O krok od tragedii. Warszawa wstrzymała oddech, takie doniesienia z Lotniska Chopina
Dramatyczna interwencja służb bezpieczeństwa na Lotnisku Chopina mogła kosztować życie wielu osób. W drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia w jednym z terminalowych lokali gastronomicznych funkcjonariusze zauważyli nietypowe zachowanie młodego mężczyzny. Godzinami przesiadywał przy stoliku z rozłożonym sprzętem elektronicznym i nie potrafił wytłumaczyć celu swojej obecności. Szokujące, co wydarzyło się później.
- Okoliczności zdarzenia
- Co grozi 23-latkowi?
- Czym jest zagłuszacz fal radiowych?
Okoliczności zdarzenia
W drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia personel ochrony Lotniska Chopina w Warszawie zwrócił uwagę na nietypowo zachowującego się 23-latka. Illia S. przesiadywał przez wiele godzin w jednym z lokali gastronomicznych terminala, zamawiając kawę i korzystając z laptopa, co wzbudziło podejrzenia służb – szczególnie że mężczyzna nie był pasażerem oczekującym na lot.
Podczas kontroli funkcjonariusze znaleźli przy nim urządzenie do zagłuszania fal radiowych. Jak ustalono, działało ono w pasmach częstotliwości zarezerwowanych dla łączności i nawigacji lotniczej, co w przypadku użycia mogło powodować poważne zakłócenia funkcjonowania systemów komunikacji i bezpieczeństwa na lotnisku. Illia S. nie potrafił jasno wyjaśnić, dlaczego przebywał w terminalu z takim sprzętem, ani jaki był jego cel. Według informacji prasowych, podczas przesłuchań składał sprzeczne wyjaśnienia dotyczące swojej tożsamości i celu podróży, co dodatkowo zaostrzyło podejrzenia śledczych.
Przy mężczyźnie znaleziono urządzenie do zagłuszania fal radiowych, działające w pasmach częstotliwości zarezerwowanych dla łączności i nawigacji lotniczej. - Podejrzany złożył bardzo długie wyjaśnienia, ale nie odpowiadają one na najważniejsze pytania. Twierdzi, że urządzenia, które miał przy sobie, są legalne (…) Podczas przesłuchania podejrzany przekazał, że wcześniej był m.in. w Dubaju, Kanadzie, Grecji i we Włoszech. Analizowany jest monitoring również z innych dni, czy mógł przebywać w tym miejscu wcześniej - zaznaczył prok. Skiba.
Decyzją sądu 27 grudnia mężczyzna został tymczasowo aresztowany na miesiąc, aby dać czas na powołanie biegłych oraz przeanalizowanie zabezpieczonych urządzeń i nośników danych. Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota, a sprawa została zakwalifikowana jako potencjalne działanie zagrażające bezpieczeństwu ruchu lotniczego.
Co grozi 23-latkowi
Illia S. usłyszał zarzuty związane z usiłowaniem zakłócania fal radiowych poprzez posiadanie sprzętu, który może być wykorzystywany niezgodnie z prawem i zagrażać bezpieczeństwu komunikacji lotniczej. Prokuratura wskazała, że urządzenie, jakie miał przy sobie, może służyć do działań niezgodnych z przepisami, w tym naruszenia Prawa lotniczego.
Groźba konsekwencji prawnych dla 23-latka jest poważna – może mu grozić do 5 lat więzienia zgodnie z sankcjami przewidzianymi w polskim kodeksie karnym za tego typu przestępstwa. Decyzja o zastosowaniu tymczasowego aresztowania podjęta została również ze względu na charakter sprawy i konieczność zabezpieczenia dowodów oraz możliwości realnego wpływu na śledztwo.
Prokurator wnioskował o trzymiesięczny areszt, jednak sąd uznał, że miesiąc będzie wystarczający na powołanie biegłego, który ma ustalić, co dokładnie znajduje się na zabezpieczonych nośnikach danych oraz do czego służyły znalezione urządzenia. Śledczy analizują też monitoring i inne materiały, by ustalić pełny kontekst pobytu mężczyzny w Polsce i jego działań przed zatrzymaniem.
Czym jest zagłuszacz fal radiowych?
Urządzenie zabezpieczone przy Illii S. to tzw. zagłuszacz fal radiowych – sprzęt, który celowo emituje sygnały w określonych zakresach częstotliwości, aby zakłócić komunikację radiową lub systemy nawigacyjne. Takie urządzenia są w polskim i europejskim prawie ściśle regulowane i zazwyczaj niedozwolone do posiadania czy używania przez osoby prywatne, zwłaszcza w miejscach krytycznych dla bezpieczeństwa publicznego.
Zagłuszacze fal mogą wpływać na różne pasma, w tym te używane przez systemy łączności lotniczej, transponderów, radarów czy GPS. W kontekście lotnisk korzystanie z takich urządzeń może prowadzić do błędnych odczytów nawigacyjnych, utraty łączności pomiędzy pilotami a wieżą kontroli lotów, oraz do zaburzeń w pracy radarów czy systemów bezpieczeństwa. To z kolei stwarza realne ryzyko dla lotów i pasażerów – w skrajnych przypadkach może narazić na poważne wypadki lotnicze.
Posiadanie i używanie urządzeń zagłuszających bez zgody odpowiednich służb jest w Polsce nielegalne i podlega odpowiedzialności karnej. Służby techniczne oraz organy ścigania szczególnie monitorują przenoszenie tego typu sprzętu w pobliżu infrastruktury krytycznej – jak porty lotnicze, bazy wojskowe czy obiekty łączności.