Jest przełom w sprawie Ukrainy. Doszło do porozumienia
„Nasze delegacje osiągnęły porozumienie w sprawie kluczowych warunków” – ogłosił na X sekretarz RBNiO Ukrainy Rustem Umerow po rozmowach w Genewie. W tle: amerykański 28-punktowy plan, polityczne dopiski Europy i nerwowe komentarze z Moskwy. Brzmi jak przełom, ale diabeł – jak zwykle – tkwi w szczegółach i kalendarzu.
Genewa i „zaktualizowane ramy”. Kto co wnosi do stołu
Jak wynika z medialnych doniesień, w Genewie rozmawiały delegacje USA i Ukrainy nad szkicem porozumienia, który Waszyngton ujął w 28 punktach. Po spotkaniach obie strony mówią o „postępie” i „zaktualizowanych, doprecyzowanych ramach” – to oficjalna narracja także w serwisach agencyjnych. Wątek europejski? Liderzy z UE mieli zaproponować korekty: mocniejsze gwarancje bezpieczeństwa i ambitniejsze zapisy dot. ukraińskiej armii.
W tej układance każdy gra o coś innego. Waszyngton – o domknięcie politycznego planu. Kijów – o to, by nie zapłacić za pokój terytorium i sprawiedliwością. Europa – o to, by plan nie wywracał architektury bezpieczeństwa. Sygnały po Genewie sugerują, że „szkielet” uzgodniono, ale mięśnie i ścięgna – czyli szczegóły – wciąż rosną.
Nasze delegacje osiągnęły porozumienie w sprawi kluczowych warunków porozumienia w wynegocjowanego w Genewie - napisał na X Rustem Umierow.
Cytaty, liczby, przecieki: co wiemy, a czego wciąż nie
Kluczowy cytat dnia padł na X: „Doceniamy produktywne i konstruktywne spotkania w Genewie między delegacjami ukraińską i amerykańską, a także nieustające wysiłki prezydenta Trumpa mające na celu zakończenie wojny” – ogłosił Umerow, dopisując, że Kijów liczy na szybkie spotkanie Zełenskiego w USA, by „dokończyć ostatnie etapy i osiągnąć porozumienie z prezydentem Trumpem”. Te słowa w różnych wariantach powtarzają polskie i zagraniczne media.
Drugi wątek to sporny 28-punktowy plan USA. Najpierw krytykowany (m.in. za domniemane ograniczenia dla ukraińskiej armii i miękkość wobec Rosji), teraz – według relacji – „zaktualizowany i doprecyzowany”. Uczestnicy rozmów, w tym sekretarz stanu USA Marco Rubio i szef gabinetu prezydenta Ukrainy Andrij Jermak, mówili po Genewie o „najlepszym jak dotąd” spotkaniu i „znaczącym postępie”. To ważne, bo wcześniej europejska kontrpropozycja próbowała wyrównać kurs na bardziej „pro-Kijów”.
Trzeci element układanki to oczekiwania Kijowa co do pieniędzy i sprawiedliwości. Prezydent Zełenski podkreślał ostatnio, że „Rosja musi zapłacić w pełni” – w tym z zamrożonych aktywów – i że nie ma mowy o cedowaniu terytorium. To warunki, które każdy „papier” z Genewy będzie musiał jakoś pogodzić z realiami frontu i polityki w Waszyngtonie
Co dalej: kalendarz, ryzyka i mały „smaczek”
Jeśli plan rzeczywiście wszedł w fazę „doprecyzowanych ram”, kluczowy będzie kalendarz: wspomniana przez Umerowa szybka wizyta Zełenskiego w USA ma posłużyć domknięciu „ostatnich etapów”. Ryzyko?
Po pierwsze, opór Kijowa wobec jakichkolwiek ustępstw terytorialnych. Po drugie, wewnętrzna polityka w USA – każdy zapis stanie się amunicją dla sporów w Kongresie. Po trzecie, Kreml być może będzie rozgrywał przecieki i „oferty nie do odrzucenia”.