Polacy już liczą jajka na mazurki. Tak drogo nie było od lat
Wielkanoc coraz bliżej, a Polacy z niepokojem zaglądają do sklepowych lodówek. Jajka – absolutna podstawa świątecznego stołu – drożeją z tygodnia na tydzień, a w wielu miejscach zaczyna ich po prostu brakować. Winna jest ptasia grypa, likwidacja milionów kur i zmiany na rynku, które mogą sprawić, że tegoroczne święta solidnie uderzą po kieszeni.
Wielkanoc coraz bliżej, a jajka stają się luksusem
Wielkanoc 2026 wypada 5 kwietnia, co oznacza, że zostało około ośmiu tygodni do świątecznego szczytu zakupowego. To czas, gdy w polskich domach zaczynają się przygotowania: planowanie wypieków, liczenie składników, kompletowanie produktów na śniadanie wielkanocne. W tym roku jedno pytanie powtarza się wyjątkowo często: czy jajek wystarczy i ile będą kosztować?
Ceny już teraz budzą niepokój. W styczniu 2026 roku średnia cena najtańszego opakowania 10 jaj w popularnych supermarketach wyniosła 12,01 zł. Rok wcześniej było to 10,02 zł, a w 2024 roku – 8,70 zł. Dla porównania, jeszcze w 2021 roku Polacy płacili za 10 jaj nieco ponad 5 zł. W ciągu pięciu lat cena praktycznie się podwoiła.
Na targowiskach sytuacja wygląda jeszcze gorzej. Za jedno jajko wiejskie trzeba zapłacić około 1,40 zł, a za bardziej poszukiwane odmiany – jak jaja od zielononóżek czy z podwójnym żółtkiem – nawet więcej. Rok temu takie ceny były rzadkością. Dziś stają się normą.
Ptasia grypa uderza w fermy. Miliony kur poszły do utylizacji
Za gwałtowne podwyżki odpowiada przede wszystkim ptasia grypa, która od początku 2026 roku sieje spustoszenie w polskich fermach drobiu. Od stycznia potwierdzono ponad 20 ognisk wysoce zjadliwej grypy ptaków w gospodarstwach komercyjnych. Największe straty odnotowano w Wielkopolsce, gdzie w jednym z ognisk zutylizowano około 1,5 mln kur niosek.
Według szacunków branżowych w ciągu zaledwie kilku tygodni Polska straciła niemal 10 procent potencjału produkcyjnego jaj. Pogłowie kur niosek zmniejszyło się o co najmniej 5 mln sztuk. To natychmiast odbiło się na rynku – jaj jest mniej, a ceny rosną niemal z dnia na dzień.
Eksperci podkreślają, że sytuacja jest szczególnie trudna, bo choroby drobiu nie są już problemem sezonowym. Ptasia grypa wraca regularnie i obejmuje coraz większe obszary kraju, uderzając zarówno w duże fermy, jak i małe, przydomowe hodowle.
Sklepy bez limitów, ale półki świecą pustkami
Sieci handlowe oficjalnie zapewniają, że nie planują wprowadzać limitów na zakup jaj. Biedronka, Lidl czy Auchan deklarują współpracę z polskimi producentami i starania o utrzymanie ciągłości dostaw. Klienci widzą jednak coś zupełnie innego.
Najtańsze jajka znikają z półek błyskawicznie, często już przed południem. Wieczorem lodówki w marketach bywają niemal puste. Choć formalnie towar jest „w ofercie”, w praktyce trzeba mieć szczęście, by go kupić.
Problem nie dotyczy tylko Polski. Z podobnymi trudnościami zmagają się Niemcy, Holandia i Hiszpania. Według danych Komisji Europejskiej Polska znalazła się w czołówce krajów z najwyższymi cenami jaj w UE. To oznacza, że szybki import z Zachodu nie rozwiąże problemu – tam jaj również brakuje.
Sytuację dodatkowo komplikuje wycofywanie jaj z chowu klatkowego. Choć wciąż są one najtańsze i najbardziej dostępne, coraz więcej sieci rezygnuje z ich sprzedaży. Produkcja bezklatkowa jest droższa, co bezpośrednio przekłada się na ceny w sklepach.
Jak nie przepłacić przed świętami? Eksperci radzą
Specjaliści są zgodni: najgorsze, co można zrobić, to czekać do ostatniego tygodnia przed Wielkanocą. Popyt wtedy gwałtownie rośnie, a ceny idą jeszcze bardziej w górę. Lepiej kupować jajka stopniowo już teraz – świeże jaja można bez problemu przechowywać w lodówce nawet przez 4–5 tygodni.
Warto też rozglądać się za lokalnymi hodowcami i targowiskami. Ceny bywają tam niższe niż w dużych sieciach, a przy zakupie większej ilości często można je negocjować. Dobrym pomysłem jest również śledzenie promocji w aplikacjach sklepowych i newsletterach.
Jeśli planujesz duże wypieki, rozważ częściowe zamienniki jaj w ciastach – siemię lniane, jogurt czy banan mogą pomóc ograniczyć zużycie. Jedno jest pewne: Wielkanoc 2026 zapowiada się jako jedna z najdroższych od lat, a jajka mogą stać się symbolem tegorocznej drożyzny.