Wydarzenia Gwiazdy Dieta Finanse Zdrowie
Obserwuj nas na:
GorąceTematy.pl > Wydarzenia > Była 19:05. W "Faktach" przekazano wstrząsającą wiadomość. "To było rozpaczliwe wołanie"
Wiktoria Klóska
Wiktoria Klóska 20.01.2026 19:29

Była 19:05. W "Faktach" przekazano wstrząsającą wiadomość. "To było rozpaczliwe wołanie"

Była 19:05. W "Faktach" przekazano wstrząsającą wiadomość. "To było rozpaczliwe wołanie"
fot. TVN

Niecodzienna akcja ratunkowa w małopolskim Ostrowie wywołała ogromne poruszenie wśród mieszkańców i widzów. W programie „Fakty” relacjonowano dramatyczne wydarzenia nad Dunajcem, które rozegrały się w sobotnie popołudnie. Prowadzący nie kryli zaskoczenia, gdy przedstawiano szczegóły tej niebezpiecznej sytuacji.

  • Niespodziewany krzyk przerwał zimową zabawę
  • Ratunek w lodowatej wodzie
  • Szczęśliwe zakończenie dramatu

Niespodziewany krzyk przerwał zimową zabawę

Wszystko zaczęło się od zwykłej zabawy na sankach. Pan Artur Bryla, strażak-ochotnik z OSP Bogumiłowice, zjeżdżał z 11-letnim synem z pobliskiej górki nad Dunajcem. Nagle usłyszał przeraźliwy krzyk: 

– To było rozpaczliwe wołanie: “ratunku, pomocy, kobieta tonie”. Ten głos był naprawdę przerażający. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie słyszałem – opowiadał w rozmowie z „Faktem”. 

Bez chwili wahania ruszył w stronę rzeki, gdzie zauważył kobietę walczącą o życie w lodowatej wodzie, kilka metrów od brzegu.

Ratunek w lodowatej wodzie

Kobieta dryfowała po powierzchni, chwilami znikając pod wodą. Pan Artur próbował ją chwycić, wchodząc na lód z krótką wiklinową gałązką, ale tafla nie wytrzymała i załamała się również pod nim. W tym samym momencie do wody wpadł mąż kobiety, próbując samodzielnie ratować żonę. 

– Zostali tam już razem. On był przytomny, trzymał ją, próbował ją podciągać do siebie – relacjonował strażak. 

Dzięki dłuższej gałęzi podanej przez pana Artura mężczyzna mógł złapać się ratunku, a strażak, zapierając się nogami o wystający korzeń, wykręcił numer 112, nie przerywając jednocześnie rozmowy z tonącymi i podtrzymując ich na duchu.

Szczęśliwe zakończenie dramatu

Po kilkunastu minutach na miejsce dotarły służby ratunkowe. Strażacy w specjalistycznym sprzęcie wydobyli najpierw 36-letnią kobietę, a następnie 38-letniego mężczyznę. Oboje trafili do szpitala – kobieta z objawami silnej hipotermii, ale ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. 

– Nie czuję się bohaterem. Wiedziałem tylko, że trzeba reagować. Gdyby nikogo tam nie było, to na pewno doszłoby do tragedii. Jedna ofiara na pewno, a może dwie – mówił pan Artur w rozmowie z „Faktem”. 

Okoliczności zdarzenia ustalała policja. Jak przekazał asp. sztab. Paweł Klimek z Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie, 36-latka weszła na lód, próbując ratować psa, który samodzielnie wydostał się z rzeki. Pan Artur podkreśla, że jego obecność nad Dunajcem była dziełem przypadku – tego dnia to syn namówił go na wyjście na sanki, które ostatecznie uratowały życie tej rodzinie.

Wybór Redakcji
Straż pożarna
Nie żyje 11-letnie dziecko i matka. Nowe informacje o tragedii pod Kępnem. Niewiarygodne, co wywołało pożar
Służby ratownicze
Tragedia w polskiej miejscowości. Nie żyje matka i syn, służby przekazały dramatyczne wieści
Karetka, 7-latek, wypadek
7-latek wpadł do studni. Horror rozegrał się na oczach rodziców
Pożar budynku, nie żyje, nie żyje rodzia
Tragiczny pożar w polskiej miejscowości. Nie żyje cała rodzina, ofiarą również dziecko
Czarny kotek pozostawiony na mrozie
To wydarzyło się w środku zimy. Sprawa z Bytowa porusza lokalną społeczność
Diana Rudnik
Była 19:05. W “Faktach” przekazano tragiczną wiadomość
GorąceTematy.pl
Obserwuj nas na: