Wydarzenia Gwiazdy Dieta Finanse Zdrowie
Obserwuj nas na:
GorąceTematy.pl > Wydarzenia > Interwencja służb w podstawówce. Dzieci w niebezpieczeństwie. Raport z akcji szokuje
Kamil  Świętek
Kamil Świętek 23.02.2026 18:54

Interwencja służb w podstawówce. Dzieci w niebezpieczeństwie. Raport z akcji szokuje

Interwencja służb w podstawówce. Dzieci w niebezpieczeństwie. Raport z akcji szokuje
Fot. Canva

W kieleckiej podstawówce doszło do zdarzenia, które na moment postawiło wszystkich w stan gotowości. Służby interweniowały, a uczniowie zostali objęci opieką, gdy sytuacja wymagała szybkiej oceny specjalistów. Raport z akcji pokazuje, że choć początkowo atmosfera była napięta, ostatecznie udało się wyjaśnić okoliczności incydentu. 

  • Okoliczności zdarzenia
  • Szokująca przyczyna alarmu
  • Raport strażaków z akcji

Okoliczności zdarzenia

Do nietypowej interwencji doszło w Szkoła Podstawowa nr 13 im. Władysława Jagiełły — placówce szkolnej na terenie Kielc, gdzie w trakcie trwania zajęć kilku uczniów zaczęło skarżyć się na nagłe pogorszenie samopoczucia. Według wstępnych relacji, dzieci zgłaszały objawy takie jak bóle głowy, zawroty i ogólny dyskomfort, co zaniepokoiło nauczycieli i personel szkoły. Choć początkowo nikt nie widział oczywistych oznak poważnego zagrożenia, szybko okazało się, że sytuacja wymagała profesjonalnej oceny specjalistów — dlatego dyrekcja placówki wezwała na miejsce odpowiednie służby ratunkowe. Po kilku minutach w rejon szkoły dotarły zastępy straży pożarnej, zespoły ratownictwa medycznego oraz przedstawiciele inspekcji sanitarnej, którzy wspólnie rozpoczęli ocenę sytuacji fizycznej i zdrowotnej uczniów oraz personelu.

Działania rozpoczęto od zabezpieczenia miejsca i wywiadu wśród świadków oraz potencjalnie poszkodowanych, by ustalić, czy za symptomy mogą odpowiadać jakieś toksyczne substancje lub inne czynniki środowiskowe. W wyniku tych działań ratownicy przemieszczali się po korytarzach szkolnych, rozmawiali z dziećmi i nauczycielami, a także sprawdzali pomieszczenia, gdzie mogło dojść do kontaktu z zagrożeniem. W tym czasie część uczniów została odizolowana od dalszego kontaktu z miejscem podejrzenia zagrożenia, a personel szkoły wspierał ratowników w identyfikacji osób, które skarżyły się na objawy. Służby dążyły do jak najszybszego ustalenia przyczyny zdarzenia, by wykluczyć ryzyko rozprzestrzeniania się ewentualnie niebezpiecznych substancji i zapewnić pełne bezpieczeństwo pozostałym uczniom oraz nauczycielom.

Ostatecznie akcja ratunkowa była prowadzona z najwyższą ostrożnością, a obawy nauczycieli o zdrowie dzieci skłoniły do bardzo szerokiego zaangażowania specjalistycznych służb — co tylko podkreślało dramatyzm sytuacji, nawet zanim ujawniono jej źródło.

Szokująca przyczyna alarmu

Choć początkowe doniesienia i szybko rozpoczęte działania ratunkowe sugerowały poważne zagrożenie chemiczne lub biologiczne, śledztwo na miejscu doprowadziło do zaskakującego wniosku — przyczyną całego incydentu miało być uszkodzenie baterii w jednym z uczniowskich telefonów komórkowych. 

Uczeń zniszczył baterię w telefonie, co doprowadziło do reakcji chemicznej. 13 uczniów w wieku około 12 lat uskarżało się na pogorszone samopoczucie. Wszyscy przeszli do innej sali, pomieszczenie zostało przewietrzone, a uszkodzona bateria zabezpieczona i wyniesiona na zewnątrz – poinformowała mł. asp. Beata Gizowska z Komendy Miejskiej PSP w Kielcach, cytowana przez serwis kielce.tvp.pl.

