Pchają się do domu, pod żadnym pozorem ich nie zgniataj! "Mszczą się"
Zaczynają wchodzić do domów. "Mszczą się", gdy je złapiesz. Jesienny spadek temperatur i coraz chłodniejsze październikowe wieczory sprawiają, że do naszych ogrzewanych mieszkań zaczynają masowo pukać nieproszeni goście ze świata przyrody.
Wśród nich szczególną uwagę zwracają tarczówki marmurkowate, czyli charakterystyczne owady o solidnym pancerzu przypominającym miniaturową rycerską tarczę, które bezceremonialnie wciskają się przez każdą, nawet najmniejszą szczelinę w oknach, drzwiach czy roletach. Uważaj jednak, żeby pod wpływem pierwszego odruchu ich nie zgnieść.
Co to za owad?
Tarczówka marmurkowata (Halyomorpha halys) to inwazyjny gatunek pluskwiaka, który pierwotnie pochodzi z ciepłych obszarów Azji Wschodniej. Do Europy trafiała stopniowo wraz z międzynarodowymi transportami towarów, a w ciągu ostatnich lat błyskawicznie rozprzestrzeniła się po całym kontynencie, opanowując również Polskę. Dorosłe osobniki osiągają długość od 12 do 17 milimetrów, charakteryzują się spłaszczonym ciałem w brązowo-szarym, nakrapianym ubarwieniu maskującym oraz posiadają bardzo charakterystyczne, naprzemiennie prążkowane czułki.
Dlaczego wchodzi do domu?
Choć ich stosunkowo masywna budowa, egzotyczny wygląd oraz głośny, brzęczący lot mogą budzić spory niepokój, tarczówki marmurkowate w rzeczywistości nie stanowią żadnego bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia czy życia człowieka. Nie gryzą, nie żądlą ani nie przenoszą żadnych niebezpiecznych chorób zakaźnych. W samym mieszkaniu nie wyrządzają też żadnych szkód materialnych – nie niszczą drewnianych mebli, ubrań w szafach ani zapasów żywności zgromadzonych w domowej spiżarni.
Szukają w naszych czterech kątach jedynie ciepłego, bezpiecznego zakamarka, na przykład za zasłonami, ramami obrazów czy w okolicach kaloryferów, do spokojnego przezimowania w stanie lekkiego odrętwienia. Pewne zagrożenie mogą natomiast stwarzać dla delikatnych domowych roślin doniczkowych, a w przydomowych ogrodach i sadach są uznawane za bardzo groźnego szkodnika, który wysysa cenne soki z liści oraz dojrzałych owoców.
Czy jest niebezpieczny?
Pozbywając się nieproszonej tarczówki ze swojego mieszkania, warto pamiętać o jednej kluczowej zasadzie: pod żadnym pozorem nie należy jej brutalnie rozgniatać ani wciągać do zwykłego odkurzacza bez worka. Sprowokowany lub przygnieciony owad natychmiast uwolni swoją cuchnącą wydzielinę, którą pracujący sprzęt z łatwością rozpyli po całym pokoju. Najprostszym, a zarazem najbezpieczniejszym sposobem jest delikatne nakrycie pluskwiaka przezroczystą szklanką, ostrożne wsunięcie pod spód sztywnej kartki papieru i wypuszczenie niechcianego lokatora na zewnątrz.
Aby skutecznie zapobiec ich inwazji w kolejnych jesiennych tygodniach, najlepiej zamontować w oknach gęste moskitiery, starannie uszczelnić wszelkie szpary w ramach oraz usunąć szczeliny wokół zewnętrznych parapetów. Odstraszająco działa na nie również zapach naturalnego olejku z mięty pieprzowej czy prosty roztwór wody z octem, którym warto obficie spryskać ramy okienne. Zrozumienie zwyczajów tych małych przybyszy pozwala skutecznie chronić domowe pielesze i zachować pełen komfort w rodzinnym zaciszu. Dzięki tym prostym, bezkrwawym metodom unikniemy nieprzyjemnych zapachowych niespodzianek, a jesienna aura za oknem pozostanie wyłącznie powodem do zasłużonego odpoczynku przy kubku ciepłej herbaty.