Dramat na pasach w Warszawie. 6-latek zginął pod kołami. Padły zarzuty
To miał być zwykły poniedziałkowy dzień. Kilka sekund nieuwagi wystarczyło jednak, by doszło do tragedii, która wstrząsnęła całą Warszawą. Na Pradze, przy ruchliwej ul. Grochowskiej, zginął 6-letni chłopiec. Dwójka kierowców usłyszała już poważne zarzuty, a mieszkańcy miasta wciąż nie mogą uwierzyć w to, co się stało.
- Sekundy grozy na Grochowskiej
- Śledczy nie mają wątpliwości. Padły zarzuty
- Warszawa w żałobie. Znicze, pluszaki i łzy
Sekundy grozy na Grochowskiej
Do tragicznego wypadku doszło w poniedziałek 19 stycznia tuż po godzinie 15.00 na warszawskiej Pradze. Ulica Grochowska, jedna z najbardziej ruchliwych arterii stolicy, w jednej chwili zamieniła się w miejsce dramatu.
Z ustaleń śledczych wynika, że kierująca samochodem marki Ford kobieta, wykonując manewr skrętu w lewo, nie ustąpiła pierwszeństwa nadjeżdżającej Toyocie. Doszło do gwałtownego zderzenia. Siła uderzenia była tak duża, że Toyota wypadła z jezdni i wpadła w grupę pieszych oczekujących na zielone światło przy przejściu dla pieszych.
Na chodniku panował chaos. Krzyki, rozpacz i przerażenie świadków. Poszkodowane zostały trzy kobiety, jednak najbardziej dramatyczna walka toczyła się o życie 6-letniego chłopca. Dziecko w stanie krytycznym zostało przetransportowane do szpitala. Lekarze robili wszystko, co w ich mocy, jednak obrażenia okazały się zbyt poważne. Chłopiec zmarł.
Na miejscu natychmiast pojawiły się służby ratunkowe, policja, a także prokurator i biegli z zakresu rekonstrukcji wypadków. Ulica Grochowska przez wiele godzin była zablokowana.
Śledczy nie mają wątpliwości. Padły zarzuty
Po wstępnych czynnościach oboje kierowcy biorący udział w zdarzeniu zostali zatrzymani. Jak poinformował reporter RMF FM Michał Dobrołowicz, we wtorek 20 stycznia zarówno kierująca Fordem, jak i kierowca Toyoty usłyszeli zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym.
To poważne oskarżenie. Zgodnie z polskim prawem grozi za nie kara od 6 miesięcy do nawet 8 lat pozbawienia wolności. Sprawą zajmuje się Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga, która bada wszystkie okoliczności tragedii, w tym prędkość pojazdów, zachowanie kierowców oraz działanie sygnalizacji świetlnej.
Śledczy nie wykluczają także powołania dodatkowych biegłych. Każdy szczegół może mieć znaczenie dla dalszego przebiegu postępowania i ewentualnego wyroku sądu.
Warszawa w żałobie. Znicze, pluszaki i łzy
Po tragedii mieszkańcy Warszawy zaczęli spontanicznie gromadzić się w miejscu wypadku. Na chodniku, gdzie zginął 6-latek, pojawiły się znicze, kwiaty i pluszowe zabawki. To cichy, ale wymowny symbol żalu i solidarności z rodziną dziecka.
Wstrząśnięci są nie tylko okoliczni mieszkańcy, ale i całe miasto. W mediach społecznościowych pojawiają się setki komentarzy, w których warszawiacy domagają się większego bezpieczeństwa na przejściach dla pieszych i surowszych kar dla sprawców takich tragedii.
Wyrazy współczucia rodzinie zmarłego chłopca przekazał również prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. „To niewyobrażalna tragedia. Składam najszczersze kondolencje bliskim dziecka” – napisał.
Ta tragedia po raz kolejny pokazuje, jak kruche jest ludzkie życie i jak ogromną odpowiedzialność ponoszą wszyscy uczestnicy ruchu drogowego. Jedna decyzja, jeden błąd – i czyjś świat wali się w jednej chwili.