stopniu obrażenia przyczyniły się do jego śmierci.
Tragedia ta rozegrała się na jednym z ważniejszych odcinków DK51, co na chwilę sparaliżowało ruch i zmusiło służby do organizowania objazdów. To jednak szczegóły techniczne, które w obliczu śmierci cenionego duszpasterza schodzą na drugi plan wobec ogromu smutku, jaki ogarnął lokalną społeczność.
Wierni w żałobie
Informacja o śmierci księdza Mirosława Pękały dotarła do mieszkańców Cerkiewnika, Barcikowa i okolic już w sobotnie popołudnie. Wieść o tragedii rozprzestrzeniła się błyskawicznie, a lokalna społeczność pogrążyła się w głębokim smutku. Na oficjalnym profilu Urzędu Miejskiego w Dobrym Mieście pojawił się poruszający komunikat żałobny:
Z głębokim smutkiem i poruszeniem serc przyjęliśmy wiadomość o odejściu księdza Mirosława Pękały, który przez lata posługiwał w Parafii św. Katarzyny w Cerkiewniku. Dla wielu z nas był kimś więcej niż kapłanem. Był obecnością w chwilach radości i w momentach najtrudniejszych. Słuchał, prowadził, dawał nadzieję. Zostawił po sobie ślad, którego nie da się wymazać ani czasem, ani ciszą – napisano we wpisie.
W kondolencjach zaznaczono, że duchowny był obecny nie tylko przy ważnych momentach religijnych, ale także tam, gdzie parafianie potrzebowali wsparcia i rozmowy. Jego osobiste oddanie, życzliwość i serdeczność sprawiły, że wielu mieszkańców postrzegało go nie tylko jako kapłana, ale także jako bliskiego, zaufanego człowieka.
Komentarze pod lokalnymi wpisami i postami na portalach społecznościowych wyrażały żal, niedowierzanie i wdzięczność za lata posługi duchownej: wierni wspominali jego zaangażowanie, uśmiech i gotowość pomocy. W kilku wpisach padały słowa o tym, że odszedł w „najlepszym możliwym momencie służby”, co dodatkowo potęguje emocje i poczucie straty.
Jak doszło do śmierci księdza?
Do tragicznego wypadku doszło około godziny 12:30 na drodze krajowej nr 51 w okolicach Cerkiewnika, gdzie 67-letni proboszcz parafii Świętej Katarzyny i Świętej Anny pod Dobrym Miastem prowadził swój samochód osobowy marki Honda. Miało to miejsce w trakcie wykonywania zwyczajowych wizyt duszpasterskich, zwanych kolędą – tradycji znanej w polskich wspólnotach katolickich, polegającej na odwiedzaniu rodzin i modlitwie w ich domach w okresie poświątecznym.
Służby medyczne poinformowały policjantów o tym, że 67-letni uczestnik wypadku zmarł w szpitalu. Szczegóły dotyczące bezpośredniej przyczyny śmierci i tego, w jakim stopniu była ona wynikiem obrażeń poniesionych w zdarzeniu będą badane w toku śledztwa – dodaje rzecznik olsztyńskiej jednostki.
Z ustaleń policji wynika, że kapłan wyjeżdżał z drogi podporządkowanej i nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu kierowcy volvo, który poruszał się drogą krajową. Nadjeżdżający samochód uderzył w bok hondy, a siła zderzenia była na tyle duża, że obaj kierowcy od razu zostali przewiezieni do szpitala. W volvo podróżował również pasażer, który nie odniósł poważnych obrażeń.
Mimo prowadzonej akcji ratunkowej i opieki medycznej, duchownego nie udało się ocalić. Zmarł w placówce medycznej kilka godzin po wypadku. Szczegółowe przyczyny jego śmierci zostaną wyjaśnione w toku śledztwa prowadzonego przez prokuraturę i policję. Sekcja zwłok ma pomóc ustalić, jak bardzo obrażenia mechaniczne przyczyniły się do zgonu kapłana.
To dramatyczne zdarzenie poruszyło nie tylko lokalną wspólnotę, ale także szersze środowisko wiernych i mieszkańców regionu, którzy w mediach społecznościowych i komentarzach podkreślają, jak wielką rolę ks. Pękała odgrywał w ich życiu.