Najpierw krzyk, potem interwencja Żandarmerii Wojskowej. Nie żyje 23-latek. Wstrząsające ustalenia śledczych
Pewnego niedzielnego poranka w Stargardzie doszło do tragedii, która wstrząsnęła mieszkańcami miasta i okolic. To, co zaczęło się od niepokojących odgłosów i krzyków wczesnym rankiem, szybko przerodziło się w dramatyczne odkrycie, które zaangażowało żandarmerię wojskową, policję i prokuraturę. Choć początkowo niewiele było wiadomo, z każdym kolejnym raportem coraz bardziej klaruje się przebieg wydarzeń, które doprowadziły do śmierci młodego mężczyzny.
- Okoliczności zdarzenia
- Nie żyje młody żołnierz
- Wstrząsające ustalenia służb
Okoliczności zdarzenia
W niedzielę, 22 lutego 2026 r., rano na osiedlu Giżynek w Stargardzie (woj. zachodniopomorskie), tuż przy ulicy Spokojnej i w bezpośrednim sąsiedztwie cmentarza komunalnego, doszło do dramatycznego odkrycia. Tam to w jednym z zaparkowanych pojazdów znaleziono ciało 23-letniego mężczyzny, który – jak potwierdziły służby – był żołnierzem Wojska Polskiego.
Po sygnale na miejsce natychmiast przybyły liczne służby: radiowozy policyjne, ekipy Żandarmerii Wojskowej oraz prokuratura. Miejsce zdarzenia zostało zabezpieczone i odgrodzone od postronnych, a teren objęto szczegółowymi oględzinami.
Około godz. 8.30 przyszłam do pracy. Stały tam dwa samochody. Obok nich dwoje ludzi, w średnim wieku. Kim byli, nie wiem. Słyszałam jakieś krzyki, chwile potem przyjechała policja — opisuje "Faktowi" moment odkrycia makabrycznej prawdy kobieta pracująca w punkcie z akcesoriami nagrobnymi.
Według świadków, którzy przemieszczali się w tej okolicy o godzinie 8:30, w pobliżu zaparkowanych samochodów stały dwie osoby w średnim wieku – nie wiadomo jednak, kim były. Nikt nie słyszał wyraźnego strzału, co zdaniem funkcjonariuszy mogło wynikać między innymi z obecności w pobliżu strzelnicy, z której często dochodzą odgłosy przypominające wystrzały.
Znalezione ciało znajdowało się wewnątrz samochodu marki Mitsubishi. Sam pojazd stał na uboczu parkingu, gdzie w niedzielny poranek zwykle pojawia się sporo spacerowiczów, jednak w chwili tragedii miejsce to było opustoszałe.
Nie żyje młody żołnierz
Z pierwszych ustaleń śledczych wynika, że działania prowadzone były pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, we współpracy z policją oraz Żandarmerią Wojskową. Już wstępne oględziny wykazały, że denat nie miał na ciele obrażeń wskazujących na udział osób trzecich.
Prokurator Julia Szozda, rzecznik prasowa prokuratury, poinformowała, że „wszystko wskazuje na to, że był to zgon samobójczy z powodów osobistych”. Służby wykluczyły udział osób trzecich w zdarzeniu.
Wszystko wskazuje na to, że był to zgon samobójczy z powodów osobistych. Wykluczono udział osób trzecich w zdarzeniu — powiedziała "Faktowi" prokurator Julia Szozda, rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.
Obok ciała znaleziono krótką broń palną, która – jak wyjaśniła prokurator – była własnością prywatną młodego wojskowego. To wskazanie biegłych i ustalenia rzecznika Żandarmerii Wojskowej potwierdziły, że broń nie należała do wyposażenia jednostki, w której służył.
Służby podkreślają, że wstępne czynności procesowe obejmowały zabezpieczenie ciała i przeprowadzenie sekcji zwłok, które ma dostarczyć szczegółowych informacji o bezpośredniej przyczynie zgonu. Dochodzenie będzie prowadzone, aż do pełnego wyjaśnienia wszystkich okoliczności zdarzenia.
Major Tomasz Zygmunt, rzecznik Oddziału Żandarmerii Wojskowej w Szczecinie, potwierdził też, że zmarły był mieszkańcem regionu, choć służył w jednostce poza garnizonem Stargardu i Szczecina.
Wstrząsające ustalenia służb
Śledczy, po początkowych analizach miejsca zdarzenia, wykluczyli udział osób trzecich w tragedii i skierowali uwagę na najbardziej prawdopodobny scenariusz — samobójstwo. Prokurator prokuratury szczecińskiej jasno wskazała: „wszystko wskazuje na to, że był to zgon samobójczy z powodów osobistych”.
Obok ciała 23-latka w samochodzie znaleziono jego prywatną broń krótką. To właśnie ta broń stała się centralnym elementem wstępnych ustaleń prokuratury i żandarmerii. Nie była to broń służbowa, ale osobista – co wykluczało formalne użycie wyposażenia wojskowego.
Na miejscu tragedii nie było bezpośrednich świadków samego momentu strzału. Liczni funkcjonariusze podkreślali, że brak obserwatorów nie jest zaskakujący – teren był rano na uboczu, a odgłosy strzelnic w okolicy mogły zagłuszyć hałas postrzału.
Samochód, w którym znaleziono ciało, stał zaparkowany z włączonymi światłami pozycyjnymi, co może wskazywać, że mężczyzna zaplanował swoje działanie i wszedł do pojazdu celowo.
Choć śledczy nadal badają szczegóły i czekają na pełne wyniki sekcji zwłok, już teraz okoliczności zdarzenia wskazują na dramatyczny obraz osobistej tragedii, która odbiła się szerokim echem w lokalnej społeczności Stargardu i w całym województwie zachodniopomorskim.