Alarm w polskim szpitalu. Oddziały zamknięte, pacjenci ewakuowani
W Szpitalu Powiatowym w Myszkowie doszło do nieoczekiwanego odkrycia podczas kontroli Sanepidu. Część oddziałów natychmiast zamknięto, pacjentów przeniesiono do innych placówek, a blok operacyjny wstrzymał pracę. Sytuacja wywołała ogromne poruszenie. Co dokładnie się stało i czy jest się czego bać?
Kluczowe oddziały sparaliżowane. Wszystko przez skażoną wodę
Niepokojące informacje przekazał Szpital Powiatowy w Myszkowie, który został poinformowany przez Państwowy Powiatowy Inspektorat Sanitarny w Myszkowie o wykryciu przekroczeń bakterii Legionella w instalacji ciepłej wody. Problem dotyczy wyłącznie nowej części budynku, ale to właśnie tam znajdują się jedne z najważniejszych oddziałów.
Z użytkowania wyłączono m.in. Izbę Przyjęć, blok operacyjny, oddział ortopedii, pediatrii oraz ginekologii. Przyczyną okazała się awaria specjalistycznego urządzenia odpowiedzialnego za uzdatnianie wody. Choć usterkę już naprawiono, skutki jej działania wymusiły natychmiastowe i radykalne decyzje.
Szpital zapewnia, że sytuacja jest pod kontrolą, ale skala problemu pokazuje, jak poważne zagrożenie może stanowić niewidoczna gołym okiem bakteria.
Pacjenci przeniesieni, operacje wstrzymane. Trudna sytuacja dla chorych
Decyzje władz placówki były szybkie, ale dla wielu pacjentów oznaczały ogromny stres. Izbę Przyjęć oraz oddział ortopedyczny przeniesiono do innego budynku. Pacjentki z ginekologii trafiły na oddział chirurgii ogólnej, co znacząco zmieniło organizację pracy.
Najtrudniejsza sytuacja dotknęła najmłodszych. Dzieci z pediatrii zostały przewiezione do Szpitala Powiatowego w Zawierciu, gdzie zapewniono im dalszą opiekę. Jednocześnie całkowicie wstrzymano pracę bloku operacyjnego, co oznacza odwołanie lub przełożenie wielu zabiegów.
Mimo napiętej sytuacji dyrekcja przekazuje uspokajające informacje – do tej pory nie odnotowano żadnych objawów zakażenia ani u pacjentów, ani u personelu.
Legionella – niewidzialne zagrożenie. Jak dochodzi do zakażenia?
Bakteria Legionelloza rozwija się głównie w ciepłej, stojącej wodzie – szczególnie w temperaturze około 38–42°C. To sprawia, że idealnym środowiskiem są instalacje wodociągowe, prysznice czy systemy klimatyzacyjne.
Najważniejsze: do zakażenia nie dochodzi przez picie wody. Niebezpieczeństwo pojawia się dopiero wtedy, gdy bakteria dostaje się do organizmu poprzez wdychanie skażonego aerozolu, np. podczas kąpieli pod prysznicem.
Objawy mogą być różne – od łagodnych infekcji przypominających grypę po ciężkie zapalenie płuc. Najbardziej narażone są osoby starsze, dzieci oraz pacjenci z osłabioną odpornością.
Szpital w Myszkowie prowadzi obecnie intensywne działania dezynfekcyjne. Instalacja wodna jest czyszczona, a służby pozostają w stałym kontakcie z sanepidem. Priorytetem pozostaje bezpieczeństwo pacjentów i jak najszybszy powrót do normalnego funkcjonowania placówki.