Ludzie wyszli na ulice i krzyczą "Mamy dość!". Tłum pod Sejmem żąda natychmiastowych zmian
W czwartek, 26 marca, w Warszawa ludzie wyszli na ulice i zgromadzili się przed Sejmem. Mówią wprost: mają dość i nie zamierzają dłużej milczeć. Emocje sięgają zenitu, a uczestnicy zapowiadają walkę o konkretne zmiany. Czego one dotyczą?
Tłumy przed Sejmem. „Cierpliwość się skończyła”
W godzinach 9:00–15:00 przed Sejmem Rzeczypospolitej Polskiej trwało zgromadzenie, które przyciągnęło aktywistów i mieszkańców z całego kraju. Demonstracja odbywała się pod hasłem „Mamy dość! Stop cierpieniu zwierząt w Polsce!”.
Organizatorką wydarzenia była Beata Krupianik z Fundacja Karuna. Na miejscu pojawili się przedstawiciele licznych organizacji, m.in. DIOZ oraz Pomorska Fundacja Bracia Mniejsi.
Wśród uczestników nie zabrakło także znanych postaci, takich jak Doda, która w ostatnich miesiącach aktywnie angażuje się w działania na rzecz zwierząt.
Organizatorzy podkreślali, że wydarzenie ma charakter pokojowy, ale jego przekaz jest bardzo stanowczy – społeczeństwo ma dość obecnej sytuacji.
Mocne postulaty i znane nazwiska
Protestujący jasno wskazali, czego oczekują od władz. W centrum uwagi znalazł się projekt ustawy nr 836, który zakłada m.in. obowiązkową kastrację i czipowanie zwierząt.
Lista postulatów jest konkretna:
- powszechna kastracja i sterylizacja,
- obowiązkowe czipowanie psów i kotów,
- reforma schronisk i likwidacja patoschronisk,
- walka z pseudohodowlami,
- zaostrzenie kar za znęcanie się nad zwierzętami.
Głos zabrała również Karina Rembiewska, która nie kryła emocji. Podkreśliła, że obecny system to „archaizm”, który nie rozwiązuje problemu, a jedynie go maskuje.
– Każdego dnia ratujemy zwierzęta, a chwilę później rodzą się kolejne, które będą potrzebować pomocy – zaznaczyła, wskazując na konieczność działania u źródła problemu.
Spór o sterylkobus i system, który „nie działa”
Jednym z najbardziej symbolicznych elementów wydarzenia był tzw. sterylkobus – mobilna klinika weterynaryjna, która umożliwia przeprowadzanie zabiegów kastracji i sterylizacji w miejscach o ograniczonym dostępie do usług.
Jak wskazują organizatorzy, inicjatywa ta od miesięcy napotyka opór ze strony Krajowej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej oraz Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej. Instytucje te uznają działalność sterylkobusu za niezgodną z przepisami.
Zdaniem protestujących to właśnie takie bariery sprawiają, że problem bezdomności zwierząt w Polsce wciąż narasta. W ich ocenie obecny system jest niewydolny i kosztowny, a działania ograniczają się do „gaszenia pożarów”, zamiast zapobiegania problemowi.
Na zakończenie padł mocny apel: to nie jest akcja dla rozgłosu, ale dla tych, które same nie mogą się obronić. Uczestnicy podkreślają, że bez nacisku społecznego realne zmiany mogą nigdy nie nadejść.