Awantura na Krupówkach! Takie sceny tuż przed rozpoczęciem konkursu na Wielkiej Krokwi
Zakopane stanęło w ogniu emocji tuż przed rozpoczęciem konkursu na Wielkiej Krokwi! Tłumy turystów na Krupówkach były świadkami niespodziewanej awantury – straż miejska i romska kapela stanęli w ogniu kłótni, a spacer po najpopularniejszym deptaku miasta zamienił się w gorący spór, który przyciągnął uwagę wszystkich wokół.
- Całe Zakopane żyło wydarzeniami na Wielkiej Krokwi, a tu takie sceny
- Okoliczności awantury
- Jak zareagowali turyści?
Całe Zakopane żyło wydarzeniami na Wielkiej Krokwi, a tu takie sceny
Zanim w Zakopanem rozpoczął się Puchar Świata w skokach narciarskich i oczy kibiców zwróciły się ku Wielkiej Krokwi, Krupówki tętniły już życiem – zatłoczony deptak pełen był turystów z całej Polski i zagranicy, którzy przyjechali w góry nie tylko dla sportowych emocji, ale też by poczuć góralski klimat i skorzystać z zimowych atrakcji.
Jeszcze kilka godzin przed oficjalnym startem konkursu mieliśmy więc pełen „zakopiański mix”: hałas rozmów, śmiechów, muzyki i harmonijnych dźwięków instrumentów ulicznych. To właśnie tej muzyce wielu odwiedzających zawdzięczało pierwsze wrażenie zakopiańskiego klimatu.
Nikt jednak nie spodziewał się, że w takim momencie dojdzie do otwartego konfliktu pomiędzy turystami a funkcjonariuszami miejskimi. W tle całego zajścia stała… romska kapela grająca na Krupówkach. To, co miało być przyjemnym akcentem spaceru, stało się pretekstem do ostrej wymiany zdań i wzburzenia.
Zanim jednak rozpocznie się konkurs skoków narciarskich, uwagę części publiczności i mediów skupiła nie tylko sportowa rywalizacja na Wielkiej Krokwi, lecz też gorąca wymiana opinii między strażą miejską a licznie zgromadzonymi turystami – w samym centrum Zakopanego.
Okoliczności awantury
Do zdarzenia doszło w okolicy Krupówek – głównego deptaka Zakopanego, miejsca, które tętni życiem niemal non stop, szczególnie podczas dużych wydarzeń turystycznych i sportowych. Tego dnia spacerowicze natrafili na romską kapelę, która grała muzykę przyciągającą uwagę i rozbawiającą wielu przechodniów.
Drugie spotkanie z muzykami nastąpiło nieco dalej – około 200 m od pierwszej grupy, gdzie zauważono kolejną kapelę grającą bez wymaganego zezwolenia władz miejskich. Strażnicy miejscy, reagując na brak zgody na występy uliczne w tym miejscu, zażądzili od muzyków zaprzestania gry i wystawili mandat.
Parakapele romskie naruszają art. 112 ustawy o o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Mówiąc prościej — na Krupówkach nie wolno grać bez zezwolenia pana burmistrza. Jeśli kapela wystąpiłaby o zgodę, zajęcie pasa i taką zgodę otrzymała, to my to oczywiście weryfikujemy i wówczas nie byłoby problemu. To jest jedna sprawa, druga sprawa — to zjawiliśmy się tu z powodu interwencji. Było zgłoszenie od mieszkańców. Wczoraj też były zgłoszenia i za każdym razem tak jest, bo to jest dla nich po prostu uciążliwe. Wczoraj na numer interwencyjny dzwonił pan, który ma czteromiesięczne dziecko i żalił się, że on dziecka nie może uśpić dlatego, że cały czas grają — mówi w rozmowie z "Faktem" komendant straży miejskiej w Zakopanem Leszek Golonka.
Sytuacja szybko się zaogniła. Turystom nie spodobało się takie traktowanie muzyków, których występ dla wielu był integralną częścią zakopiańskiej atmosfery zimowego weekendu. Jedna z uczestniczek awantury podkreślała, że jeśli muzyka się ludziom nie podobała, to… „nie wrzucaliby im pieniędzy”. Dodała również, że straż miejska reaguje wybiórczo, ignorując inne problemy i łamanie przepisów w okolicy, o czym szerzej mówiła na miejscu.
Mimo emocji i podniesionych głosów muzycy w końcu spakowali instrumenty i odeszli, a straż miejska wyjaśniała swoją interwencję jako konieczną ochronę obowiązujących przepisów oraz komfortu mieszkańców – mimo że turyści widzieli całe zajście zupełnie inaczej.
Jak zareagowali turyści?
Gdy straż miejska podeszła do romskiej kapeli i próbowała zakończyć jej występ, grupa turystów natychmiast otoczyła strażników. Turyści wpadli we wściekłość i rozpoczęli głośne protesty przeciwko mandatom i nakazowi odstawienia instrumentów.
Jeszcze przed interwencją wiele osób nagrywało występ Romów, klaskało, wrzucało pieniądze do futerału muzyków i chętnie uczestniczyło w muzycznym tle spaceru. Po interwencji powstało jednak zupełnie inne napięcie – część turystów zaczęła wyrażać oskarżenia o niesprawiedliwe traktowanie, twierdząc, że straż reaguje selektywnie i nie zwraca uwagi na inne problemy na Krupówkach.
Państwo po prostu sobie grali, jeżeli ludziom by się to nie podobało, to nie wrzucaliby im pieniędzy. No i straż miejska potrafi tu przybiec, a kilkaset metrów dalej na jarmarku świątecznym właściciele straganu trzymają na mrozie małego psa jako atrakcję, który zamarza. I z tym straż już nic nie robi. Z drugiej strony Krupówek stoi codziennie miś, który zachowuje się jakby był "pod wpływem". Jest agresywny, zaczepia dzieci, później każe rodzicom płacić. Na to nikt nie reaguje. A do Romów przybiegli, jakby ktoś kogoś zabijał — mówiła mi jedna z turystek cytowana przez “Fakt”.
Takie słowa oddają frustrację części obecnych, którzy uważali, że działania straży były zbyt stanowcze. Tłum krzyczał i domagał się wyjaśnień, jednak ostatecznie muzycy po krótkiej chwili zaprzestali gry i oddalili się, a atmosfera na Krupówkach ponownie zaczęła się uspokajać.
Chociaż sprawa wydaje się już zakończona, konflikt pokazał, jak cienka jest granica między turystyczną atrakcją a codziennym porządkiem miejskim w Zakopanem – miejscu, które w tym sezonie zimowym przeżywa prawdziwe oblężenie.