Ich ryk było słychać w całej gminie. Potworny pożar i ogromne straty. Zwierzęta nie miały dokąd uciec
W poniedziałek, 9 lutego 2026 r., nad jednym z gospodarstw rolnych w Grójcu Małym (gmina Złoczew, powiat sieradzki) zawisł gęsty, czarny dym. Już z daleka było słychać przeraźliwy ryk bydła, które w panice próbowało znaleźć wyjście z objętej ogniem obory, choć dla wielu zwierząt ucieczka była niemożliwa. Strażacy i mieszkańcy, którzy przybyli na miejsce, natrafili na piekielny żywioł — ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie, pożerając dachy budynków gospodarczych, warsztatów i miejsc schronienia dla setek zwierząt. Już pierwsze chwile walki z żywiołem pokazały, że to dramat, którego skutki będą ogromne zarówno dla rolników, jak i całej lokalnej społeczności.
- Okoliczności zdarzenia
- Akcja ratunkowa
- Pierwsze informacje ws. poszkodowanych
Okoliczności zdarzenia
Pożar wybuchł w poniedziałek około godziny 10:30 rano na terenie jednego z gospodarstw rolnych w miejscowości Grójec Mały w województwie łódzkim. Zgłoszenie o rozprzestrzeniającym się ogniu wpłynęło do straży pożarnej w Sieradzu, która natychmiast uruchomiła alarm i skierowała na miejsce liczne siły ratownicze.
Strażacy, którzy jako pierwsi dotarli na miejsce, zastali już w pełni rozwinięty pożar budynków gospodarczych — płomienie objęły oborę, garaż oraz warsztat. Gęsty dym unosił się nad okolicą, a jego intensywność i hałas zwierząt świadczyły o dramatycznej sytuacji, z jaką przyszło się mierzyć służbom ratunkowym.
Ogień rozprzestrzeniał się z niebywałą szybkością, napędzany przez drewno, siano i inne łatwopalne materiały przechowywane w budynkach. Właśnie ta nagła eksplozja żywiołu sprawiła, że zwierzęta znajdujące się wewnątrz — bydło i inne — nie miały czasu ani miejsca, aby bezpiecznie się ewakuować. Tłok i panika, które ogarnęły zwierzęta, potęgowały dramatyczny obraz pożaru.
Sytuacja była pogarszana przez siłę ognia oraz intensywność zadymienia, które skutecznie ograniczały widoczność i utrudniały strażakom operowanie sprzętem gaśniczym. Szczegóły dotyczące przyczyn powstania ognia nie są jeszcze znane — trwają ustalenia służb, które badają każde możliwe źródło zapłonu, od instalacji elektrycznej po przypadkowe zaprószenie ognia.
Akcja ratunkowa
Na miejsce zdarzenia skierowano 24 zastępy straży pożarnej — zarówno jednostki Państwowej Straży Pożarnej, jak i Ochotniczej Straży Pożarnej. W działaniach brała udział również Grupa Operacyjna Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi.
Pierwszym i najpilniejszym zadaniem ratowników była ewakuacja zwierząt z płonących i zadymionych budynków. Na pomoc strażakom ruszyli także miejscowi mieszkańcy gospodarstwa — dzięki ich wspólnemu wysiłkowi udało się doprowadzić na zewnątrz około 100 sztuk bydła, które wcześniej znajdowało się w oborach.
Po dojechaniu pierwszych zastępów na miejsce zastano w pełni rozwinięty pożar warsztatów. Dzięki szybkiej interwencji strażaków i mieszkańców uratowano 100 sztuk bydła, wyprowadzając zwierzęta na zewnątrz. – powiedział st. kpt. Marcin Zwierzak, dowodzący akcją ratunkową z KP PSP w Sieradzu.
Akcja gaśnicza była prowadzona w trudnych warunkach — silny wiatr i duże zadymienie zmuszały strażaków do częstych zmian taktyki oraz przestawiania sprzętu. Ratownicy musieli także zabezpieczać teren, aby ogień nie przeniósł się na sąsiednie budynki oraz inne elementy zabudowy gospodarstwa.
Pomimo intensywnej walki z żywiołem, działania strażaków doprowadziły do opanowania rozprzestrzeniania się ognia, choć niestety wielu elementów infrastruktury nie udało się uratować. Wśród zniszczonych są maszyny rolnicze, samochody, ciągniki i kombajny, które spłonęły lub zostały poważnie uszkodzone.
Pierwsze informacje ws. poszkodowanych
Na szczęście ani ludzie, ani ewakuowane zwierzęta nie odniosły obrażeń w trakcie akcji ratunkowej. Strażakom i mieszkańcom zaangażowanym w ewakuację udało się zapewnić bezpieczeństwo całej ewakuowanej grupie bydła — żadna z uratowanych sztuk nie ucierpiała fizycznie.
Straty materialne są jednak ogromne. Wstępne szacunki wskazują, że straty wynikające z pożaru przekraczają 3 miliony złotych — to efekt m.in. zniszczenia lub uszkodzenia budynków gospodarczych, maszyn rolniczych i pojazdów, które były niezbędne do codziennej pracy gospodarstwa.
Nie ustalono jeszcze oficjalnej przyczyny pożaru. Dochodzenie w tej sprawie prowadzą odpowiednie służby, które analizują zarówno możliwe awarie instalacji, jak i inne okoliczności, które mogły przyczynić się do wybuchu ognia. Jak podkreślają przedstawiciele PSP w Sieradzu, każdy szczegół tej tragedii zostanie dokładnie zbadany, aby ustalić, co doprowadziło do tak dramatycznej sytuacji.