Bolesna niespodzianka w Bałtyku. Prawie 300 osób potrzebowało pomocy
Wyjątkowo ciepła pogoda nad Bałtykiem przyniosła nie tylko tłumy plażowiczów, ale także niespodziewany problem. W ciągu zaledwie dwóch dni na jednej z niemieckich plaż ratownicy musieli udzielić pomocy aż 273 osobom po kontakcie z tzw. ognistymi meduzami. Służby wyjaśniają, skąd tak duża liczba poparzeń i przypominają, jak należy postępować po zetknięciu z parzydełkami. I choć do zdarzenia doszło u naszego zachodniego sąsiada, to przecież morze nie zna granic.
Meduzy pojawiły się wcześniej niż zwykle. Ratownicy interweniowali 273 razy
Miniony weekend przyniósł nietypową sytuację na południowej plaży Burg na niemieckiej wyspie Fehmarn. Jak informowały lokalne media oraz Niemieckie Towarzystwo Ratownictwa Wodnego (DLRG), w dniach 11 i 12 lipca ratownicy udzielili pomocy aż 273 osobom, które zostały poparzone przez meduzy. Tak duża liczba interwencji była wyjątkowa i – według przedstawicieli DLRG – nie została dotąd odnotowana na innych plażach regionu.
Zdaniem niemieckich służb wcześniejsze pojawienie się meduz w płytkich wodach mogło mieć związek z utrzymującymi się wysokimi temperaturami. Ciepła pogoda sprzyjała temu, że organizmy znalazły się bliżej brzegu wcześniej niż zazwyczaj. Ratownicy ostrzegali przede wszystkim przed tzw. ognistymi meduzami, z których część była bardzo niewielka.
To sprawiało, że kąpiący się często nie byli w stanie ich dostrzec przed wejściem do wody. Mimo dużej liczby zgłoszeń służby podkreślały, że większość przypadków miała łagodny przebieg. Po opatrzeniu wielu plażowiczów mogło wrócić do wypoczynku i ponownie korzystać z kąpieli.

Jak wygląda poparzenie przez meduzę? Większość przypadków nie wymaga leczenia szpitalnego
Kontakt z parzydełkami meduzy może wywołać pieczenie, ból oraz zaczerwienienie skóry. Choć objawy bywają nieprzyjemne, ratownicy podkreślają, że w zdecydowanej większości przypadków nie stanowią poważnego zagrożenia dla zdrowia i nie wymagają hospitalizacji. Przykład z Fehmarn pokazuje, że nawet przy dużej liczbie poparzonych osób obrażenia miały zazwyczaj łagodny charakter.
Jak podaje “Fakt” Christine Karaagac z oddziału DLRG zwracała uwagę, że niewielkie meduzy obecne w wodzie nie stanowią poważnego zagrożenia dla kąpiących. Jak wynika z informacji przekazanych przez centralę DLRG, podobnej skali zdarzeń nie odnotowano dotychczas na innych plażach regionu. Ratownicy porównują odczucia po kontakcie z meduzą do poparzenia pokrzywą.
Oznacza to, że dolegliwości najczęściej ustępują stosunkowo szybko i nie muszą oznaczać końca wypoczynku nad morzem. Jednocześnie służby apelują o większą ostrożność, szczególnie w przypadku dzieci. Najmłodsi mogą nie zauważyć niewielkich organizmów unoszących się w wodzie, dlatego podczas kąpieli wymagają szczególnej uwagi opiekunów.
Zobacz także: Przełom nadciśnieniowy. 5 sygnałów, że musisz natychmiast jechać na SOR
Poparzenie przez meduzę. Ratownicy przypominają, czego nie robić
Ratownicy z DLRG przypominają, że właściwe postępowanie po kontakcie z meduzą może ograniczyć nieprzyjemne objawy. Zgodnie z ich zaleceniami miejsce poparzenia należy spryskać pianką do golenia, odczekać chwilę, a następnie ostrożnie usunąć pozostałości parzydełek przy pomocy drewnianej szpatułki. Takie działanie ma pomóc w bezpiecznym usunięciu resztek komórek parzydełkowych ze skóry.
Jednocześnie służby wyraźnie podkreślają, że nie należy przemywać miejsca poparzenia słodką wodą. Według ratowników może to spowodować uwolnienie kolejnych drażniących substancji z pozostających na skórze parzydełek i nasilić dolegliwości.
Jak wskazuje DLRG, należy zachować ostrożność, stosować się do zaleceń ratowników i zwracać uwagę na komunikaty służb. Dzięki temu można bezpiecznie korzystać z wypoczynku, nawet jeśli w przybrzeżnych wodach pojawią się meduzy.
