Kolejny pożar w Crans-Montana! Drugi raz w tym samym miejscu. Szwajcaria wstrzymała oddech
Dramat w alpejskim kurorcie narciarskim Crans-Montana — miejsce pamięci ofiar tragicznego sylwestrowego pożaru znów stanęło w ogniu. Tam, gdzie kilka tygodni temu tysiące ludzi łączyło ból, pamięć i żałobę, w niedzielny poranek ogień pojawił się po raz drugi. Służby natychmiast wkroczyły do akcji, a mieszkańcy znów zamarli, wspominając największą tragedię w kraju od lat. Czy symbol pamięci znów zamienił się w symbol koszmaru?
- Sylwestrowa tragedia i pierwszy pożar – okoliczności katastrofy w Crans-Montana
- Nowy pożar w miejscu pamięci
- Interwencja służb — ratunek w ogniu pamięci
Sylwestrowa tragedia i pierwszy pożar – okoliczności katastrofy w Crans-Montana
Sylwestrowa noc 31 grudnia 2025 r. w Crans-Montana miała być radosna — zakończenie roku w popularnym kurorcie narciarskim, lokal „Le Constellation”, muzyka, tańce i tłum ludzi. Zamiast świętowania — zapanował chaos, ogień i tragedia, która wstrząsnęła całą Europą.
Pożar wybuchł w jednym z najbardziej popularnych barów w regionie w godzinach nocnych podczas imprezy noworocznej. Śledczy ustalili, że ogień najprawdopodobniej rozpoczął się od iskier pochodzących z tzw. „fajerwerków stołowych” (tzw. sparklers), umieszczonych na butelkach szampana, które zostały wniesione zbyt blisko sufitu pokrytego łatwopalnym materiałem wygłuszającym.
W wyniku błyskawicznie rozprzestrzeniającego się ognia śmierć poniosło 41 osób, a około 115 odniosło rany, w tym wiele ciężkich obrażeń — przede wszystkim poparzeń i urazów od uwięzionego dymu i płomieni. Większość ofiar to młodzi ludzie, w tym nastolatkowie tuż po 14. roku życia, którzy przyszli bawić się w noc sylwestrową.
Po tragedii lokalne władze i społeczność byli pogrążeni w żałobie. W Crans-Montana, w pobliżu spalonego baru, powstało prowizoryczne miejsce pamięci — pełne kwiatów, zniczy i listów kondolencyjnych, które odwiedzały setki ludzi dziennie, składając hołd ofiarom i żegnając bliskich.
Śledztwo w sprawie sylwestrowej tragedii objęło śledzenie właścicieli baru oraz lokalnych władz odpowiedzialnych za nadzór bezpieczeństwa. Właściciele lokalu zostali objęci dochodzeniem w związku z zarzutami nieumyślnego spowodowania śmierci i obrażeń, a pytania o nieprzeprowadzone regularne kontrole bezpieczeństwa doprowadziły do krytyki praktyk inspekcyjnych w regionie.
Pierwszy pożar i jego ofiary stały się symbolem bolesnej lekcji o konsekwencjach zaniedbań i nieprzestrzeganiu zasad bezpieczeństwa w miejscach publicznych — skutki tej tragedii Polacy i Europejczycy pamiętają do dziś.
Nowy pożar w miejscu pamięci
W niedzielny poranek, około 6:00 rano czasu lokalnego, w miejscu pamięci ofiar sylwestrowego pożaru doszło do kolejnego zapłonu — tym razem nie w barze, ale w prowizorycznym memoriale, który przez ostatnie tygodnie był scenerią modlitw, wzruszeń i milczących hołdów.
Według lokalnej policji kantonalnej i informacji z mediów międzynarodowych, ogień pojawił się w miejscu, gdzie zgromadzone były świece zapalone przez żałobników. Początkowe ustalenia wskazują, że to właśnie płonące świece — trzymane blisko siebie w lodowatym porannym powietrzu — mogły stać się iskrą zapalną dla ponownego ognia w memoriale. Nie ma przesłanek wskazujących, by doszło do podpalenia lub celowego działania osób trzecich.
Pożar objął część zabezpieczonej plandeką konstrukcji, pod którą umieszczone były kwiaty i kartki pamięci. Świadkowie i relacje fotografów wskazują na czarne, spalone fragmenty materiału nad częścią ekspozycji oraz zniszczenia kilku drobnych pamiątek pozostawionych przez odwiedzających.
Na szczęście nikt nie został ranny — straż pożarna zareagowała natychmiast, sprawnie opanowując ogień zanim zdążył się rozprzestrzenić na większy obszar. Część materiałów pamięciowych uległa zniszczeniu, ale księga kondolencyjna, w której bliscy wpisywali swoje słowa, została uratowana.
To drugi pożar w tym samym miejscu związanym z tragedią sylwestrową, choć tym razem nie kosztował ludzkiego życia — lecz ponownie wzbudził strach i emocje wśród mieszkańców i turystów. Kryje się w nim symboliczna moc: tam, gdzie ludzie oddali hołd ofiarom, ogień wrócił — jakby przypominając, że trauma tej tragedii nie wygasa łatwo.
Interwencja służb — ratunek w ogniu pamięci
Gdy tylko służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o pożarze w memoriale, akcja została podjęta błyskawicznie. Strażacy oraz policja kantonalna Valaisanne byli już znani lokalnym mieszkańcom z intensywnej pracy nad opanowaniem skutków pierwszego pożaru, dlatego teraz ich reakcja była szybka i skuteczna.
Według komunikatu policji, które cytowały media międzynarodowe, strażacy dotarli na miejsce dosłownie w kilka minut od sygnału. Dzięki temu ogień został szybko ugaszony, zanim objął cały memorial, a ochrona miejsc pamięci została utrzymana. Nikt nie został poszkodowany i jak podkreślono — nie ma dowodów na celowe podpalenie lub działalność osób trzecich.
Po ugaszeniu ognia funkcjonariusze przeprowadzili wstępne oględziny miejsca, zabezpieczyli ślady i powiadomili prokuraturę kantonalną, która ma zająć się oficjalnym ustaleniem przyczyn pożaru. Dochodzenie ma objąć analizę miejsca zdarzenia, rozmowy ze świadkami i ocenę rozmieszczenia świec i palnych materiałów w memoriale.
W komunikacie policji lokalnej podkreślono, że zachowano środki ostrożności, aby zabezpieczyć księgę kondolencyjną i inne istotne pamiątki, co zostało uznane za istotne zwycięstwo emocjonalne dla rodzin ofiar i społeczności Crans-Montana.
Ponadto służby ratunkowe apelują do odwiedzających miejsce pamięci o ostrożność przy zapalaniu zniczy oraz wskazują na konieczność zapewnienia bezpiecznych odległości między źródłami ognia a materiałami łatwopalnymi, aby uniknąć podobnych zdarzeń w przyszłości.