Chwile grozy w Świnoujściu! Strażacy wstrzymali oddech. Jest nagranie
Miało być szybkie wyjazd na akcję, były dramatyczne sekundy i strach, że dojdzie do katastrofy. Ciężki wóz strażacki z Komendy Miejskiej PSP w Świnoujściu stracił przyczepność na oblodzonym placu manewrowym i zaczął sunąć bokiem wprost na budynek remizy. Jeden z druhów wyskoczył z kabiny i… zjeżdżał razem z pojazdem po lodzie. Nagranie mrozi krew w żyłach.
- Wóz ważący kilkanaście ton wymknął się spod kontroli
- Strażak wyskoczył z kabiny. „To były ułamki sekund”
- Mieszkańcy pytają: jak to możliwe, że plac był jak lodowisko?
Wóz ważący kilkanaście ton wymknął się spod kontroli
Do groźnego incydentu doszło podczas wyjazdu na akcję z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Świnoujściu przy ul. Barlickiego. Jak informuje portal iswinoujscie.pl, ciężki wóz bojowy wyjeżdżający na sygnałach nagle stracił przyczepność na oblodzonej nawierzchni. Chwilę później pojazd zaczął się ślizgać i staczać bokiem… z powrotem w kierunku budynku remizy.
Nie była to osobówka, którą da się łatwo opanować. Mowa o maszynie ważącej kilkanaście ton, wypełnionej wodą i sprzętem ratowniczym. Każdy niekontrolowany ruch mógł skończyć się uderzeniem w budynek, poważnym uszkodzeniem wozu, a nawet tragedią z udziałem strażaków.
Warunki były fatalne. W regionie od kilku dni panowały marznące opady i gołoledź. Nawierzchnie przypominały lodowiska, a wyjazd nawet lekkim pojazdem stanowił wyzwanie. Tym razem jednak zagrożenie pojawiło się tam, gdzie bezpieczeństwo powinno być absolutnym priorytetem — na terenie jednostki straży pożarnej.
Strażak wyskoczył z kabiny. „To były ułamki sekund”
Na nagraniu, które krąży w internecie, widać dramatyczne sceny. Gdy wóz zaczyna niebezpiecznie sunąć, jeden ze strażaków wyskakuje z kabiny. Trzymając się drzwi, zjeżdża razem z pojazdem po lodzie, próbując pomóc w opanowaniu sytuacji. Chwilę później do akcji ruszają inni druhowie, którzy starają się zatrzymać maszynę i zapobiec zderzeniu z budynkiem.
To były ułamki sekund. Każdy błąd mógł mieć tragiczne konsekwencje. Na szczęście po chwili wóz odzyskał przyczepność. Nie doszło ani do uderzenia w remizę, ani do uszkodzenia pojazdu. Co najważniejsze — nikt nie odniósł obrażeń.
Rzecznik straży pożarnej w Świnoujściu w rozmowie z TVN24 uspokajał, że sytuacja była tylko chwilowa. Jak przekazał, w momencie zdarzenia obok jednostki przejeżdżała piaskarka, która szybko posypała plac piaskiem, co pozwoliło opanować poślizg.
Mieszkańcy pytają: jak to możliwe, że plac był jak lodowisko?
Choć wszystko skończyło się szczęśliwie, sprawa wzbudziła ogromne emocje wśród mieszkańców Świnoujścia. W komentarzach pod nagraniem internauci nie kryją oburzenia. Podkreślają, że plac manewrowy i wyjazd z głównej komendy miejskiej powinny być zawsze w pełni przejezdne i bezpieczne — niezależnie od pogody.
„Jeśli strażacy mają problem z wyjazdem, to co z karetkami czy policją?” — pytają komentujący. Stan nawierzchni, który w dniu zdarzenia przypominał lodowisko, rodzi pytania o zimowe utrzymanie terenu jednostki. Wielu mieszkańców uważa, że takie sytuacje nie powinny mieć miejsca, zwłaszcza tam, skąd codziennie wyjeżdżają ratownicy ratujący ludzkie życie.
Nagranie krąży w sieci, ale nikt oficjalnie nie przyznaje się do jego publikacji. Jedno jest pewne — te dramatyczne chwile pokazały, jak niewiele brakowało do tragedii. I jak ważne jest, by służby ratunkowe mogły działać bezpiecznie… już od pierwszej sekundy wyjazdu na akcję.