Matka z dzieckiem wpadli do stawu. Dramatyczne wieści ze szpitala
Na prywatnej posesji w Radzewie, pod Poznaniem, doszło wieczorem do dramatu na skutej lodem wodzie, do której wpadła mama z 7-letnim synem. Akcja służb trwała w mrozie i przy głośnych syrenach, a sąsiedzi mówili o „sekundach, które ciągnęły się jak godziny”. Według “Faktu” chłopca nie udało sie uratować.
- Dramat na prywatnej posesji pod Poznaniem
- Dramatyczna akcja ratunkowa w mrozie
- Tragiczny finał zdarzenia
Kulisy tragedii w Radzewie
We wtorek, 30 grudnia, około 18:30 w Radzewie (gmina Kórnik) 49-letnia kobieta i jej 7-letni syn znaleźli się w zamarzniętym stawie na terenie prywatnej posesji. Według wstępnych ustaleń lód załamał się, gdy weszli na taflę – to ten cienki, zwodniczy lód, który „trzyma” tylko do pierwszego kroku. Na miejsce natychmiast wezwano strażaków, policję i pogotowie; obie osoby zostały wyciągnięte z wody i reanimowane. Potem, w stanie skrajnie ciężkim, trafiły do poznańskich szpitali.
Po przybyciu na miejsce zdarzenia przy ul. Kaszubskiej okazało się, że na terenie prywatnej posesji znajduje się staw z przeręblem. Na jego powierzchni widoczna była kobieta. Strażacy jednostek ochrony przeciwpożarowej natychmiast wyłowili 49-latkę z wody. Chwilę później nurek ze specjalistycznej grupy wodno-nurkowej podjął z dna zbiornika 7-letnie dziecko - powiedział na łamach “Faktu” mł. asp. Martin Halasz, rzecznik prasowy wielkopolskiej straży pożarnej.
Niestety najgorsze wieści nadeszły dopiero ze szpitala.
Serce historii: minuta po minucie
Wieczorna akcja ratunkowa miała niezwykle dramatyczny przebieg i na długo zapadnie w pamięć świadków. Na miejsce skierowano strażaków z kilku jednostek, którzy wspólnie z policjantami oraz zespołem ratownictwa medycznego walczyli o życie matki i jej dziecka. Działania prowadzone były w bardzo trudnych warunkach – przy niskiej temperaturze i na skutej lodem wodzie. Ratownicy przez długi czas prowadzili intensywną resuscytację, nie ustając mimo upływu kolejnych minut.
Początkowo służby informowały jedynie o „krytycznym stanie” obojga poszkodowanych, co dawało jeszcze nadzieję na szczęśliwy finał. Niestety, kilka godzin później policja potwierdziła najczarniejszy scenariusz. Jak przekazano, 7-letniego chłopca nie udało się uratować – dziecko zmarło w szpitalu mimo wysiłków lekarzy. Matka została hospitalizowana i nadal walczy o życie, pozostając pod stałą opieką zespołu medycznego.
Co dalej w tej sprawie?
Co dalej: pytania po tragedii
Tragedia, do której doszło w Radzewie, już przynosi pierwsze konsekwencje formalne. Sprawą zajmą się prokuratura oraz policja, które będą szczegółowo wyjaśniać wszystkie okoliczności tego dramatycznego zdarzenia. Śledczy ustalą m.in., jak dokładnie doszło do wypadku – czy na skutej lodem tafli najpierw znalazło się dziecko, a matka ruszyła mu na pomoc, czy też oboje przebywali na lodzie jednocześnie i wpadli do wody niemal w tym samym momencie.
Postępowanie obejmie standardowe czynności: analizę ewentualnych nagrań z monitoringu, przesłuchanie świadków zdarzenia, a także ratowników biorących udział w akcji. Kluczowe będzie odtworzenie minut poprzedzających dramat, by jednoznacznie ustalić przebieg wydarzeń.