Wydarzenia Gwiazdy Dieta Finanse Zdrowie
Obserwuj nas na:
GorąceTematy.pl > Zdrowie > Żółty alarm na granicy. Polacy obawiają się, że epidemia z Czech dotrze do Polski
Krzysztof Idziak
Krzysztof Idziak 26.11.2025 10:50

Żółty alarm na granicy. Polacy obawiają się, że epidemia z Czech dotrze do Polski

Żółty alarm na granicy. Polacy obawiają się, że epidemia z Czech dotrze do Polski
Komsan Loonprom/shutterstock.canva

Sytuacja u naszych południowych sąsiadów staje się coraz poważniejsza. Czeskie służby sanitarne biją na alarm w związku z gwałtownym wzrostem zachorowań na wirusowe zapalenie wątroby typu A (WZW A). Eksperci ostrzegają: to spóźniony, ale groźny efekt niedawnych powodzi, a wirus nie potrzebuje paszportu, by przekroczyć granicę.

Co dzieje się w Czechach?

Regionem, który zmaga się z największym kryzysem, są Południowe Morawy, obszar bezpośrednio graniczący z Polską. Statystyki są niepokojące – liczba odnotowanych przypadków idzie w setki, co stanowi drastyczny skok w porównaniu do lat ubiegłych.

Dlaczego teraz? To klasyczny efekt "domina" po katastrofie naturalnej. Wielka woda, która przeszła przez te tereny, doprowadziła do skażenia ujęć wodnych i zniszczenia infrastruktury sanitarnej. Wirus WZW A jest niezwykle odporny i w takich warunkach czuje się doskonale. Choć woda opadła dawno temu, skutki epidemiologiczne obserwujemy właśnie teraz – okres wylęgania się choroby może trwać nawet do 50 dni.

Polska na celowniku wirusa

Główny Inspektorat Sanitarny (GIS) monitoruje sytuację z najwyższą uwagą. Ryzyko przeniesienia epidemii do Polski jest realne z dwóch powodów:

  • Bliskość geoliskość geograficzna: Wirus krąży tuż przy naszej granicy.
  • Ruch graniczny: Codzienne dojazdy do pracy, turystyka czy wyjazdy na zakupy sprzyjają "importowi" patogenu.

Najbardziej zagrożone są województwa południowe: dolnośląskie, opolskie i śląskie.graficzna: Wirus krąży tuż przy naszej granicy.

Jak zbudować tarczę ochronną?

WZW A, potocznie nazywane "żółtaczką pokarmową", to klasyczna choroba brudnych rąk. Nie trzeba wiele, by się zarazić. Wystarczy:

  • zjedzenie nieumytego owocu,
  • wypicie skażonej wody (lub napoju z kostkami lodu z takiej wody),
  • dotknięcie klamki, poręczy czy wózka sklepowego, których wcześniej dotykała osoba zakażona, a następnie dotknięcie ust.

Objawy, które powinny zaniepokoić: Początek choroby jest mylący i przypomina grypę: gorączka, bóle mięśni i stawów, ogólne osłabienie. Dopiero po kilku dniach pojawiają się symptomy ze strony układu pokarmowego (nudności, ból brzucha, ciemny mocz), a w końcu charakterystyczne zażółcenie skóry i białkówek oczu.

Nie jesteśmy bezbronni. Możemy skutecznie chronić się przed wirusem, stosując zasadę "Szczepienie + Higiena".

  • Myj ręce jak chirurg: To pierwsza linia obrony. Częste mycie rąk ciepłą wodą z mydłem (przez min. 30 sekund), zwłaszcza po wizycie w toalecie i przed jedzeniem, drastycznie zmniejsza ryzyko.
  • Ostrożność w kuchni: Dokładnie myj owoce i warzywa. Unikaj surowych potraw i wody z niepewnych źródeł, szczególnie podczas podróży.
  • Szczepienia: To najskuteczniejsza metoda. Szczepionka przeciwko WZW A jest bezpieczna i daje długotrwałą odporność (nawet na całe życie po przyjęciu dwóch dawek). Jest szczególnie zalecana osobom mieszkającym na terenach przygranicznych, podróżującym oraz pracującym przy produkcji żywności.

Co robić dalej?

Jeśli mieszkasz na południu Polski lub planujesz podróż do Czech, zachowaj wzmożoną czujność. W przypadku wystąpienia niepokojących objawów po powrocie z zagranicy niezwłocznie skonsultuj się z lekarzem i poinformuj go o swoim wyjeździe. Pamiętaj – w walce z epidemią higiena to podstawa, ale szczepienie to gwarancja spokoju.

GorąceTematy.pl
Obserwuj nas na: