Atak na siedzibę Platformy Obywatelskiej! Szokująca decyzja prokuratury
Szok, ogień i polityka w tle. W samym centrum Warszawy doszło do ataku na siedzibę Platformy Obywatelskiej, który mógł zakończyć się tragedią. Choć sprawca usłyszał poważne zarzuty, prokuratura podjęła decyzję, która wywołała ogromne emocje i zaskoczenie opinii publicznej.
- Próba podpalenia w centrum stolicy
- Szokująca decyzja prokuratury
- Jakie konsekwencje grożą sprawcy?
Próba podpalenia w centrum stolicy
W połowie października 2025 roku doszło do dramatycznego zdarzenia w ścisłym centrum Warszawy, które mogło mieć poważne konsekwencje dla bezpieczeństwa mieszkańców i polityków. 17 października 2025 roku 44-letni mężczyzna, Krzysztof B., podjął próbę podpalenia budynku przy ulicy Wiejskiej – w miejscu, gdzie mieści się biuro Platformy Obywatelskiej oraz popularna kawiarnia.
Według ustaleń śledczych mężczyzna rzucił w stronę wejścia butelką z łatwopalną cieczą, która rozbiła się na chodniku. Następnie podejrzany próbował podpalić rozlaną substancję, co stworzyło bezpośrednie zagrożenie dla osób znajdujących się w budynku i okolicy.
Na miejscu natychmiast pojawiły się służby, które opanowały sytuację — ogień nie zdążył się rozprzestrzenić. Jednakże osoba interweniująca w celu powstrzymania napastnika została przez niego zaatakowana odłamkami szkła. Zatrzymanie 44-latka odbyło się kilka dni później; policja zabezpieczyła mężczyznę i przewiozła do aresztu. Śledczy postawili mu zarzuty dotyczące sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa pożaru zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób oraz naruszenia nietykalności cielesnej osoby, która próbowała go powstrzymać.
Jak wynika z relacji prokuratury i mediów, nie był to odosobniony akt wobec sprawcy – wcześniej w maju 2025 roku został prawomocnie ukarany grzywną za kierowanie gróźb karalnych wobec premiera Donalda Tuska, publikowanych w mediach społecznościowych. To zdarzenie wywołało szerokie poruszenie w mediach i debacie publicznej, ze względu na lokalizację ataku i potencjalne ryzyko dla osób przebywających w centrum politycznym kraju.
Szokująca decyzja prokuratury
Po zatrzymaniu i postawieniu zarzutów Krzysztofowi B., śledczy z Prokuratury Rejonowej dla Warszawy-Śródmieścia podjęli działania nadzwyczajne. W toku postępowania sądowego zlecono obserwację psychiatryczną podejrzanego oraz badania biegłych psychiatrii i psychologii, które miały ocenić jego stan psychiczny w chwili popełnienia czynów.
Z opinii specjalistów wynika, że mężczyzna w czasie ataku był niezdolny do rozpoznania znaczenia swoich działań i pokierowania nimi, co w kontekście prawa karnego odpowiada sytuacji zniesionej poczytalności. W związku z tym prokuratura skierowała do sądu wniosek o umorzenie postępowania karnego przeciwko Krzysztofowi B. oraz jednocześnie wystąpiła o zastosowanie środka zabezpieczającego w postaci umieszczenia go w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, Piotr Antoni Skiba, podkreślił, że biegli wskazali na wysokie ryzyko ponownego popełnienia przez podejrzanego czynów zagrażających porządkowi prawnemu, co przesądziło o konieczności złożenia takiego wniosku.
Jak tłumaczą śledczy, decyzja o wystąpieniu z wnioskiem o umorzenie postępowania nie ma na celu uniknięcia odpowiedzialności, lecz przede wszystkim zapewnienie odpowiedniego leczenia oraz zapobieżenie kolejnym potencjalnie niebezpiecznym incydentom.
Wniosek prokuratury trafił już do sądu; to on zdecyduje, czy podejrzany zostanie skierowany do zakładu psychiatrycznego oraz na jakich zasadach będzie tam przebywał. Decyzje tego typu podlegają okresowej kontroli i mogą być modyfikowane w zależności od stanu zdrowia pacjenta.
Jakie konsekwencje grożą sprawcy?
Choć prokuratura wnioskuje o umorzenie postępowania karnego, sprawa Krzysztofa B. nie zakończy się bez dalszych konsekwencji. Osoba uznana za niepoczytalną nie ponosi odpowiedzialności karnej, jednak prawo przewiduje środki zabezpieczające wobec takich sprawców.
Sąd może zdecydować o umieszczeniu podejrzanego w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, co ma na celu przede wszystkim ochronę społeczeństwa oraz zapewnienie koniecznej opieki medycznej osobie chorej psychicznie. Takie umieszczenie nie jest karą więzienia, ale środkiem zabezpieczającym stosowanym wobec osób, które z powodu stanu zdrowia psychicznego stwarzają realne zagrożenie dla innych. Decyzje te są okresowo oceniane i mogą ulegać zmianie wraz ze stanem zdrowia pacjenta.
Gdyby jednak biegli uznali w przyszłości, że podejrzany odzyska poczytalność oraz że jego obecność w środowisku nie stanowi zagrożenia, możliwe byłyby różne scenariusze dotyczące warunków dalszego pobytu lub ewentualnego leczenia na wolności. Warto też pamiętać, że przy wcześniejszych etapach postępowania Krzysztofowi B. groziła kara do 8 lat pozbawienia wolności za czyny, które popełnił – gdyby został uznany za poczytalnego, sąd miałby podstawy do wymierzenia kary przewidzianej w kodeksie karnym.