Była 6.20 gdy pod Warszawą zaroiło się od służb. Okoliczności szokują
Była 6:20 rano, gdy pod Warszawą doszło do dramatycznego wypadku. Na skrzyżowaniu w Markach zderzył się samochód osobowy z autobusem, a miejsce natychmiast zapełniły setki służb – policja, strażacy i ratownicy medyczni. Ruch został całkowicie zablokowany, a kierowcy utknęli w kilometrowych korkach, obserwując dramatyczną akcję ratunkową.
- Pod Warszawą zaroiło się od służb
- Okoliczności wypadku – co ustalono do tej pory?
- Ustalenia policji – co wiadomo o winie i postępowaniu
Pod Warszawą zaroiło się od służb
Początkowe doniesienia od kierowców stały w sprzeczności z spokojniejszymi doniesieniami oficjalnymi – wielu z nich określało miejsce zdarzenia jako „sam środek chaosu”. Według osób, które utknęły w korku, już kilka minut po 6:20 pod Warszawą na miejscu wypadku zaroiło się od wszystkich możliwych służb ratunkowych – od straży pożarnej, przez policję, po ratowników medycznych. Ich radiowozy i wozy strażackie z migającymi sygnałami tworzyły quasi-linię frontu, gdzie trwały intensywne działania ratownicze.
Służby ratunkowe pracowały niemal bez przerwy, koordynując działania w obszarze zdarzenia oraz zabezpieczając miejsce tak, by nie doszło do kolejnych kolizji. Strażacy i policjanci kierowali ruchem oraz usuwali skutki zderzenia, a ratownicy medyczni oceniali stan zdrowia poszkodowanych uczestników zdarzenia. Według relacji jadących tamtędy kierowców atmosfera była gorączkowa – jeden z nich relacjonował, że radiowozy ciągle dojeżdżały na miejsce, jakby sytuacja wciąż się rozrastała.
W tej fazie działań służby skupiały się na zapewnieniu bezpieczeństwa i maksymalnym udrożnieniu trasy Radzymin–Warszawa. Pomimo pracy służb, ruch drogowy był wstrzymany, a sytuacja komunikacyjna stawała się coraz bardziej napięta. Kierowcy, którzy nie mogli kontynuować jazdy, wychodzili z pojazdów, by sprawdzić, co się dzieje, lub próbowali kontaktować się z rodzinami i pracodawcami, by ich opóźnienia wyjaśnić.
Okoliczności wypadku – co ustalono do tej pory?
Według wstępnych ustaleń służb, do zdarzenia doszło na jednym z głównych skrzyżowań w Markach pod Warszawą około godziny 6:20 rano. W wypadku brały udział dwa pojazdy – autobus komunikacji miejskiej oraz samochód osobowy marki Kia.
Uwaga! Wypadek i blokada ruchu. Bardzo duże utrudnienia w Markach. Doszło do wypadku z udziałem autobusu komunikacji miejskiej. [...] Ruch w stronę Radzymina jest całkowicie zablokowany. Będziemy informować o zmianach - napisał burmistrz Marek.
Z informacji przekazanych przez mł. asp. Pawła Chmurę z Komendy Stołecznej Policji wynika, że jeden z kierowców miał wjechać na skrzyżowanie przy czerwonym świetle, co doprowadziło do zderzenia z autobusem. To wstępne ustalenie może mieć kluczowe znaczenie w kontekście oceny winy i przebiegu całego zdarzenia.
Do zdarzenia doszło ok. godz 6:20. Wypadek miał miejsce na skrzyżowaniu. W zdarzeniu udział wziął autobus miejski i osobowa Kia. Jeden z kierowców wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Winnego ustalają służby. Potwierdzam, że zablokowany jest jeden pas w kierunku Radzymina. Kierowca i pasażer z Kii trafili do szpitala. Pasażerom i kierowcu autobusu nic się nie stało - powiedział o2.pl mł. asp. Paweł Chmura z biura prasowego Komendy Stołecznej Policji.
W efekcie zderzenia obaj uczestnicy z samochodu osobowego zostali przetransportowani do szpitala z obrażeniami – kierowca i pasażer Kii odnieśli urazy, które wymagały medycznej opieki. Na szczęście, zgodnie z deklaracjami policji, kierowcy i pasażerowi autobusu nic poważnego się nie stało.
Policja nadal analizuje przebieg zdarzenia i zbiera materiał dowodowy, w tym nagrania z kamer monitoringu i relacje świadków. Funkcjonariusze podkreślają, że formalnie przyczyny wypadku oraz to, który z kierowców naruszył przepisy, będą wynikiem dalszych czynności, a decyzje o ewentualnych zarzutach zostaną podjęte dopiero po ich zakończeniu.
Ustalenia policji – co wiadomo o winie i postępowaniu
Komenda Stołeczna Policji potwierdziła, że wstępne śledztwo prowadzone jest pod kątem oceny przekroczenia przepisów ruchu drogowego, w szczególności związanego z nieudzieleniem pierwszeństwa oraz złamaniem sygnalizacji świetlnej. Policjanci analizują zarówno pozycje pojazdów, jak i zarejestrowane obrazy z kamer na skrzyżowaniu.
Podczas rozmowy z dziennikarzami mł. asp. Paweł Chmura podkreślił, że obecnie nie można jednoznacznie określić winy jednego z kierowców – konieczna jest pełna ekspertyza materiału dowodowego. Policja podaje również, że utrudnienia w ruchu mogą się jeszcze utrzymywać przez dłuższy czas, ponieważ procedura zabezpieczenia miejsca zdarzenia oraz usuwania pojazdów nie przebiega szybko, zwłaszcza w godzinach szczytu. Służby zaangażowane są zarówno w działania techniczne na miejscu, jak i w kierowaniu ruchem, by minimalizować wpływ tego incydentu na dalszy ruch drogowy.
Funkcjonariusze apelują też do kierowców, by wykazywali się cierpliwością i stosowali się do wydawanych poleceń – szczególnie w kontekście zmian organizacji ruchu i możliwych objazdów.