Nagrania z Marszu Niepodległości zalewają sieć. W oczy rzuca się jedno
Warszawa stanęła w ogniu rac i dymu — stolica tonie w czerwonej poświacie, a powietrze gęstnieje z minuty na minutę. Sieć zalewają nagrania z centrum miasta: płonące ulice, oślepiające flary i masa polskich flag.
Dym, race i tłum, który pędzi przez centrum
Nagrania publikowane w social mediach pokazują m.in. Aleje Jerozolimskie, Rondo Dmowskiego, Most Poniatowskiego, a wszystkie te miejsca spowite są gęstym, czerwono-szarym dymem. Uczestnicy manifestacji odpalają race i świece dymne, ignorując obowiązujący zakaz ich używania.
Choć w relacjach służby wskazują, że „na razie nie zgłoszono żadnych poważnych incydentów”, liczba osób, którym udaje się odpalić pirotechnikę, pokazuje skalę dezorganizacji. W sieci pojawiają się filmiki z komentarzami w stylu „Warszawa płonie!” czy „dym jak po eksplozji” — takie ujęcia błyskawicznie stają się viralem.

Ogromne zainteresowanie Marszem Niepodległości
W centrum stolicy trwa Marsz Niepodległości, w którym — według szacunków — uczestniczy nawet 100 000 osób. Pochód rozpoczął się po godzinie 14:30 od ronda Dmowskiego i przeszedł przez Aleje Jerozolimskie oraz most Poniatowskiego.
Choć obowiązuje zakaz używania pirotechniki, uczestnicy już na początku marszu odpalili tysiące rac, tworząc gęsty, czerwony dym. Wśród maszerujących widać polityków, przedstawicieli organizacji narodowych i obywateli, którzy przyszli uczcić niepodległość Polski.
Policja i służby — czy mają nad tym kontrolę?
Mimo obecności licznych funkcjonariuszy i barierek zabezpieczających trasę marszu relacje wskazują, że mundurowi nie są w stanie zapanować nad tym, co dzieje się w tłumie.

Stołeczne Centrum Bezpieczeństwa przyznaje, że „było dużo pirotechniki, ale to nieodzowny element Marszu Niepodległości”. W praktyce oznacza to, że służby po prostu odpuściły – a dym i race stały się nieodłączną częścią widowiska, którego skali nikt już nie kontroluje.
Internet w ogniu – sieć eksploduje od nagrań
Media społecznościowe płoną równie mocno jak ulice Warszawy. W serwisie X (dawniej Twitter) użytkownicy publikują setki nagrań z podpisami „Warszawa jak w ogniu”, „dym nad stolicą” czy „tak wygląda świętowanie po polsku”. Jeden z filmów udostępnił poseł Konrad Berkowicz, pokazując morze rac i ludzi spowitych czerwonym światłem.
Internauci są podzieleni – jedni zachwyceni „patriotycznym spektaklem”, inni przerażeni skalą chaosu i bezsilnością służb.