ZUS ponownie przeliczył emerytury. Wyższe świadczenie dla wybranej grupy
W najbliższym czasie wiele Polek może spodziewać się ważnych listów z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, które wpłyną na wysokość ich comiesięcznych przelewów. Zmiany te wynikają z przepisów dotyczących wieku oraz sposobu, w jaki przed laty odkładaliśmy pieniądze na jesień życia.
Korzystne zmiany dla seniorek z OFE
Kobiety, które w 2026 roku świętują swoje 65. urodziny, mogą znaleźć się w bardzo dobrej sytuacji finansowej, jeśli przed laty należały do Otwartych Funduszy Emerytalnych (OFE). ZUS ma obowiązek przeliczyć ich świadczenie na nowo, a co najważniejsze - zrobi to na wyjątkowo atrakcyjnych warunkach. W tym konkretnym przypadku urzędnicy nie będą odejmować od zgromadzonego kapitału pieniędzy, które emerytka zdążyła już pobrać przez ostatnie pięć lat (czyli od momentu przejścia na emeryturę w wieku 60 lat).
Eksperci zauważają, że Polska jest jedynym krajem, który w ten sposób nagradza kobiety za to, że wcześniej przestały pracować. W praktyce oznacza to, że seniorka spełniająca te warunki dostanie wyższą emeryturę, ponieważ jej dotychczasowa wypłata była traktowana jedynie jako rozwiązanie tymczasowe. Dopiero po ukończeniu 65 lat system wylicza jej tzw. emeryturę dożywotnią, biorąc pod uwagę stan jej subkonta, na którym odkładano część składki z drugiego filaru. Dzięki temu, że dotychczasowe wypłaty nie są odliczane od uzbieranego stosu pieniędzy, kwota na rękę może wyraźnie wzrosnąć, co dla wielu pań będzie miłym zastrzykiem gotówki w domowym budżecie.
Dlaczego nie wszystkie kobiety dostaną podwyżkę?
Niestety, radosne wieści nie dotyczą wszystkich mieszkanek Polski, co budzi spore emocje i poczucie niesprawiedliwości wśród wielu seniorek. ZUS odmawia bowiem tak korzystnego przeliczenia pieniędzy tym paniom, które w 1999 roku nie zapisały się do żadnego OFE. Problem ten dotyczy głównie kobiet urodzonych w latach 1949-1968, które całe swoje składki gromadziły tylko na jednym, głównym koncie w ZUS.
Według urzędników, ich emerytura przyznana w wieku 60 lat od razu była wyliczona jako świadczenie na całe życie, więc po pięciu latach nie ma już czego przeliczać na nowo. Taki podział sprawia, że dwie koleżanki w tym samym wieku, które pracowały tyle samo lat, mogą teraz otrzymywać zupełnie inne kwoty tylko dlatego, że jedna z nich kiedyś podpisała umowę z funduszem emerytalnym, a druga nie.
Co na to rząd i ministerstwo?
Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej na ten moment nie planuje zmieniać prawa, by pomóc kobietom, które nie należały do OFE. Wiceminister Sebastian Gajewski tłumaczy, że obecna sytuacja wynika z samej budowy naszego systemu emerytalnego. Według niego, emerytura dla kobiet z OFE, którą pobierają między 60. a 65. rokiem życia, to tylko „świadczenie przejściowe”, a prawdziwa, stała emerytura zaczyna się dla nich dopiero teraz.
Natomiast panie bez OFE od początku dostają pieniądze wyliczone ze wszystkich swoich składek naraz, więc ich wypłata od razu jest traktowana jako ostateczna. Choć urzędnicy twierdzą, że wszystko odbywa się zgodnie z przepisami, to przyznają, że obserwują wszystkie skargi i sygnały płynące od obywateli.
Na razie jednak żadne nowe ustawy nie są przygotowywane, co oznacza, że seniorki bez subkonta w ZUS muszą liczyć się z tym, że ich emerytura nie zostanie podwyższona w tak prosty sposób. Cała ta sytuacja pokazuje, jak skomplikowane są polskie przepisy i jak dawne decyzje sprzed ponad dwudziestu lat mogą nagle wpłynąć na to, ile pieniędzy mamy w portfelu na starość. Seniorki, które w tym roku kończą 65 lat, powinny sprawdzić swoją historię ubezpieczenia, aby dowiedzieć się, czy mogą liczyć na dodatkowe pieniądze z ZUS bez żadnych potrąceń za lata pobierania świadczenia.