Choć brzmi to niewiarygodnie, tego typu baterie litowo-jonowe mogą w skrajnych przypadkach wywołać gwałtowne reakcje chemiczne, jeśli zostaną uszkodzone mechanicznie, przegrzane lub złamane w sposób naruszający ich wewnętrzną strukturę. Taka reakcja może skutkować wydzieleniem gazów, dymu lub toksycznych oparów, które przy niewielkiej przestrzeni — jak klasa szkolna — mogą być odczuwalne przez osoby znajdujące się w pobliżu.

Szczególnie w środowisku szkolnym, gdzie urządzenia mobilne są powszechnie używane przez uczniów, ryzyko takich zagrożeń jest znacznie większe, niż wielu osobom się wydaje. To właśnie – według komunikatów – uszkodzona bateria stała się bezpośrednią przyczyną alarmu, który zmusił służby do pilnej mobilizacji. Po uszkodzeniu ogniwa w telefonie doszło do reakcji chemicznej, która wytworzyła substancje drażniące i zmusiła ratowników oraz nauczycieli do szybkiej ewakuacji części klasy i oceny stanu zdrowia uczniów.

Eksperci ostrzegają, że baterie litowo-jonowe, mimo że stosowane w milionach urządzeń codziennego użytku, mogą stać się niebezpieczne przy niewłaściwym użytkowaniu lub uszkodzeniu — w tym również przy upadkach, wygięciach lub ingerencji mechanicznej. Szczególnie wśród dzieci, które często nie są świadome ryzyka manipulowania takimi urządzeniami, konieczne jest edukowanie o zasadach bezpiecznego korzystania z telefonów i innych urządzeń elektronicznych.

Raport strażaków z akcji

Choć początkowe doniesienia medialne skupiały się na niepokojących objawach ujawnionych wśród uczniów, ostateczne ustalenia służb ratunkowych i ratowników medycznych dostarczyły ważnych informacji o całej akcji. Wstępne oceny strażaków po wejściu do budynku i zabezpieczeniu terenu wskazały, że źródłem alarmu nie było powszechne zagrożenie biologiczne ani masowe zatrucie, lecz lokalne wydzielanie się substancji związane z uszkodzoną baterią w jednym z uczniowskich urządzeń.

W komunikatach wydawanych po zakończeniu działań ratowniczych przedstawiciele Państwowej Straży Pożarnej podkreślali, że ich priorytetem było zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim obecnym na miejscu i szybkie ustalenie, czy za zgłaszane objawy odpowiadają czynniki, które mogłyby stanowić realne ryzyko dla zdrowia dzieci i personelu. Dzięki profesjonalizmowi działań i sprawnemu koordynowaniu pracy różnych służb — strażacy, ratownicy medyczni oraz inspektorzy sanitarni byli w stanie już wkrótce ustalić konkretną przyczynę całego alarmu.

W jednym z nielicznych oficjalnych ujęć tematu podkreślono, że „uczeń zniszczył baterię w telefonie, co doprowadziło do reakcji chemicznej”, co w konsekwencji doprowadziło do wydzielania drażniących oparów i zgłaszanych przez dzieci dolegliwości.

Takie oświadczenia strażaków potwierdziły, że mimo powagi sytuacji nie było konieczności dalszej ewakuacji całej szkoły ani uznania za epidemiologiczne zagrożenie o charakterze masowym. Jednocześnie raport podkreślił konieczność przestrzegania zasad bezpiecznego używania sprzętu elektronicznego przez dzieci — szczególnie baterii litowo-jonowych, które przy niewłaściwym obchodzeniu się mogą stworzyć niebezpieczną sytuację. Pomimo relatywnie niewielkiej skali samego incydentu, profesjonalna i szybka reakcja służb zapewniła, że potencjalne negatywne skutki zostały zminimalizowane, a wszystkie działania przeprowadzono z najwyższą starannością.

Wybór Redakcji
GorąceTematy.pl
Obserwuj nas na: